fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Nałęcz: Prezydent nie prowadzi gier personalnych

Tomasz Nałęcz
Fotorzepa, Rafał Guz rg Rafał Guz
Bronisław Komorowski nie jest niechętny wobec Ewy Kopacz, ale nie toleruje prób wymuszenia przez partię decyzji na władzach państwowych - wyjaśnia doradca prezydenta
Tomasz Nałęcz tłumaczył dziś rano reakcję prezydenta na nominację przez zarząd PO Ewy Kopacz jako proponowanego kandydata na premiera. Komorowski powiedział wówczas, że jest całkowicie "nieskrępowany tym wyborem" i że o tym, komu powierzy misję utworzenia nowego rządu zdecyduje dopiero po dymisji, a kierować się będzie "zdrowym rozsądek i odpowiedzialnością za państwo".
Jak powiedział Nałęcz, stanowisko prezydenta nie wynika z wrogości wobec PO ani jej kandydatki, ale z dbałości o konstytucyjny porządek.
- Prezydent alergicznie reaguje na taką sytuację, że najpierw jest dyrektywa partyjna i najpierw zbiera się plenum jakiejś partii, które postanawia co władze państwowe mają zrobić, a potem władze państwowe spolegliwie kiwając głową, to robią - wyjaśniał polityk - Tu chodzi o dochowywanie norm konstytucyjnych, a nie jakąś grę personalną - dodał.
Nałęcz zapowiedział jednocześnie, że do ostatecznego wyboru nowego premiera jest jeszcze długa droga poprzedzona wieloma dyskusjami.
- Niezbędne są konsultacje, decyzje partyjne, bo przecież o tym, kto zostanie premierem będzie decydowała większość parlamentarna. Prezydent po tym, jak Donald Tusk poda się do dymisji, też przeprowadzi konsultacje. Bo przecież będzie chciał powierzyć stanowisko premiera osobie, która będzie w stanie skutecznie je sprawować w oparciu o trwałą większość - powiedział doradca prezydenta.
Źródło: Polskie Radio
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA