fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Obywatele rządzą!

Fotorzepa/Krzysztof Skłodowski
Wyniki pierwszej tury wyborów prezydenckich rozpaliły dyskusje wśród polityków i obserwatorów sceny politycznej. Kto przejmie elektorat czarnego konia? – to najczęściej zadawane pytanie.

Kto pójdzie, a kto nie, co się stanie, gdy wygra nie ten, na kogo jeszcze niedawno liczyła większość? Chciałbym w tym miejscu przypomnieć kilka podstawowych prawd, o których – zdaje się – w ferworze walki politycznej wielu zapomniało.

Polacy dzielą się na różne grupy, ale zapewne nikt nie postrzega siebie jako „elektoratu" tego czy owego kandydata. Jestem przekonany, że każdy z nas ma swój rozum i dokonuje wyboru samodzielnie. Czasem, żeby zrobić na złość „onym", czasem żeby poprzeć „tych". Ale to decyzja każdego z nas. Także ta o niepójściu do głosowania.

Warto przypomnieć obu kandydatom, że niezależnie od tego, kto wygra, rano 25 maja obudzimy się razem we wspólnej Polsce. Nawet jeśli wschód głosuje na jednych, a zachód na drugich – dalej jest to nasze wspólne państwo. Albo zaczniemy budować mury, dzielić i skłócać, albo... Albo przyjrzymy się wspólnie temu, jak mamy zorganizowane państwo, popatrzymy, które elementy wymagają pilnej zmiany, a które warto zostawić, bo dobrze działają. Coraz częściej bowiem tracimy swoje szanse nie dlatego, że czegoś nie umiemy. Przegrywamy, bo potrzebne zaświadczenie dociera z opóźnieniem albo urzędnik nie dostrzega faktu, że 70 proc. dochodu narodowego wypracowują małe i średnie polskie firmy należące do obywateli, a nie do państwa. Dlatego powinniśmy po (niezbyt długiej) dyskusji podjąć odpowiednie decyzje i konsekwentnie wdrażać zmiany – pamiętając jednocześnie o tym, że „obywatel" oznacza prawa, ale także obowiązki.

Po pierwsze: system stanowienia prawa, sądy i wymiar sprawiedliwości. Dzisiaj to najgorzej działający element styku państwa i obywatela, i to w każdym wymiarze. Po drugie: system podatkowy. Propozycja prezydenta Komorowskiego, by wątpliwości przemawiały na korzyść podatnika, to żadna rewolucja. To malutki krok w stronę normalności. Warto więc uchwalić tę zmianę jeszcze w tej kadencji Sejmu. A najważniejsze, by ukrócić legislacyjną biegunkę Ministerstwa Finansów w zakresie podatków. Wreszcie po trzecie i kolejne: system ochrony zdrowia, znajdujący się dziś w rozsypce, a także problemy zarówno młodych, jak i seniorów – dla tych dwóch grup brak dziś spójnej i perspektywicznej polityki.

Nie wierzę, że jednomandatowe okręgi wyborcze poprawią cokolwiek w polskim systemie wyborczym – zwłaszcza w takiej wersji, jaką poznaliśmy w Wielkiej Brytanii. Nie ulega jednak wątpliwości, że potrzebna jest zmiana sposobu głosowania, tak aby więcej obywateli szło do urn. Warto dać prawo do głosowania w dniu pracy. Warto też zastanowić się nad dwoma dniami na głosowanie. Po prostu – warto i trzeba rozmawiać. Słuchać, przekonywać. OBYWATELI.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA