fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Koniec świata dentystów

Naukowcy odkryli mechanizm, dzięki któremu zęby mogą się same regenerować
123RF
Rewolucja w stomatologii. Komórki macierzyste mogą w sposób naturalny leczyć zęby.

Do takiego wniosku doszli francuscy naukowcy z Uniwersytetu Kartezjusza w Paryżu i z Inserm – Institut national de la santé et de la recherche médicale.

Ząb jest strukturą bardzo zmineralizowaną, tkwi w szczęce umocowany korzeniem. Część żywa zęba zbudowana jest z miazgi, w której znajdują się między innymi naczynia krwionośne i komórki nerwowe. Miazga otoczona jest wokół twardą substancją, tzw. zębiną, tkanką leżącą pod szkliwem w obrębie korony zęba oraz pod cementem w obrębie szyjki i korzenia zęba. Zbudowana jest w ok. 70 proc. z substancji nieorganicznych. Zębinę pokrywa szkliwo (emalia zębowa), jeszcze twardsze od niej. Gdy ząb się psuje, „uśpione" komórki macierzyste w zębinie budzą się, aby naprawić uszkodzenie.

Dostrzegli to francuscy naukowcy, zdołali zidentyfikować i wyizolować te komórki. Swoje badania prowadzili na miazdze z zębów trzonowych myszy. Wiadomość o tym zamieszcza pismo „Stem Cell". Zespołem kieruje dr Odile Kellermann.

Badacze zaobserwowali, że na tych komórkach znajduje się pięć specyficznych receptorów reagujących na dopaminę i serotoninę oraz dwa neuroprzekaźniki odgrywające istotną rolę w funkcjonowaniu organizmu. Obecność tych receptorów na powierzchni komórek macierzystych wskazuje na to, że są one w stanie reagować na dopaminę i serotoninę w przypadku uszkodzenia zęba.

Dopamina jest organicznym związkiem, ważnym neuroprzekaźnikiem wytwarzanym przez neurony ośrodkowego układu nerwowego, podobnie jak serotonina – także związek organiczny i ważny neuroprzekaźnik w ośrodkowym układzie nerwowym.

Naukowcy zadali sobie pytanie, jakie komórki mogą się znajdować na tych neuroprzekaźnikach pełniących funkcję sygnałów alarmowych. Okazało się, że są to trombocyty, czyli płytki krwi uaktywniane w razie uszkodzenia zęba. Są one odpowiedzialne za uwalnianie wielkiej ilości serotoniny i dopaminy „werbującej" komórki macierzyste do naprawienia zęba.

Aby sprawdzić, czy opisany mechanizm jest prawdziwy, badacze przeprowadzili doświadczenie na szczurach. Zaobserwowali, że naprawa zębów nie zachodzi u zwierząt, u których zmodyfikowane płytki krwi nie wytwarzają serotoniny i dopaminy, a więc gdy brak sygnału o usterce zęba.

– W badaniach nad komórkami macierzystymi rzadko się zdarza, aby udało się za jednym zamachem wyizolować linie komórek, wyróżnić ich markery umożliwiające odróżnianie tych komórek oraz źródło sygnału alarmowego. W przypadku naszych badań udało się – choć przyznaję, że trochę w nieoczekiwany sposób – zaobserwować cały ten mechanizm – wyjaśnia dr Odile Kellermann.

W trakcie prowadzonych doświadczeń naukowcy starali się scharakteryzować zauważone receptory. Okazało się, że jeden z pięciu raczej nie wpływa na proces naprawy zęba, natomiast cztery pozostałe biorą w nim aktywny udział. Zablokowanie in vivo jednego z tych receptorów wystarcza, aby zatrzymać proces regeneracji zęba.

Francuscy naukowcy prowadzą swoje badania na myszach, ale spodziewają się, że zostaną wykorzystane w stomatologii, przyczyniając się do postępu w tej dziedzinie.

Jeszcze kilkanaście lat temu popularne były ciemne plomby amalgamatowe. Ich przeciwnicy twierdzili, że zawarta w nich rtęć uwalnia się do organizmu i szkodzi zdrowiu. Badania tego nie potwierdziły. Ale choć współczesne amalgamaty zawierają fluor, są trwałe i niedrogie, stosuje się je coraz rzadziej ze względu na estetykę i brak związania z zębem – aby plomba się trzymała, trzeba spiłować zdrową tkankę zęba.

Obecnie dentyści używają rozmaitych mas mineralnych, których podstawowym składnikiem jest wodorotlenek wapniowy, oraz biomateriałów opartych na fosforanie trójwapniowym. Nowoczesne plomby wykonywane są z materiałów nieuczulających i obojętnych chemicznie. Można je też dopasować do barwy zęba. Stosuje się wypełnienia kompozytowe światło- i chemoutwardzalne, które dobrze przylegają do szkliwa, są estetyczne i trwałe, wytrzymują do dziesięciu lat.

Wypełnienia glassjonomerowe (szkłojonomery) mają zdolność chemicznego łączenia się z tkanką zęba. Zawierają fluor, który chroni ząb przed próchnicą. Nie są jednak tak estetyczne jak kompozyty i trudno dopasować je do odcienia zęba, są też słabsze i szybko się ścierają. Z kolei giomery to nowa grupa materiałów, które łączą zalety kompozytów i glassjonomerów oraz eliminują ich wady. Są jednak drogie, przez to mało dostępne.

– Może jeszcze nie w tej dekadzie, ale już w następnej te problemy zaczną znikać z gabinetów stomatologicznych. Rezultaty, jakie uzyskaliśmy, pozwalają myśleć o zupełnie nowych sposobach leczenia zębów, mimo że te stosowane współcześnie są już bardzo dobre. Będą one polegały na mobilizowaniu komórek macierzystych znajdujących się w miazdze zębowej, co doprowadzi do uzupełnienia ubytku w sposób naturalny, bez pomocy obcych materiałów czy nawet choćby najdoskonalszych biowypełniaczy – wyjaśnia dr Odile Kellermann.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA