fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Slash - rozmowa z muzykiem Guns N' Roses

Slash (1965) wyda 15 września nowy album „World on Fire”. 22 listopada wystąpi w Kraków Arena
WARNER
Slash opowiada Jackowi Cieślakowi o nowej płycie, niechęci do polityki i o tym, jak był szybszy od Jimmy'ego Page'a
Rz: Zatytułował pan album „World on Fire". Dla naszej części Europy, gdzie przyjedzie pan w listopadzie na koncert do Krakowa, najbardziej palącą sprawą jest wojna na Ukrainie. A dla pana?
Slash: Zaczęło się od tego, że „World on Fire" to jedna z piosenek na nowej płycie. Zresztą o bardzo pozytywnym przesłaniu – o życiu chwilą i przeżywaniu tego, co nas teraz spotyka. Potem pomyślałem, że to będzie dobry tytuł płyty. Dla was może mieć znaczenie polityczne. Ale dobry tytuł zawsze jest wieloznaczny. Wyraża wiele globalnych problemów i w każdej części świata może mieć inne znaczenie w zależności od osobistych doświadczeń słuchacza.
Myśli pan o wojnie?
Oczywiście. Mam na ten temat wyrobioną opinię, ale swoje poglądy wyrażam podczas głosowania, a nie w czasie rozmów o muzyce i nowej płycie. Nie chcę się wypowiadać na tematy polityczne, społeczne, bo nie jestem politykiem, tylko rockandrollowcem. Gram. ?I staram się, by to, co gram, było szczere, wiarygodne. Polityka jest inna.
W Polsce po politycznych rozczarowaniach nie wszyscy chodzą na wybory. A pan?
Chodzę.
Na kogo pan głosuje?
Proszę pytać, ale ja i tak nie odpowiem. Zresztą teraz nie ma w Ameryce wyborów.
Jeśli to nie agitacja, może pan spokojnie mówić.
W ostatnich wyborach prezydenckich głosowałem na prezydenta Baracka Obamę.
Jeśli nie lubi się pan wypowiadać publicznie, jak radzi sobie pan z pisaniem piosenek?
Nienawidzę pisać piosenek, nie lubię przelewać swoich myśli na papier. Wiem, co mówię, bo mam takie złe doświadczenia. Zajmowałem się tym w mojej pierwszej grupie Snakepit. Teraz się cieszę, że w pisaniu wyręcza mnie Myles Kennedy, któremu ufam bezgranicznie, ponieważ to, co pisze, płynie prosto z jego serca.
Pewnie jest pan szczęśliwy, że spotkał Mylesa wcześniej niż Jimmy Page. Czy to prawda, że Page zapraszał go do ?Led Zeppelin, gdy Robert Plant odmówił udziału ?w tournée?
To był powód, dla którego zadzwoniłem do Mylesa, kiedy dowiedziałem się, że poleciał do Anglii rozmawiać o możliwości śpiewania w nowej odsłonie Led Zeppelin. Bardzo się cieszę, że nasza znajomość obrosła wieloma doświadczeniami. Jego obecność na „World on Fire" wzięła się stąd, że śpiewał na moim pierwszym solowym albumie w 2010 r.
Na płycie mamy pierwszą w pana dorobku instrumentalną kompozycję. Ciekawe, o czym pan myślał, tworząc ją?
A właśnie o niczym. Muzyka może służyć i temu. Przecież mamy głowy tak przeładowane myślami, problemami, że chcemy na chwilę zapomnieć o wszystkim. Ten bluesowy jam służy temu znakomicie. Bycie muzykiem dlatego jest przyjemne, że nie musimy wszystkiego nazywać po imieniu. Możemy wyrażać się na wielu poziomach wyobraźni i tego typu granie sprawdza się fantastycznie. Proszę mi wierzyć, że czuję się najlepiej, gdy zamykam oczy, zaczynam grać, muzyka zabiera mnie jak rzeka, a ja płynę razem z nią. Czy to nie wspaniałe? Wspaniałe, bo nie muszę o niczym wtedy myśleć. Nie jestem znakomitym mówcą ani gadułą, nie lubię się też dzielić z ludźmi moimi przemyśleniami. Dla takich jak ja muzyka jest czymś wymarzonym.
Może facetem podobnym do pana jest Don Draper, bohater serialu „Mad Man", a także piosenki „Shadow Life" z pana nowej płyty.
Nie chciałbym mówić wiele o sobie, ale temat tej piosenki jest mocno osadzony w życiu. Znam wielu ludzi, którzy prowadzą takie życie jak Draper. Nieprzeniknionych, o wielu twarzach. Sami nie wiedzą, kim są naprawdę. Dlatego ciągle to sprawdzają.
Można pomyśleć, że pan też jest nieprzenikniony. Na scenie ukrywa się pan za falą włosów, okularami i opuszczonym nisko na czoło cylindrem.
To wynika z faktu, że jestem introwertykiem. Nie lubię, jak ktoś zagląda do mojego wnętrza. Pracuję też w sposób bardzo tradycyjny. Gdy rozpocząłem tournée, miałem sporo wolnego czasu między koncertami, a to sprzyja komponowaniu i zbieraniu materiału na nowe piosenki. Tak powstają moje płyty.
Jest pan klasyfikowany jako jeden z najlepszych gitarzystów na świecie. Kto jest pana mistrzem?
Inspiracje się zmieniają, ale mistrzowie są w stanie przetrwać upływ czasu. Nie lubię gitarzystów, którzy grają poprawnie technicznie, ale bezdusznie. Ważna była dla mnie płyta „Rocks" Aerosmith, z którym obecnie mam przyjemność wspólnie koncertować. Ważni byli dla mnie Stonesi, czyli Keith Richards i Mick Taylor. Wielu. Żałuję, że odszedł Johnny Winter.

Slash i Guns N' Roses

Konflikt Axla Rose'a i Slasha jest jednym z najbardziej dramatycznych w historii rocka. Slash był gitarzystą Guns N' Roses od 1984 do 1996 r. Zespół sprzedał 100 mln albumów.
– Odszedłem, ponieważ nie zaakceptowałem nowego kierunku, który miał polegać na tym, że liderem jest Axl – tłumaczył Slash. – Odejście było jedną z moich najlepszych decyzji. Wielokrotnie mówiłem, że jestem otwarty na rozmowy z Axlem, pod warunkiem że mnie przeprosi. Gdy chciałem obejrzeć nowy skład zespołu, wybrałem się do Los Angeles. Do mojego hotelowego pokoju zastukała ochrona i usłyszałem, że jeśli będę się starał wejść na koncert, nie zostanę wpuszczony. To był skutek plotki, że zamierzam przyjść z gitarą, wejść na scenę i popsuć show. Absurd.
W 2012 roku Guns N' Roses zostało zaproszone do Rock and Roll Hall of Fame, co jest jednym z największych wyróżnień w rockowym środowisku. Axl Rose zbojkotował galę. Zamiast niego zaśpiewał Myles Kennedy, który od lat współpracuje ze Slashem, nagrał nowy album i zaśpiewa w Krakowie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA