fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

PKO Off Camera 2015: Ruszył krakowski maraton filmowy

W Krakowie rozpoczął się festiwal PKO Off Camera
PAP
W Krakowie rozpoczął się się festiwal PKO Off Camera. To ósma edycja tego wydarzenia.

10 dni, 100 filmów, ponad 500 gości z całego świata i coraz liczniej odwiedzająca sale kinowe publiczność. A przede wszystkim świetny, inspirujący program.

Konkurs główny: „Wytyczanie drogi", w którym znalazło się 10 debiutów i drugich filmów, oceni jury, któremu przewodniczy Sławomir Idziak, wybitny operator filmowy, autor zdjęć do filmów Krzysztofa Kieślowskiego, Krzysztofa Zanussiego, Andrzeja Wajdy, od lat pracujący na Zachodzie i nominowany do Oscara za film „Helikopter w ogniu" Ridleya Scotta. - Właściwy człowiek na właściwym miejscu - stwierdził prowadzący galę otwarcia Marcin Prokop. - Nie wiem czy właściwy człowiek - ripostował skromnie ze sceny Idziak. - Po prostu na mnie padło. Dlaczego kocham ten festiwal? Szkoły filmowe produkują czasem „zepsute życiorysy". Nie tylko tych, którzy są niezdolni. Także tych, którzy mają wielki talent, a nie mogą się z nim przebić. Ten festiwal im w tym pomaga. Jest bezinteresowny. Tu nie ma marketu, tu się kocha sztukę. I tym młodym ludziom, którzy bez promocji nie przebiliby się, daje się pieniądze na następny film. Będę patrzeć na filmy konkursowe bezstronnie i uważnie, bo to jest najważniejszy egzamin w ich życiu.

Wydarzeniem pierwszego dnia stało się wręczenie nagrody „Pod prąd" Romanowi Polańskiemu. Statuetkę wręczyła reżyserowi Agnieszka Odorowicz, a laudację przeczytał Andrzej Seweryn. Polański pięknie mówił o swoich związkach z Krakowem.

Do Krakowa przyjechała też Claudia Cardinale. 78-letnia aktorka, muza Felliniego i Viscontiego, nie przyszła na galę, bo jej samolot spóźnił się o kilka godzin. Zjawiła się dopiero na wieczornej kolacji, na której spotkała się m.in. z Polańskim. Cardinale będzie bohaterką krakowskiej soboty.

Potem widzowie obejrzeli nagrodzonego na ostatnim Berlinale Złotym Niedżwiedziem „Taxi" Jafara Panahiego. I był to nie tylko pokaz świetnego filmu - opowieści o współczesnym Iranie i o miłości do kina - ale też wyraz solidarności z artystą, którego dotykają rządowe represje. Panahiemu zarzucono „szerzenie antyrządowej propagandy". Sąd skazał go na 6 lat pozbawienia wolności oraz 20-letni zakaz pracy, udzielania wywiadów i opuszczania granic kraju. Filmowcy pisali listy otwarte do rządu irańskiego, festiwale zapraszały Panahiego do jury, zostawiając na wszelkich uroczystościach jedno puste krzesło.

Dzisiaj reżyser nie siedzi już w więzieniu, ale pozostaje w areszcie domowym. I oczywiście nie wolno mu kręcić filmów. A mimo to je kręci. W czasach małych kamer, pendrive'ów, internetu nie jest trudno takie utwory przemycić za granicę. Jego obrazy co jakich czas wydostają się z Iranu. „To nie jest film", „Zasłona", teraz „Taxi". Ten ostatni tytuł wkrótce będą się mogli obejrzeć również polscy widzowie, bo pod koniec maja wejdzie on do kin.

A teraz czas już na filmowy maraton, w którym nie zabraknie sekcji znanych już widzom („Odkrycia", „Nadrabianie zaległości" czy „Amerykańscy niezależni"), jak i nowych. „Zjednoczone kolory ludzkości" to oda do różnorodności, gdzie widzowie znajdą filmy, które opowiadają o ludziach z różnych kultur i zakątków świata. Sekcja „Wiekowo (nie)adekwatni" poświęcona jest ludziom wykraczającym poza to, co z ich wiekiem się kojarzy. „Moda na ekranie" jest zestawem filmów, dzięki którym lepiej można poznać kulisy świata mody. Festiwal potrwa do 10 maja.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA