fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

O wojnie polsko-litewskiej - analiza Alvydasa Nikžentaitisa

Litwini wciąż pamiętają rok 1920, gdy ich wojsko pobiło Polaków pod Giedrojciami. Na zdjęciu cmentarzyk, na którym leżą żołnierze litewscy polegli w tej potyczce
Wikimedia Commons/CC BY-SA
Trudno się dziwić, że część Litwinów ma antypolskie resentymenty. Wszak jeszcze moi rodzice uczyli mnie, że Polakom nie wolno wierzyć, bo są kłamcami i zbrodniarzami – pisze litewski historyk Alvydas Nikžentaitis
Chyba znów dojdzie do wojny litewsko-polskiej. Dlaczego? Dlatego że – jak pisze litewski dziennikarz Eldoradas Butrimas – Radosław Sikorski obraża Litwinów, nie chodzi na wystawy organizowane w Centrum Kultury Litwy w Warszawie, rozmawia z Litwą jak starszy brat z młodszym. Z kolei Andrzej Talaga uspokaja Polaków, że Litwa przeznacza na armię mniej niż 1 proc. PKB, litewscy piloci nie mają na czym latać, a Litwa w ogóle znajduje się w bardzo kiepskiej sytuacji geostrategicznej.Nie tak dawno mój dobry przyjaciel i jeszcze lepszy dziennikarz, człowiek, który na Litwie o wszystkim wie, ujawnił niektóre detale planowanej wojny Litwy z Polską. Na szczęście w Polsce tego artykułu nikt nie przeczytał, bo ludzie nie znają języka litewskiego. A zacznie się ta wojna tak: rosyjskie jednostki wojskowe przekroczą granice Litwy. Jako pierwsi na pomoc Litwie ruszą Polacy, ale przed Wilnem napotkają litewskich nacjonalistów powiewających transparentami: „Wilno nasze, nie...
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA