fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Biznes

TP SA ma się lepiej niż rywale

Rzeczpospolita
Duzi operatorzy wciąż świetnie zarabiają. TP SA pozostaje najbardziej rentowną w branży. Jej wpływy od jednego klienta są nawet dwa razy wyższe niż konkurentów
Akcje Telekomunikacji Polskiej nie są w łaskach u inwestorów giełdowych. Rynek publiczny wycenia operatora‚ lekko licząc, 10 – 15 mld zł poniżej wartości, na jaką wskazuje jego wynik finansowy. Tymczasem rok w rok operator daje akcjonariuszom ponad 2 mld zł zysku. Z rentownością netto 11 – 12 proc. należy do finansowych liderów telekomunikacyjnego rynku.
Lepsi są tylko operatorzy sieci komórkowych‚ którzy na czysto inkasują około 15 proc. swoich przychodów. Powód jest prosty: średnie ceny połączeń w sieciach komórkowych są ciągle wyższe niż w stacjonarnych‚ podczas gdy koszty świadczenia usług – niższe. Wystarczy powiedzieć‚ że PTK Centertel ma koszty o 40 proc. niższe niż Telekomunikacja Polska‚ chociaż obsługuje już kilka milionów klientów więcej. Mniej trzeba płacić za utrzymanie i rozbudowę infrastruktury radiowej w porównaniu z siecią stacjonarną‚ zwłaszcza tak dużą jak należąca do TP. Nie ma jednak tego złego‚ co by na dobre nie wyszło. Wielki majątek trwały TP podlega amortyzacji‚ która powiększa wynik EBITDA operatora – jeden z najważniejszych wskaźników określających kondycję finansową przedsiębiorstwa.
Rentowność EBITDA grupy TP (42 proc.) jest wyższa niż jego komórkowych konkurentów. Dla porównania Polkomtel ma 36 proc., a Polska Telefonia Cyfrowa – 32 proc.
TP potrafi generować gotówkę na pokrycie swoich kosztów. Statystyczny użytkownik (chociaż oficjalne dane należy uznać za mocno zawyżone) Polkomtelu przyniósł mu w 2007 r. 579 zł rocznych przychodów. W tym czasie linia stacjonarna Telekomunikacji Polskiej (wliczając sprzedawane hurtowo konkurentom) dała 1177 zł. To tłumaczy, dlaczego – choć koszty operatora są ogromne – jego rentowność EBITDA jest wysoka. Konkurenci tak dobrymi wynikami pochwalić się nie mogą.
Alternatywne telekomy od 15 lat usiłują odebrać narodowemu operatorowi rynek. Ale wszystko jest przeciw nim: ogromne koszty budowy sieci‚ nieporównywalna z TP skala działania‚ przez długie lata brak dostępu do sieci narodowego operatora. Rynek nie rozpieszczał firm telekomunikacyjnych, w efekcie Netia stanęła na krawędzi bankructwa‚ a Telefonia Dialog zadłużyła się na 1‚5 mld zł. Dopiero teraz wychodzą na prostą‚ ale jej wyniki finansowe są daleko za TP. Netia ma dwukrotnie niższą marżę EBITDA i nie spodziewa się znaczącego wzrostu w najbliższych latach. Lepiej radzi sobie Telefonia Dialog z rentownością na poziomie 24 proc. Spółka od kilku lat pilnuje budżetu, nie szasta pieniędzmi na spektakularny rozwój w oczekiwaniu na giełdowy debiut. Dzięki temu mimo spadających stopniowo przychodów wypracowuje niezłą rentowność operacyjną na poziomie 5 – 8 proc. Zadziwiająco wysoka jest jej rentowność netto: 13 – 14 proc., czyli na poziomie zbliżonym do TP. Wyjaśnienie jest proste: to efekt rozliczeń z fiskusem. Firma ma znaczący udział kosztów uznawanych przez urzędy skarbowe jako koszty uzyskania przychodu. Na zwykłej działalności telekomunikacyjnej nikt poza TP takich zysków netto nie ma.
Lepszymi wynikami mogą się pochwalić operatorzy‚ którzy się zajmują nie tylko telekomunikacją. MNI ma silny dział związany z elektronicznymi mediami (przede wszystkimi usługi rozrywkowe przez numery 0-700‚ przez SMS‚ a nawet własna telewizja). ATM wypracowuje wysokie marże dzięki usługom informatycznym. Na typowych usługach ciągle jeszcze się zarabia‚ ale niestety coraz mniej. Dlatego operatorzy telekomunikacyjni gorączkowo szukają nowych źródeł przychodu. Telekomunikacja Polska uruchamia własny kanał telewizyjny‚ Netia będzie transmitować przez Internet mecze zbliżających się piłkarskich mistrzostw Europy‚ a Dialog uruchamia własne usługi telewizyjne. Tak trzeba szukać marż liczonych w dziesiątkach procent.
Łukasz Dec
Proponowany podział TP SA i walka o kontrolę nad Polkomtelem to najważniejsze wydarzenia w branży w tym roku
W ciągu ostatniego roku główny indeks warszawskiej giełdy spadł o 22 proc. W tym samym czasie indeks firm sektora telekomunikacyjnego WIG-Telkom zniżkował tylko o 7 proc. O wartości giełdowego indeksu decyduje kurs akcji Telekomunikacji Polskiej‚ który ma 80 proc. udziału w WIG-Telekom. TP SA „rozsiadła się” na indeksie, podobnie jak na polskim rynku telekomunikacyjnym, i nie pozwala mu na zdecydowany ruch w żadną stronę.
I to właśnie decyzja o podziale dominującego operatora może być przełomowym wydarzeniem tego roku. Urząd Komunikacji Elektronicznej wierzy‚ iż dzięki takiej operacji alternatywni operatorzy telekomunikacyjni będą mogli na lepszych zasadach korzystać z sieci TP SA‚ co zwiększy rynkową konkurencję i spowoduje spadek cen usług. Decyzja zostanie podjęta w połowie roku‚ ale nawet jeżeli UKE zadecyduje „dzielimy”‚ to cały proces zajmie rok, dwa lata.
– Decyzja UKE może mieć największy wpływ na przyszłość polskiego sektora telekomunikacyjnego w perspektywie kilku lat – mówi Jan Karasek‚ analityk KPMG. O 9 mln klientów operatora narodowego bije się kilku konkurencyjnych operatorów. Bardzo aktywne od paru lat jest szwedzkie Tele2‚ które ma 600 – 700 tys. klientów w sieci TP‚ ale w tym roku może zostać sprzedane. Analitycy się zastanawiają‚ kto zdecyduje się kupić spółkę i ile jest w stanie za nią zapłacić. Interes jest ryzykowny‚ bo TP kwestionuje zasady współpracy z Tele2 i dąży do zmiany umów. Jeżeli dopnie swego‚ to z dnia na dzień biznes Tele2 może się okazać nierentowny.
– Najbliższe miesiące pokażą, czy jest szansa na konsolidację i zmiany własnościowe w sektorze telekomunikacyjnym – mówi Jan Karasek. Według niego ważnym pytaniem‚ które może znaleźć w tym roku odpowiedź, jest‚ czy P4‚ operator sieci Play‚ znajdzie inwestora strategicznego i kto nim będzie. Co się stanie z Dialogiem – spółką zależną KGHM‚ która szykuje się do wejścia na giełdę? – Pozycja rynkowa Dialogu jest podobna jak Netii. Ale ta ostatnia ma jasno określoną strategię i agresywnie ją realizuje. Dialog także będzie musiał przedstawić inwestorom spójną koncepcję działania i nie mniej agresywnie ją realizować. To może oznaczać‚ że konkurencja na rynku jeszcze się zaostrzy – mówi Paweł Puchalski‚ analityk domu maklerskiego BZ WBK. Rynek czeka nie tylko na Dialog‚ ale zastanawia się‚ czy na giełdę w tym roku mógłby zawitać Polkomtel‚ o którego kłócą się akcjonariusze.
– Rozstrzygnięcia składu akcjonariatu Polkomtelu to jeden z kamieni milowych na rynku. Wejście w większym zakresie strategicznego inwestora branżowego‚ jakim jest Vodafone, może oznaczać nowe otwarcie dla tej spółki, jak również dla całego rynku usług mobilnych. No i ostatecznie – jak się już to wszystko wyjaśni – powinniśmy się dowiedzieć, czy Polkomtel zawita na warszawski parkiet – zastanawia się Adam Wojtaszek‚ analityk Ernst & Young. Ale nie ukrywa, że tegoroczne wydarzenia pod wieloma względami pozostają niewiadomą.
Mirosław Godlewski - prezes Netii
Rz: W ubiegłym roku wynik Netii był ujemny z powodu odpisów amortyzacyjnych‚ w tym roku będzie dodatni z powodu sprzedaży udziałów P4. Kiedy Netia wróci na prostą dzięki działalności operacyjnej?
Mirosław Godlewski: Spodziewamy się powrotu do rentowności na poziomie zysku netto w 2011 r. Zakładamy‚ że w dłuższym okresie marża EBITDA wyniesie 20 – 25 proc. To mniej‚ niż wypracowują operatorzy sprzedający usługi we własnej sieci‚ ale my przyjęliśmy inną strategię: szybki rozwój przy ograniczeniu kosztów inwestycji‚ między innymi dzięki współpracy z Telekomunikacją Polską. To da nam dwucyfrowe tempo wzrostu przychodów‚ ale kosztem nieco niższego poziomu rentowności.
Trudno mówić o mniejszych nakładach na inwestycje w momencie, gdy skupujecie lokalne spółki internetowe.
Skala wzrostu przychodów z naszej własnej sieci i sieci przejętych jest niewspółmierna do potencjału świadczenia usług w oparciu o sieć TP.
Ujemną rentowność Netia tłumaczyła do tej pory kosztami uruchomienia sieci komórkowej Play. W tym roku sprzedaliście swoje udziały‚ a mimo to na rentowność trzeba będzie czekać trzy lata?
Ujemny wynik 2007 roku to głównie efekt inwestycji w P4. Dodatkowo mamy wysokie wydatki na pozyskiwanie nowych abonentów‚ zwłaszcza szerokopasmowego Internetu. Pozyskiwanie klientów oznacza koszty, jeszcze zanim płatności za oferowane usługi zrównoważą nasze koszty. Prawie wszystkie projekty z zakresu telekomunikacji charakteryzują się co najmniej kilkuletnim okresem oczekiwania na zwrot z inwestycji.
Główny akcjonariusz akceptuje takie właśnie tempo powrotu do rentowności?
Oczywiście‚ to element strategii‚ która została zaaprobowana przez radę nadzorczą. Mam nadzieję‚ że akcjonariuszy Netii przekona nasza konsekwencja w działaniu i to‚ że realizujemy zapowiedzi‚ choćby pod względem tempa rozwoju na rynku internetowym. Wzrost przychodów z tego tytułu widać było już w ostatnim kwartale 2007 roku. W tym roku wobec 2007 r. spodziewamy się dwucyfrowego wzrostu przychodów.
Które usługi sprzyjają zwiększaniu rentowności operatorów telekomunikacyjnych?
Rentowność tradycyjnych usług głosowych ciągle spada i nic nie wskazuje na to‚ żeby ten trend miał się odwrócić. Szeroko rozumiane usługi transmisji danych są coraz rentowniejsze‚ chociaż nie jest tak jeszcze w przypadku usług, które świadczymy w oparciu o sieć TP. Tam zarabia się mniejszą marżę‚ ale można sprzedać więcej. Staramy się utrzymać na poziomie 25 proc. rentowność EBITDA dla klientów korporacyjnych‚ mniejsze firmy dają nam rentowność jeszcze wyższą. Wbrew pozorom niewiele mniej zyskowne są usługi detaliczne jako całość. Obecnie inwestujemy sporo we współpracę z TP‚ ale kiedy odpowiednie nakłady zostaną poczynione‚ czyli po 2009 r., spodziewamy się wzrostu rentowności także z tych usług.
—rozmawiał Łukasz Dec
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA