fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Dudabus zatankował

Facebook
W ostatnich 24 godzinach kampanii Andrzej Duda ma bardzo intensywny plan. Jego i otoczenie napędza przebieg debaty

Debatę oglądałem w TVN, który przygotował specjalny namiot dla dziennikarzy i zwolenników obu kandydatów. Potem wsiadłem do Dudabusa. Nim bowiem kandydat PiS wraz z dziennikarzami przemierzy w końcówce kampanii kraj (odwiedzi Polaków pracujących w nocy i w dzień). Nie będę przesądzał kto wygrał. Każdy może sobie wyrobić zdanie po obejrzeniu debaty, komentarzach ulubionych autorów, relacjach w mediach społecznościowych. Napiszę o emocjach, których byłem świadkiem.

Młodzieżówki PO i PiS stłoczyły się w dwóch kątach sali, jak kibice przeciwnych drużyn na meczu piłkarskim. Już na wstępie wróciły emocje z niedzielnej debaty, Broniaław Komorowski znów trafił bowiem rywala, sugerując, że ten bał się debaty. PO w euforii, w dwumeczu szykowała się powtórka z pierwszej rozgrywki.

Za chwilę radość zmieniła się w koszmar. Gdy Duda postawił na pulpicie Komorowskiego symbol PO i ten nie wiedział co zrobić, za moimi plecami usłyszałem ciąg niecenzularnych słów, a obok w PiS szał jak po bramce w finale mundialu. "Niech on to odda" - krzyczeli do ekranu działacze PO, a przekazanie logo Monice Olejnik przywitali entuzjazmem i ulgą.

Ale to PiS cieszył się potem częściej. Zwolennicy Dudy przekonywali, że po debacie w TVP nie sądzili, że ich kandydat potrafi stosować takie chwyty jak stosował wcześniej Komorowski. PO riposty prezydenta przyjmowała z podobną radością, ale to nie było uczucie dla nich nowe. W niedzielę to on częściej punktował sztuczkami PR-owskimi.

Kluczowe były ostatnie słowa kandydatów. Duda był pierwszy, zwolennicy zgotowali mu owację i wyszli powitać przed studiem. Młodzieżówka PO słuchała prezydenta z posępnymi minami. Wybuch radości był krótki, choć przywitanie kandydata pod studiem gorące (jednak nie tak entuzjastyczne jak przywitanie Dudy przez PiS).

Do Dudabusu Duda wsiadł naładowany dużą energią, podobną jaką miał jego rywal na początku tygodnia. Po tym jak kandydat PiS pokazał swoim zwolennikom, że nie oddaje pola w starciu, ma jeszcze jedno zadanie. Musi wykazać się autentyzmem na spotkaniach z ludźmi. Grafik jest napięty: piekarnia na Mazowszu, kopalnia na Śląsku, rolnik w Wielkopolsce.

Walka o głosy będzie toczyć się do samej ciszy wyborczej. W PiS mają przekonanie, że na ostatniej prostej udało się dotankować kampanijnego busa, który w piątek przemierzy prawie półtora tysiąca kilometrów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA