fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kosmos

Jeszcze Philae nie zginęła

Im bliżej Słońca znajduje się kometa 67P/Czuriumow-Gierasimienko, tym jej warkocz jest większy
ESA
Przebudzenie się europejskiego lądownika na powierzchni komety to nieoczekiwana szansa dla naukowców.

Wiadomość, która przyszła z Centrum Kontroli Lotu ESA w Darmstadt w Niemczech, dla badaczy była jak wygrana w totolotka. Philae znowu nadaje!

– Mamy nadzieję, że będziemy mogli prowadzić eksperymenty, które pozwolą stwierdzić, czy komety są źródłem życia na Ziemi – powiedziała prof. Monica Grady z brytyjskiego Open University. Na wieść o wznowieniu pracy przez lądownik z radości przytuliła kierowcę taksówki.

Po lądowaniu panele słoneczne Philae nie miały szans na dostarczanie energii, bo lądownik uwiązł w rozpadlinie, gdzie promienie słoneczne nie dochodziły. Philae miała pracować do marca, do momentu, kiedy kometa zbliży się do Słońca na taką odległość, że spłonie.

Lądownik wielkości pralki nie wylądował miękko, ale odbijał się od powierzchni. Kotwica, która miała unieruchomić Philae po pierwszym zetknięciu z kometą, której grawitacja jest minimalna, po prostu nie zadziałała. Lądownik skrył się w cieniu i choć nie był w stanie dostarczyć żadnych danych, to przetrwał do dzisiaj. Teraz kometa jest jeszcze bliżej Słońca, a Philae otrzymał dość energii, aby nawiązać kontakt.

– Byłem wstrząśnięty – przyznał inżynier systemów lądowania sondy Laurence O'Rourke telewizji CNN. – Jesteśmy zachwyceni, że Philae przeżył długą zimę. Jest to świetna okazja na zdobycie nieoczekiwanej wiedzy.

Lądownik może kontynuować eksperymenty, a badacze się nie spodziewali, żeby było to możliwe tak blisko Słońca. Kometa zbliża się do najbliższego punktu na orbicie zwanego peryhelium. Osiągnie go w połowie sierpnia, po czym znowu zacznie się oddalać od gwiazdy.

Dwa kompleksy pamięci masowej Philae są już pełne, co sugeruje, że lądownik obudził się kilka dni temu, ale udało się nawiązać kontakt z krążącą wokół komety sondą Rosettą dopiero w niedzielę.

Badacze misji będą teraz próbowali ściągnąć wszystkie dane. A po wyczyszczeniu pamięci skupią się na zbieraniu informacji na bieżąco.

Priorytetem będą eksperymenty, których nie dało się przeprowadzić w listopadzie. Badacze nie wiedzą jeszcze, które z instrumentów sondy będą w stanie podjąć pracę. Powinny zadziałać kamery i przekazać obraz. Chromatografy i spektrometry powinny dostarczyć dane o składzie komety.

Eksperyment MUPUS (Multi-Purpose Sensors for Surface and Subsurface Science) z młotkiem wykonanym w Centrum Badań Kosmicznych prawdopodobnie nie zostanie uruchomiony, ponieważ naukowcy się obawiają, że lądownik może odskoczyć od powierzchni.

Badacze sądzą, że komety dostarczyły na ziemię cząsteczki węgla - cegiełki życia, bez których nie mogłoby się ono narodzić. Rosetta już odkryła związki organiczne na powierzchni komety.

W miarę zbliżania się komety do Słońca coraz więcej materii ucieka z jądra komety i tworzy warkocz pyłowy. Rosetta od kilku tygodni rejestruje dramatyczne uwalnianie się pyłu pod wpływem wzrastającej temperatury. To dla Philae może stanowić problem.

– Myślę, że Philae znajduje się w spokojnym miejscu – powiedział O'Rourke – Jestem pewny, że będzie w stanie przetrwać peryhelium.

W tym czasie Rosetta zbliży się do powierzchni komety na odległość pięciu kilometrów i cały czas będzie ją fotografować.

ESA zastanawia się nad przedłużeniem misji Rosetty do września przyszłego roku i podjęciem próby spiralnego zbliżania się do komety, aby w końcu dotrzeć do jej powierzchni. Rosetta ma silniki, które mogą pomóc zmniejszyć prędkość.

Decyzja powinna być podjęta w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Istotny wpływ na nią zapewne będą miały dane dostarczone przez Philae.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA