fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Roman Vishniac. Wystawa zdjęć w Muzeum Historii Żydów Polskich

Sara, siedząca w łóżku w mieszkaniu w suterenie, z malowanymi szablonem kwiatami nad głową, Warszawa, ok. 1935-1937. © Mara Vishniac Kohn, dzięki uprzejmości International Center of Photography
Muzeum
Roman Vishniac utrwalił na zdjęciach świat społeczności żydowskiej z Europy Środkowo-Wschodniej w przededniu Zagłady. Niezwykłe prace z pięciu dekad twórczości fotografa można będzie wkrótce zobaczyć w Muzeum Historii Żydów Polskich.

Vishniac jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych i cenionych na świecie fotografów dokumentujących losy żydowskich rodzin przed II wojną światową. Różne aspekty jego twórczości - jak portrety znanych ludzi czy mikrofotografie - prezentuje Muzeum Historii Żydów Polskich na wystawie "Roman Vishniac. Fotografia, 1920–1975". Ekspozycja opowiada niezwykłą historię życia artysty, który początkowo miał zamiar poświęcić się nauce, w końcu jednak mikroskop zamienił na aparat fotograficzny.

Roman Vishniac urodził się w 1897 roku w Pawłowsku w rodzinie rosyjskich Żydów. Do rewolucji październikowej mieszkał w Rosji, studiował biologię i zoologię na tamtejszych uniwersytetach. W 1920 roku wraz z rodziną wyjechał do Niemiec, gdzie rozpoczął przygodę z fotografią, która całkowicie odmieniła jego życie. Berlin przełomu lat 20. i 30. fascynował go modernizmem. Vishniac uwieczniał miejskie przestrzenie, eksperymentował z kadrowaniem. - Dokumentował dochodzenie nazistów do władzy zatrzymując w obiektywie rzeczywistość Berlina, który z kosmopolitycznej stolicy Niemiec stawał się powoli miastem opanowanym przez oddziały w mundurach - mówi "Rzeczpospolitej" Katarzyna Nowakowska-Sito, komisarz wystawy w Muzeum Polin. - Fotografował swastyki, slogany nazistowskie na plakatach i witrynach sklepów.

Po roku 1933, gdy w życie weszły ustawy zakazujące dokumentowania życia miasta przez fotografów żydowskiego pochodzenia oraz zamieszczania tych zdjęć w prasie, Vishniac znalazł sposób na obejście zakazu.

- W krajobraz opanowanego przez nazistów miasta wprowadzał swoją 7-letnią córkę Marę, którą fotografował na tle plakatów propagandowych czy takich miejsc jak sklep z urządzeniami medycznymi do pomiaru "czystości rasy". Oczywiście najważniejsze było to, co znajdowało się za plecami Mary Vishniac - opowiada Nowakowska-Sito.

Najciekawszy etap w twórczości artysty przypadł na lata 1935-38, gdy na zlecenie największej żydowskiej organizacji pomocowej American Jewish Joint Distribution Committee (w skrócie: Joint) wykonał cykl fotografii dokumentujących życie Żydów z Europy Środkowo-Wschodniej. W obiektywie aparatu zatrzymał przygotowania ludności do emigracji, życie w obozie w Zbąszyniu, gdzie przebywali Żydzi przymusowo przesiedleni przez władze hitlerowskie z terenów Niemiec. - Vishniac z aparatem odwiedził też obóz dla młodzieży syjonistycznej stworzony we wsi Werkdorp w Holandii. Młodzi ludzie uczyli się tam prac budowlanych, polowych. Przygotowywali się do życia w nowej rzeczywistości - mówi Katarzyna Nowakowska-Sito. Dodaje, że wśród fotografii z tamtego okresu znajdują się też i takie, które prezentują życie ludności żydowskiej w polskich miastach - w Warszawie, Krakowie, Lublinie. - Na tych zdjęciach widać sztetle, a w nich rabinów i cadyków. A także stragany i targi na ulicach Gęsiej, Krochmalnej, Nalewki. Vishniac fotografował tereny, na których później powstało getto warszawskie. Uchwycił to, co znalazło się w sercu getta i wraz z nim zniknęło w momencie jego likwidacji - opowiada komisarz wystawy.

Zastanawiać mógłby fakt, jak Vishniakowi udawało się przekonać do siebie hermetyczną społeczność żydowską. Kontakt z nimi ułatwiała mu na pewno znajomość języka jidysz. W środowisko Żydów Vishniac wnikał niejednokrotnie kanałami organizacji pomocowych, na których zlecenie robił zdjęcia. Nie zmienia to jednak faktu, że miał dużą zdolność otwierania ludzi. - Był świetnym fotografem dzieci. W latach 30. XX wieku fotografował dzieci w suterenach, mieszkaniach. Na zdjęciach wyglądają one jakby znalazły się z fotografem sam na sam, a mimo to czują się swobodnie - mówi komisarz wystawy.

Kilka tysięcy fotografii Vishniac ocalił od zniszczenia i w 1940 wywiózł do Ameryki. Za oceanem już w 1944 roku prezentował je na kilku wystawach. U schyłku wojny fotografie silnie oddziaływały na wyobraźnię. Były ocalałym zapisem życia żydowskiego w przeddzień Zagłady. Wiele z nich stało się ikonicznymi obrazami życia polskich i środkowoeuropejskich Żydów. Warto dodać, że były na przykład inspiracją dla Janusza Kamińskiego w tworzeniu zdjęć do filmu "Lista Shindlera".

Po wojnie Vishniac na krótko wrócił do Europy. Wykonał m.in. cykl zdjęć dokumentujących zniszczenia wojenne Berlina, a także obozów dla dipisów czyli po angielsku displaced people - osób, które po wojnie wyjechały ze swojego kraju.

W Nowym Jorku artysta otworzył własne studio fotograficzne, gdzie uwieczniał znane osoby związane m.in. z filmem i nauką. - Wykonał portrety Einsteina, Chagalla. Fotografował też artystów z kabaretów, klubów jazzowych. Oprócz nowojorskiej bohemy uwieczniał też społeczność żydowską, która organizowała sobie nowe życie za oceanem - zakładała szpitale, szkoły żydowskie - mówi Katarzyna Nowakowska-Sito. Dodaje, że w latach 50. Vishniac rozwinął swoje zainteresowania fotografią mikroskopową. Z tego okresu jego twórczości zachowały się pełne intensywnych kolorów slajdy, przypominające abstrakcyjne kompozycje. Są na nich m.in. enzymy, substancje organiczne, kwasy żołądkowe, powiększenia skóry, fragmenty roślin.

Wystawę "Roman Vishniac. Fotografia, 1920–1975" można oglądać w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie od 8 maja.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA