fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Orzecznictwo

Lekarzowi wolno krytykować kolegę

Na zdjęciu sędziowie TK, od lewej: Teresa Liszcz, Janusz Niemcewicz, Ewa Łętowska, Mirosław Wyrzykowski
Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński
Całkowity zakaz opartej na prawdzie i uzasadnionej krytyki działań lekarza dokonanej przez innego medyka jest niekonstytucyjny
[b]Tak Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął wczoraj głośny problem zakazu wszelkiej krytyki lekarzy odnoszącej się do działalności zawodowej ich kolegów (sygn. SK 16/07). [/b]
Zakaz wyprowadzany był z przepisu kodeksu etyki lekarskiej, który powiada, że „lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób”. W praktyce izb i sądów lekarskich przepis traktowany był jako zakaz wszelkiej krytyki innego lekarza, bo może ona być dla lekarza dyskredytująca i naruszać jego autorytet. A za to groziły sankcje, z zakazem wykonywania zawodu włącznie. Trybunał uznał, że takie rozumienie normy kodeksu etyki lekarskiej narusza jedno z podstawowych praw obywatelskich – wolność słowa i krytyki. Jest też niezgodne z prawem do rozpowszechniania oraz pozyskiwania informacji o lekarzu, któremu ludzie powierzają zdrowie i życie.
Sprawę wniosła do Trybunału dr hab. n. med. Zofia Sz., która zakwestionowała metody stosowane przez swoją szefową – profesora pediatrii. Chodziło o zabiegi stosowane u dzieci po wirusowym zapaleniu opon mózgowych. Nie służyły one leczeniu, lecz badaniom naukowym i dokonywane były bez zgody rodziców. Na te informacje nie zareagowała ani Akademia Medyczna, ani samorząd lekarski. Sama Zofia Sz. została natomiast postawiona przed sądem dyscyplinarnym i ukarana upomnieniem.
Kiedy Zofia Sz. opublikowała dwa wywiady w „Angorze” na temat metod działania szefowej, zrobiono jej drugą dyscyplinarkę. I znów przegrała: lekarskie sądy ukarały ją za naruszenie zakazu krytyki. W swojej skardze do TK pisała, że jest to naruszenie wolności słowa i prawa do krytyki.
Trybunał przyznał jej rację: choć wolności te podlegają ograniczeniom, to reglamentacja musi być zgodna z konstytucją. Ochrona dobrego imienia i autorytetu lekarza nie może być ważniejsza niż potrzeby ochrony zdrowia i ochrona interesu publicznego.
Kluczowe w tej sprawie było rozróżnienie znaczenia słów „dyskredytować” i „krytykować”. Krytyka zakłada element analizy i oceny prawidłowości zachowania – wyjaśniała sędzia sprawozdawca Teresa Liszcz – natomiast dyskredytacja wiąże się z intencją podważenia autorytetu określonej osoby.
Wyrok nie wymaga zmiany przepisu, tylko innej interpretacji. Dla Zofii Sz. oznacza możliwość wznowienia sprawy.
[ramka]
Spodziewałem się takiego wyroku. Chodziło o przepis bezzasadnie uniemożliwiający informowanie także o lekarskich błędach lub naruszaniu standardów zawodowych.
Art. 52 kodeksu etyki lekarskiej w dotychczasowej interpretacji nadmiernie chronił lojalność wśród lekarzy. Podstawowym nakazem etycznym lekarzy jest dbałość o dobro osób leczonych lub poddawanych innym zabiegom. Jeżeli zagrożone są podstawowe ich interesy, życie lub zdrowie, to inne względy powinny ustąpić. Jestem przekonany, że dzięki orzeczeniu TK w razie kolizji interes pacjenta zawsze wygra.[/ramka]
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA