fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Edukacja

Oburzeni humaniści

Pod postulatami Komitetu podpisały się m.in. dwa instytuty Uniwersytetu Warszawskiego
123RF
Część środowiska akademickiego uważa, że resort nauki narusza jego autonomię.

Chodzi o list Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, który kilka dni temu trafił do kilkudziesięciu wydziałów i instytutów uniwersytetów, które poparły postulaty Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej.

Marcin Czaja, dyrektor departamentu szkolnictwa wyższego i kontroli, pyta o formę, w jakiej te jednostki organizacyjne uczelni podjęły decyzję o przystąpieniu do inicjatywy.

„W szczególności proszę o informację, czy podejmowane były w tej sprawie uchwały, lub informację o tym, w jakiej formie zdecydowano o udzieleniu poparcia dla postulatów Kongresu Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej" – napisał dyrektor Czaja.

Wbrew demokracji?

W środowisku akademickim zawrzało.

– To naruszenie autonomii uczelni. Ministerialni urzędnicy nie mają prawa ingerować w procedury, jakimi się kierują ich wydziały czy instytuty – nie pozostawia wątpliwości prof. Bogusław Śliwerski, szef Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN.

Wskazuje, że ten list łamie demokratyczne procedury, bo suwerenne podmioty akademickie nie mają obowiązku tłumaczyć się ministerstwu ze swoich decyzji.

– Nawet w czasach PRL nie byłem świadkiem takich sytuacji – dodaje prof. Śliwerski.

Wtóruje mu dr hab. Andrzej Kucner, dyrektor Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.

– To zaskakujące w formie, bo statut uczelni mówi o tym, że tego typu decyzja jest podejmowana w drodze uchwały, która musi zostać przegłosowana – zaznacza Kucner. Dodaje, że ten list świadczy o tym, że ministerstwo, zamiast szukać kompromisu w sprawie postulatów zgłoszonych przez Komitet, sonduje środowisko, na ile te postulaty popiera.

Z kolei prof. Roman Kubicki z Instytutu Filozofii poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza zastanawia się, dlaczego MNiSW pyta naukowców o legitymację do reprezentowania własnych interesów.

– Skoro społecznym obowiązkiem tego środowiska jest udział w debacie publicznej dotyczącej wszystkich aspektów życia, to dlaczego nie kwestii związanych z nauką. Dlaczego profesorowie mają się zajmować wszystkim poza oceną działania uniwersytetów? – pyta prof. Kubicki.

Poparcie bez wiedzy

Zapytaliśmy resort nauki, na jakiej podstawie prawnej wystosowano ten list i czy nie jest to forma nacisku na środowisko akademickie.

Rzecznik resortu Łukasz Szelecki odpisał nam, że do ministerstwa dotarły sygnały od  niektórych  wydziałów i instytutów informujących o tym, że choć ich nazwy są wymienione pod postulatami Komitetu, to stało się to bez ich wiedzy. Podpisać miał je jeden doktorant bądź pracownik, sugerując, że podpisała cała jednostka.

Aleksander Temkin, szef Komitetu, mówi, że sytuacja, o której pisze rzecznik resortu, nie mogła mieć miejsca.

– W 90 proc. poparły nas rady naukowe wydziałów i instytutów, w pozostałych przypadkach władze tych jednostek, konsultując to wcześniej ze swoimi pracownikami – mówi Temkin.

Komitet domaga się od rządu zmian w systemie finansowania obszaru nauki i szkolnictwa wyższego, które wzmocniłyby uniwersytety i instytuty naukowe z niemetropolitalnych obszarów Polski, wzrostu udziału stałych środków w budżetach instytucji naukowych w porównaniu z funduszami grantowymi oraz zwiększenia finansowania nauki o 0,05 proc. PKB jeszcze w tym roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA