fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Lista sądów, które wrócą do orzekania po reformie Gowina, jest gotowa

Już wiadomo, że 1 stycznia 2015 r. na mapie sądów w Polsce na pewno pojawi się 41 z 79 zlikwidowanych. Los 20 kolejnych wciąż jest w ręku ministra.
Minister sprawiedliwości przygotował projekt rozporządzenia z listą sądów, które wracają do orzekania (po tym, gdy Jarosław Gowin zlikwidował je w styczniu 2013 r.). Ustalił też obszar właściwości, jaki te sądy obejmą.
W projekcie minister przygotował też drugą listę: tych, które do orzekania mogą wrócić, ale nie muszą. Na jej podstawie zainteresowani prezesi sądów i samorządy lokalne mogą składać wnioski o powrót jednostek do orzekania.
Pozwala na to nowelizacja prawa o ustroju sądów powszechnych. Wprowadza ona kryteria, jakimi musi lub może kierować się szef resortu sprawiedliwości, zanim sąd zlikwiduje albo utworzy.
Ustawa mówi, że sąd rejonowy tworzy się dla obszaru jednej lub większej liczby gmin zamieszkanych przez co najmniej 50 tys. mieszkańców. Warunkiem jest liczba spraw, które do sądu wpływają – chodzi o to, by łącznie spraw cywilnych, karnych oraz rodzinnych i nieletnich wpływających do istniejącego sądu rejonowego z obszaru danej gminy (lub kilku gmin) było co najmniej 5 tys. w ciągu roku. Ustalając to kryterium, brano pod uwagę liczby i statystykę z 2012 r. Okazało się, że spełnia je 41 zniesionych 1 stycznia 2013 r. sądów rejonowych.
Na liście znalazły się m.in. Sąd Rejonowy w Nakle nad Notecią (prawie 59 tys. mieszkańców, spraw wpływających niemal 9 tys.), Sąd Rejonowy w Tucholi (prawie 90 tys. mieszkańców i 12 tys. spraw), Sąd Rejonowy w Działdowie (66,7 tys. mieszkańców i 7,8 tys. spraw) oraz Sąd Rejonowy w Kościerzynie (70,7 tys. mieszkańców i 8,4 tys. spraw).
Kwestia sądów, które do orzekania muszą wrócić, została już załatwiona. Wśród zlikwidowanych rok temu są jednak i takie, które nie spełniają ustawowych kryteriów. W tym wypadku minister sprawiedliwości może przywrócić sąd w mieście, które ma do załatwienia łącznie 5 tys. spraw (karnych, cywilnych, rodzinnych), ale nie liczy 50 tys. mieszkańców. Takich jednostek minister naliczył 20. Wśród możliwych do przywrócenia znalazły się sądy w Jaworze, Sulęcinie, Strzelinie, Wołowie czy Żninie.
Jerzy Kozdroń, wiceminister sprawiedliwości, mówi, że zasadniczą sprawą może się okazać liczba spraw, które do sądu wpływały, dopóki istniał. Ale to już jest decyzja ministra.
Koszt likwidacji sądów ze stycznia 2013 r. wyniósł 1,2 mln zł. Przywrócenie będzie tańsze, bo wracających sądów będzie mniej niż 79. Odbiór społeczny kolejnej reorganizacji Temidy może się jednak fatalnie odbić na jej społecznej ocenie.
etap legislacyjny: konsultacje społeczne
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA