fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sądownictwo

Śledczy w powodzi spraw

Prokurator generalny Andrzej Seremet uważa, że regulamin sparaliżuje pracę wielu śledczych
Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
Prokuratury apelacyjne twierdzą, ?że liczba śledztw wzrośnie im od nowego roku z kilkuset ?do 45 tys. I że zablokuje to rozpracowywanie afer.
Jeżeli wejdzie w życie krytykowany przez śledczych nowy regulamin urzędowania prokuratury, zakorkuje on te ze szczebla okręgowego i apelacyjnego. Z wyliczeń, jakie w najbliższych dniach trafią do ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka („Rz" do nich dotarła), wynika, że wzrost liczby spraw w tych jednostkach będzie oszałamiający: w apelacjach 64-krotny, w prokuraturach okręgowych 12-krotny.
– Nietrudno przewidzieć, że w ciągu kilku miesięcy może nastąpić paraliż w ściganiu najpoważniejszych spraw dotyczących przestępczości zorganizowanej i korupcji – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Generalnej.
Nowy regulamin prokuratury w końcówce swego urzędowania podpisał minister sprawiedliwości Marek Biernacki, a jego intencją było głównie odciążenie prokuratur rejonowych, które dziś prowadzą ponad 99 proc. śledztw.  Jednak zarówno prokuratorzy, jak i ich szef Andrzej Seremet uważają, że nowe rozwiązania tylko pogorszą sytuację.
Kością niezgody jest m.in. wprowadzona nowym regulaminem sztywna właściwość rzeczowa, czyli przypisanie poszczególnych kategorii spraw prokuraturom konkretnych szczebli (dotąd były przydzielane według ważności i stopnia skomplikowania).
Prokuratury  apelacyjne  w zeszłym roku prowadziły w całym kraju ok. 700 śledztw, po wejściu regulaminu – według prognoz, do których dotarliśmy – będą ich prowadzić niemal 45 tys. W prokuraturach okręgowych liczba śledztw wzrosłaby z ok. 5 tys. w 2013 r. do ok. 60 tys.
Największy zalew spraw miałby dotyczyć apelacji warszawskiej (wzrost liczby śledztw ze 150 do ponad 6 tys.) oraz katowickiej (wzrost z 78 do ponad 5 tys.).
– Teraz jeden prokurator w wydziale przestępczości zorganizowanej (tzw. PZ) prowadzi średnio ok. sześciu śledztw, ale w tym tak trudne i skomplikowane, jak zaginięcie poznańskiego dziennikarza Jarosława Ziętary czy dotyczące tajnych więzień CIA. Gdyby po zmianach dołożyć nowe sprawy ze wskazanej w regulaminie kategorii, jedna osoba musiałaby prowadzić ok. 300 śledztw. To niewykonalne – mówi Piotr Kosmaty, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Krakowie.
Jakie sprawy doszłyby śledczym z apelacji? Wszystkie „przeciwko działalności instytucji państwowych" – czyli np. dotyczące przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych (art. 231 k.k.), ale i znieważenia czy naruszenia ich nietykalności.
Takich spraw są tysiące, a dotyczą urzędników, policjantów, strażników miejskich. – Najbardziej obawiamy się zalewu spraw tzw. urzędniczych, czyli o przekroczenie uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych – mówi „Rz" Janusz Kordulski z Prokuratury Apelacyjnej w Białymstoku. – Z  naszej symulacji wynika, że stanowiłyby one ponad połowę spośród nowych spraw.
Prokuratorzy z apelacji są pewni, że najważniejsze śledztwa, takie jak dotyczące korupcji w piłce nożnej, infoafery czy Amber Gold, w nowym roku utkną.
Jeśli regulamin wejdzie w życie, również prokuratury okręgowe będą nadmiernie obciążone. Trafią do nich np. wszystkie sprawy o przestępstwa karnoskarbowe, czyli dotyczące np. złożenia do fiskusa nierzetelnych dokumentów. Dotyczą one często zwykłych pomyłek w deklaracjach podatkowych, z którymi radzą sobie prokuratury rejonowe.
Śledczy z okręgów obawiają się też m.in. lawiny spraw dotyczących posłużenia się fałszywymi dokumentami – je też mieliby przejąć.
– Rzeczywiście, jest ich mnóstwo. Chodzi o posłużenie się fałszywym dokumentem przy ubieganiu się o kredyt czy zakup telefonu komórkowego – przyznaje Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
– Zmiany wiążą się również ze wzrostem kosztów postępowań i trudnościami logistycznymi, a już dziś wiemy, że budżet prokuratury nie zmieni się w przyszłym roku.  W praktyce pokrzywdzeni, świadkowie, policjanci będą musieli jeździć w prostych sprawach do prokuratur okręgowych i apelacyjnych, pokonując dziesiątki, a czasem setki kilometrów. Niestety, poprzednie kierownictwo resortu sprawiedliwości, decydując się na te zmiany, nie dokonało odpowiednich symulacji – mówi „Rz" Mateusz Martyniuk.
Nowy minister sprawiedliwości jeszcze nie składał deklaracji dotyczących ewentualnych korekt w regulaminie. Prokuratorzy pokładają jednak nadzieje w tym, że Cezary Grabarczyk poprosił ich o symulacje wzrostu liczby spraw, co może oznaczać, że nie wyklucza, iż pójdzie im na rękę.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA