fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Teatr

Billy Elliot został Polakiem

materiały
Teatr Rozrywki w Chorzowie z sukcesem wystawił musicalowy hit z londyńskiego West Endu . „Billy Elliot”, oparty jest na życiu Philipa Marsdena, tancerza brytyjskiego Royal Ballet. To historia znana również z popularnego i u nas filmu,

Anglia lat 80. pod rządami żelaznej damy, Margaret Thatcher, rozedrgana wielomiesięcznymi strajkami górników zdesperowanych wizją zamykania kopalń i zepchnięcia ich na margines społecznego życia . W takim momencie kilkunastoletni Philip Marsden, syn szwaczki i hydraulika, postanawia zostać tancerzem. Jego droga do sukcesu nie była łatwa, ale osiągnął go, wspierany przez bliskich, wielką pracą i wytrwałością. Z nizin społecznych trafił na artystyczny Parnas.

Bohater musicalu, Billy Elliot ma jeszcze bardziej udramatyzowaną historię – jest półsierotą, wychowywanym przez ojca i starszego brata - górników zaangażowanych w działalność strajkową, To ludzie prości, twardzi, mocni, czasem i agresywni, więc absolutnie nie rozumieją chłopca, którego pasja kojarzy im się ze zniewieściałością. W ich pojęciu odbiera siłę do walki z trudną codziennością, z jaką muszą się mierzyć przez całe życie. Wrażliwy i artystycznie uzdolniony Billy Elliot musi podjąć nieprawdopodobny wysiłek, by dopiąć swego. Musical jest zatem opowieścią o sile marzeń i o tym, że własny, niezbyt szczęśliwy los można odmienić. Jest to rzecz o walce, by wyrwać się ku lepszemu światu – ale bardzo bajkowa, bo nie pokazująca prawdziwej ceny – alienacji i utraty korzeni – jaką trzeba za to zapłacić.

Polskiej publiczności historia ta znana jest z pięknego filmu, nakręconego przed piętnastu laty w reżyserii Stephena Daldry'ego ze świetną rolą Jamiego Bella. Niektórym – być może – udało się zobaczyć na West Endzie powstały pięć lat później na fali jego popularności i grany do dzisiaj musical Eltona Johna i Lee Halla. Teraz, dzięki kilkuletnim zabiegom Dariusza Miłkowskiego, dyrektora Teatru Rozrywki, przyszedł czas na premierę w Chorzowie. I to w autorskiej wersji jego polskich twórców – bo licencja została wydana pod warunkiem, że nie zostanie skopiowane żadne z rozwiązań, m.in. choreograficznych, scenograficznych, wykorzystanych w oryginale. To dało realizatorom szansę na stworzenie oryginalnego dzieła.

Smaczku realizacji dodaje fakt, iż nie ma w Polsce lepszego czasu i miejsca do wystawienia „Billy'ego Elliota" niż Śląsk – targany tak jak Anglia przed trzydziestu laty górniczymi strajkami i widmem zamykania kopalń,. A wśród artystów Teatru Rozrywki nie brakuje takich, którzy – podobnie jak Billy - wbrew rodzinnej tradycji zamiast kopalni wybrali scenę.

Reżyser Michał Znaniecki akcent położył jednak nie na społeczno-polityczne realia, a na relacje między postaciami i emocje, jakie z nich wynikają. Ojciec (Robert Talarczyk) musi stawić czoła nie tylko problemom zawodowym, ale i wdowiemu osamotnieniu, wyzwaniom związanym z opieką nad demencyjną babcią Billy,ego czy trudną relacją z buntującym się synem. Pod maską twardego człowieka czai się jednak spora wrażliwość, która w końcu pozwoli mu zrozumieć i zaakceptować wybór Billy'ego.

Rozbudowane zostały sekwencje z duchem matki (Wioletta Białk), który towarzyszy chłopcu nie tylko w codziennych czynnościach, ale i w marzeniach o tańcu. To głównie na tych scenach budowane jest wzruszenie widzów. Wioletta Białk gra również rolę babci Billy'ego, a sceny z nią w kontraście do scen z duchem matki, niosą przede wszystkim wiele ciepła i humoru. Jeszcze więcej uśmiechu znajdujemy, gdy pojawia się pani Willkinson (znakomita Elżbieta Okupska), zblazowana nauczycielka baletu, która odzyskuje wiarę w sens swej pracy, gdy trafia do niej Billy.

Każda z postaci, nawet tych epizodycznych, jest charakterystyczna, ma swą historię i swe emocje - dotyczy to także ról dziecięcych. Billy'ego na premierowym przedstawieniu grał Karol Huget (jest czterech wykonawców tej roli) zachowując właściwą swemu wiekowi naturalność i wzbudzając niezwykle ciepłe uczucia w widzach – a rzadko się zdarza, by dziecko niosło tak udanie główny ciężar aktorski, wokalny i choreograficzny musicalu.

Warto też wspomnieć o Michaelu – koledze Billy'ego, w obsadzie prapremierowej wystąpił w tej roli Ambroży Żychiewicz, który lubi przebierać się w sukienki siostry i którego los w homofobicznym środowisku górniczego miasteczka może być jeszcze trudniejszy niż los Billy'ego Jemu udało się jednak nie tylko przekonać ojca do swego wyboru, ale i wyzwolić solidarność otoczeniu.

Jeśli chodzi o muzykę, to szczególnie zachwycają nastrojowe ballady, które kontrastują z dynamicznymi, adekwatnymi do społecznych rozruchów śpiewami zespołowymi. Widowiskowość buduje tu głównie taniec – od klasycznego, przez step, aż po taniec modern. Autorką choreografii jest Katarzyna Aleksander-Kmieć wspomagana przez sporą grupę innych artystów – dzięki czemu mamy paletę różnorodnych stylów i rozwiązań choreograficznych. Wykreowany przez scenografa Luigiego Scoglio szary świat hałd rozświetla się kolorami w scenach, gdy Billy marzy o tańcu lub stawia w nim pierwsze kroki. Scenografia zbudowana jest na kilku poziomach, a po obu stronach sceny umieszczono ekrany, na których można oglądać archiwalne materiały z manifestacji i strajków górniczych, pacyfikowanych przez brytyjską policję. Wszystko to tworzy dobrze zaprojektowaną przestrzeń, w której rozgrywa się dramat chłopca, zakończony pomyślnym finałem – wszak „Billy Elliot" to na wskroś spektakl familijny, przeznaczony dla widzów od lat siedmiu.

Elton John nagrał dla polskiej publiczności wypowiedź, która wieńczy widowisko: „Mam nadzieję, że polska publiczność pokocha ten spektakl i będzie na niego chodzić, bo jest to naprawdę dobre przedstawienie. Jestem pewny jego sukcesu, tak jak wszędzie na świecie". Zgadzam się w pełni z jego opinią.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA