fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Wrocławska Grupa Luxus nareszcie opisana

materiały prasowe
„Agresywna niewinność” to pierwsze obszerne opracowanie artystycznego fermentu, jaki narodził się na początku lat 80. na wrocławskiej uczelni. W czwartek 27 listopada w Muzeum Narodowym w Warszawie bohaterowie i autorzy książki opowiedzą o barwnej historii grupy zjednoczonej marzeniami o wolności, która w tamtych czasach była prawdziwym luksusem.
Aby pojąć fenomen Grupy Luxus, trzeba wyobrazić sobie najmroczniejsze miesiące poprzedzające stan wojenny. Najpierw chwile nadziei, którą trzeba się nakarmić, nie licząc na szansę zaspokajania przyziemnych potrzeb materialnych. Potem zdarzenia, które zniszczyły resztki naiwnych oczekiwań na nastanie czasów wolności. I siermiężny świat wokół, który da się namalować tylko szarymi farbami.
W tych depresyjnych czasach w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych we Wrocławiu spotyka się grupa studentów, którzy przebywają ze sobą nieco więcej, niż zazwyczaj koledzy ze szkoły – rozpoczynają się strajki, więc młodzież, okupując sale wkładowe, spędza twórczo czas, inspirując się nawzajem i wymieniając energią.
Z tęsknoty za luksusem, którego byli świadomi, a który nie był na wyciągnięcie ręki, z potrzeby szydzenia z tej tęsknoty, z pragnienia wolności, za którą nie chcieli się bić, lecz ją po prostu mieć, powstała artystyczna grupa twórcza. Jej członkowie zakładali, że jeśli się czegoś chce, trzeba to sobie samemu zrobić. A więc własnym sumptem zaczęli wydawać ręcznie tworzone quasi-ekskluzywne pismo Magazyn Luxus, sami organizowali sobie wystawy, koncerty i artystyczne zdarzenia. Nikt tego jeszcze wówczas za sztukę uznać nie chciał, bo jak się miała Myszka Miki i uliczne szablonowe odezwy do akademickich oczekiwań stawianych adeptom uczelni plastycznej?
Z energii, jaką emenował Luxus narodziły się zjawiska znane w całej Polsce, między innymi ruch Pomarańczowa Alternatywa czy zespoły muzyczne Klaus Mitffoch i Miki Mauzoleum.
Dziś artyści Luxusu są wykładowcami na swojej Alma Mater, kierują ważnymi instytucjami sztuki, a nade wszystko są artystami uznanymi nie tylko w Polsce, czasem nawet ich prace trafiają do szkolnych podręczników. I, co graniczy z cudem, nadal tworzą wspólnie jako grupa, wystawiając swoje dawne studenckie i młodzieńcze  dzieła oraz podejmując się kolejnych kreatywnych zadań.
Ich magazyny i szablony malarstwa ściennego można oglądać w galerii sztuki XX i XXI wieku Muzeum Narodowego w Warszawie. To tam właśnie w czwartek o godzinie 18 spotkają się z czytelnikami luxusowcy, między innymi Paweł Jarodzki, Bożena Grzyb-Jarodzka, Jerzy Kosałka, Jacek Jankowski „Ponton" oraz autorzy książki o nich, Anna Mituś i Piotr Stasiowski. Tego samego wieczoru artyści zapraszają do Galerii Piktogram przy ul. Mińskiej 25 (Soho Factory) na wernisaż wystawy „I ty możesz zostać krokodylem czyli wybrane kobiety Luxusu".
Rozmowa z Piotrem Stasiowskim, współautorem książki „Agresywna niewinność. Historia grupy LUXUS":
Barbara Chabior: Luxus to wrocławska legenda, opowieść, anegdota, której nikt wcześniej nie wziął pod lupę i nie próbował rzeczowo i kompleksowo opisać. Co było waszą inspiracją do tej pracy?
Piotr Stasiowski: Urodziłem się w tym samym roku co Luxus. W moim rodzinnym domu w Jarosławiu o wolności, Polsce, „Solidarności", historii mówiło się w sposób niezwykle poważny, zaangażowany, czarno-biały. W tych opowieściach była i opozycja, i okropna komuna. Kiedy przyjechałem do Wrocławia i odkryłem, że działała w tym mieście grupa artystyczna, która w tak przewrotny sposób interpretowała przewrót, wielkie zmiany społeczne, ekonomiczne i polityczne, które działy się na ich oczach, byłem oszołomiony. To była zupełnie inna narracja o wolności. Zacząłem poszukiwać wiedzy na ten temat, postanowiłem napisać o nich pracę magisterską. Zrobiłem to w 2004 roku, ale okazało się, że to było bardzo trudne zadanie. Rekonstrukcja ich historii była benedyktyńską robotą, Luxus mataczył, kłamał, plątał się, zmyślał, słyszałem różne sprzeczne wersje (śmiech). Musiałem te konfabulacje oddzielać od prawdy, zresztą sam nie wiem, czy w rezultacie doszedłem do niej, mimo iż szukałem w wielu źródłach i konfrontowałem zeznania.
Czym był Luxus na artystycznej mapie Polski tamtych lat, czym jest teraz?
W latach osiemdziesiątych w wielu ośrodkach akademickich tworzyły się takie grupy twórcze. Ludzie żyli jeszcze inaczej, razem studiowali, bawili się, tworzyli, palili marihuanę. Przetrwanie takiej studenckiej ekipy przez tyle lat to fenomen. Luxus działał w wyjątkowych warunkach – to może być rozwiązaniem tajemnicy tego ewenementu. Ania Mituś, współautorka książki, nakreśliła wrocławskie środowisko lat  80., to było szczególne miejsce w owych czasach – tu dopiero rodziła się odmienna tożsamość lokalna, to pokolenie postrzegało już Wrocław jako swoje miasto, tu narodziła się też Pomarańczowa Alternatywa, walka z systemem miała inny wymiar – była śmiechem, happeningiem.
Luxus tworzyli ludzie, którzy „zahartowali się w boju", świetnie się rozumieli, myśleli jednym głosem, zresztą zdarzyło im się wiązać też w pary. To porozumienie zauważaliśmy z Anią, czuliśmy to, kiedy robiliśmy ich wystawę w Muzeum Współczesnym we Wrocławiu. Okazało się, że wiele ich prac nie istnieje, były robione z pudeł, ze śmieci, artyści nie przywiązywali do nich wagi, były „jednorazowe", zresztą przez wrocławskie piwnice i składy przepłynęła w 1997 roku Odra. Luxusowcy chętnie rekonstruowali stworzone kiedyś instalacje, ale z imponującym zapałem wymyślali na użytek tej wystawy nowe rzeczy. Zdarzały się też fajne momenty jak ten, kiedy odnaleźliśmy w muzeum Akademii w Warszawie idealnie zachowane tekturowe miasto, które przypadkiem zostało po wystawie z lat 90. Ostatnio też uruchomili się twórczo z uwagi na to, że Agnieszka Mazanek kręci o nich film i na użytek tego dokumentu zaingerowali w najbardziej kontrowersyjny we Wrocławiu pomnik Chrobrego, niezwykle ceniony przez środowiska nacjonalistyczne. Na czubku  kopii, którą siedzący na koniu władca dzierży w dłoniach, wylądował kosmiczny spodek. Na szczęście obeszło się bez incydentów narodowościowych.
Wasza książka to niemal pół tysiąca stron opowieści, wywiadów. Wygląda na to, że trudno było się zatrzymać...
To również artystyczne publikacje, osobiste historie, krytyczne opracowania... Ale rzeczywiście okazało się, że materiałów jest mnóstwo, więc chciało nam się dać do rąk czytelnikowi wszystko, co opisuje naszych bohaterów. Baliśmy się, że zapędzimy się i napiszemy własną wizję Luxusu, którą ktoś skwituje stwierdzeniem, że dzieciaki tworzą swoją wizje, nie mając kompletnie pojęcia o tamtych czasach, od których dzieli je pokoleniowa przepaść. Na szczęście nikt nam nie zarzucił rozmijania się z realiami. Wierzymy, że stworzyliśmy nie tylko akademickie opracowanie o jednej grupie artystycznej, lecz również zarejestrowaliśmy opowieść o mieście i ludziach.
Rozmawiała Barbara Chabior
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA