fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

W co gra Adam Jarubas

Adam Jarubas
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Sposób, w jaki kandydat PSL na prezydenta wypowiada się o polityce zagranicznej, budzi niezadowolenie w PO.

Adam Jarubas rozkręca się w roli kandydata na prezydenta. W weekend po raz pierwszy zaskoczył w tej kampanii. Nie dość, że zaatakował polityków, którzy krytykują Viktora Orbána za porozumienie energetyczne z Rosją, to na dodatek przeprosił Węgrów za chłodne przyjęcie ich premiera w Warszawie, a uczynił to w trudnym języku węgierskim.

– Moim zdaniem jest to niedopuszczalna sytuacja, żeby w ten sposób polskie elity odnosiły się do premiera państwa sojuszniczego – mówił Jarubas w niedzielę. – Jeżeli mamy budować porozumienie dla bezpieczeństwa, gdzie ważna jest jednomyślność, to nie możemy się do nikogo odwracać plecami.

Kandydat PSL nie wymienił nikogo po nazwisku, ale jasne jest, że jego słowa odnosiły się do Jarosława Kaczyńskiego, który miał odmówić spotkania z Orbánem, oraz do premier Ewy Kopacz, która po spotkaniu z premierem Węgier wygłosiła chłodne w tonie oświadczenie.

Wiceprezes PSL zamieścił ponadto na Twitterze zdjęcie z uroczystości na Majdanie, na którym widać m.in. prezydenta Bronisława Komorowskiego i europosła PiS Ryszarda Czarneckiego. Dodał komentarz: „Na Majdanie nie było dziś Merkel, czy Hollanda. Powinniśmy z tego wyciągnąć wnioski" (pisownia oryginalna).

Niektórzy komentatorzy uznają to za otwarte kontestowanie polityki zagranicznej rządu, którego PSL jest przecież częścią. Trudno się dziwić, że politycy PO nie są zachwyceni.

– Pani premier Kopacz i rządowi zależy na tym, żeby Unia Europejska mówiła jednym głosem w sprawach Ukrainy – mówi „Rzeczpospolitej" Miron Sycz, poseł PO z sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. – Dlatego krytyka Jarubasa była zbyt daleko idąca – i jako kandydata na prezydenta, i jako członka partii koalicyjnej. Jarubas jako wiceszef PSL mówi nie tylko w swoim imieniu, ale też Stronnictwa.

Sycz, który sam był w niedzielę na Majdanie, podkreśla, że było tam wielu szefów państw europejskich, a także przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk. – To był wyraz solidarnością z Ukrainą – podkreśla. – Dlatego takie uwagi składam na karb kampanii wyborczej. Każdy stara się zaistnieć i szukać wszędzie elektoratu, nawet wśród osób niepopierających naszego zaangażowania na Ukrainie.

Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego, bagatelizuje jednak to, co robi Jarubas. Uważa, że dotychczasowe zachowanie kandydata PSL na prezydenta idealnie pasuje do stałej taktyki Stronnictwa – być trochę w koalicji, a trochę w opozycji.

– Jarubas niby podszczypuje urzędującego prezydenta i własny rząd, ale robi to tak delikatnie, żeby nikt się nie obraził – mówi Jabłoński.

Przywołuje opinie z forów internetowych, zgodnie z którymi polityk PSL stanął do wyścigu prezydenckiego tylko po to, by pomóc w kampanii Bronisławowi Komorowskiemu. – Na przykład żeby stanąć z prezydentem do debaty przed pierwszą turą wyborów i tę debatę przegrać – mówi Jabłoński. – W ten sposób Komorowski odfajkowałby temat debat i nie musiałby się mierzyć się z Andrzejem Dudą. Zobaczymy, czy ta teoria spiskowa się potwierdzi. Tak czy inaczej nie sądzę, żeby kandydat PSL zaskoczył nas ostrzejszymi atakami na rząd.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA