fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Wygrana Andrzeja Dudy szansą na odnowę lewicy

Marcin Pieńkowski
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Zdaniem polityków SLD porażka Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich obaliła mit, że tylko PO może ochronić Polskę przed PiS.

– Podzielonej Polski już nie posklejamy – słychać po wyborach z ust wielu polityków i komentatorów. I obawę, że nasz kraj został rozdarty między dwa wrogie i niepotrafiące w żaden sposób ze sobą współpracować obozy.

Dobrze to ilustrują dane demograficzne z sondażu exit poll. Wschód wybrał Dudę, zachód Komorowskiego. Bogatsi i lepiej wykształceni mieszkańcy miast chcieli zachowania status quo, biedniejsi i gorzej wykształceni, w większości ze wsi, wybrali radykalną zmianę.

Ale te wybory paradoksalnie pokazały także, że coraz większa część Polaków ma już tej dominacji duopolu PO–PiS dość. Doskonale było to widać w pierwszej turze, w której co piąty wyborca swój głos oddał na antysystemowego Pawła Kukiza.

W tę lukę celuje także lewica. – Te wyniki są potwierdzeniem, że PO i PSL straciły poparcie wyborców. Tu otworzyła się szansa dla lewicy – zapewnia Andrzej Szejna, szef świętokrzyskiego SLD. Liderzy tej partii jeszcze przed wyborami uznali, że to właśnie zwycięstwo Dudy otworzy drogę do odbudowy silnej pozycji SLD. Na taki plan wskazywało już przedwyborcze wystąpienie Leszka Millera po posiedzeniu zarządu Sojuszu. – Teoretycznie nie poparł nikogo, ale wypomniał antylewicowe działania Komorowskiego – przypomina jeden z polityków SLD.

Jak przekonują nasi rozmówcy, teraz będzie można lansować tezę, że to właśnie SLD, a nie PO, może obronić Polskę przed PiS. Ale to tylko jedna z opcji. Zarówno Duda, jak i Komorowski złożyli w tej kampanii wiele obietnic kierowanych do elektoratu lewicowego, związanych m.in. z podwyżkami płac, zniwelowaniem nierówności społecznych czy obniżeniem wieku emerytalnego.

Miller już zapowiedział, że będzie wspierał ich realizację. Jeśli więc Duda swoich socjalnych obietnic dotrzyma, SLD będzie przekonywało, że jest współautorem zmian. Jeśli jednak do ich realizacji nie dojdzie, będzie się pozycjonowało jako jedyny przedstawiciel tych wyborców. – Obie opcje są dla nas tak naprawdę korzystne – przekonuje nas jeden z działaczy. – PO przestaje być już wiarygodna, więc lewicowi wyborcy muszą znaleźć sobie nowych reprezentantów – dodaje.

W planach SLD przeszkodzić może jednak partia rządząca. Po porażce Komorowskiego w PO rozpatrywany jest scenariusz ostrego skrętu w lewo. Ugrupowanie miałoby postawić na jeszcze bardziej socjalny program gospodarczy i liberalizm światopoglądowy. – Wtedy dobijemy już całą lewicę i zostaniemy tylko my i PiS – przekonuje jeden z posłów Platformy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA