fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

SLD wojuje z Magdaleną Ogórek

Magdalena Ogórek
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Kandydatka lewicy nie może się doliczyć kilkuset tysięcy złotych na swoją kampanię.

Takiej kampanii w historii polskiej polityki jeszcze nie było. Dwa tygodnie przed wyborami SLD wypowiada wojnę własnej kandydatce na prezydenta.

W czwartek mija termin dostarczenia przez sztaby materiałów promocyjnych, które TVP będzie prezentować w bezpłatnych programach wyborczych. Wszystko wskazuje na to, że zamiast reklamówek Ogórek zobaczymy puste plansze. Dlaczego? Bo SLD nie zapłacił za produkcję spotów kandydatki. Firma produkcyjna czekała na pieniądze do wczoraj – i ich nie dostała. W związku z tym poinformowała SLD, że nie wyśle do TVP gotowych już filmów.

Ta sytuacja symbolizuje stan relacji między SLD a jego kandydatką. Obie strony są zajęte walką między sobą zamiast współzawodnictwem z konkurentami, a notowania Ogórek spadają. Na początku kampanii mogła liczyć na ok. 10 proc. poparcia. Dziś sondaże nie dają jej więcej niż 4–5 proc.

Na lewicy zdumienie budzi to, że Ogórek uważa się za kandydatkę niezależną i robi wszystko, aby się odciąć od SLD – nie chce nawet zadeklarować, że w przeszłości głosowała na lewicę.

Kilkanaście dni temu doszło do spotkania ostatniej szansy Ogórek z Leszkiem Millerem. Lider SLD przedstawił jej ultimatum: ma wykonać gest wobec twardego, postkomunistycznego elektoratu SLD, a także więcej jeździć w teren, zwłaszcza do tych okręgów, w których lewica może zdobyć mandaty w jesiennych wyborach parlamentarnych. Usłyszał odmowę. Ogórek uznała, że nie będzie wychwalać twórców stanu wojennego, a z wizyt na terenach ważnych dla SLD niewiele wynika dla jej kampanii.

W tej sytuacji we władzach partii zapadła decyzja, aby zakończyć zaangażowanie w kampanię Ogórek. Dlatego liderzy SLD wycofali się z przygotowywania jej hitu. Od kilku miesięcy Miller dyskretnie zabiegał w Ambasadzie Rosji o spotkanie Ogórek z Władimirem Putinem w Moskwie. Rosjanie nie mówili „nie" i wkrótce mieli potwierdzić, czy kandydatkę przyjmie osobiście Putin czy też premier Dmitrij Miedwiediew. Jednak gdy stosunki między Ogórek a SLD się zaogniły, partia postanowiła storpedować ten pomysł. W środę w jednym z tabloidów ukazał się artykuł, który wyśmiewa Ogórek za ten pomysł. Według naszych informacji kandydatka na prezydenta oskarża o przeciek – i sabotaż – władze SLD.

Sztab Ogórek nie spotkał się z nią od kilku tygodni, włodarze SLD zapowiedzieli też jasno, że nie dadzą już na kampanię ani grosza. A pieniądze to najbardziej drażliwa kwestia w relacjach Ogórek z Sojuszem. Według oficjalnych informacji partia przeznaczyła na kampanię milion złotych. To dziesięciokrotnie mniej od kampanijnych wydatków PO czy PiS. W dodatku – jak wynika z naszych informacji – sama kandydatka twierdzi, że dostała ok. 400 tys. zł. – Na zapłacenie czekają faktury na kolejne 80 tys. zł, w tym za spoty telewizyjne, które w darmowym czasie miała pokazywać TVP – twierdzi osoba zaangażowana w kampanię.

Co się stało z pozostałymi 500 tys. zł? Około 300 tys. zł kosztowała stylizowana na tabloid gazetka promocyjna. Ogórek ma do SLD pretensje, że przygotowano ją bez jej wiedzy i zgody. Według naszych informacji żąda też informacji, gdzie się podziało pozostałe 200 tys. zł z kampanijnego miliona.

Te żądania budzą wściekłość w SLD. Władze partii odcięły Ogórek od Ewy Popowskiej, pełnomocniczki finansowej komitetu wyborczego, którą kandydatka próbowała rozliczać z wydatków. – Nie damy już ani grosza na tę kampanię – wścieka się ważny polityk SLD. – To, co robi Ogórek, to kompletne nieporozumienie. Na jej działaniach tracimy, a nie korzystamy. Ona może doprowadzić do tego, że jesienią SLD nie dostanie się do Sejmu.

W kilku źródłach na lewicy potwierdziliśmy, że pieniędzy przekazanych przez SLD starczyło na wynajęcie ledwie 20 billboardów w całym kraju, w tym tylko dwóch w Warszawie. Sojusz co prawda sfinansował płatne materiały promujące Ogórek w TVP, ale to jedynie pięciokrotna emisja jednego spotu po „Wiadomościach". Ostatnia nastąpi w czwartek i będzie to finałowy akcent kampanii. Nawet nie wiadomo, czy SLD zorganizuje swej kandydatce wieczór wyborczy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA