fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zdrowie

Wysiłek dobry dla serca

Seksualność Polaków doczekała się już kilku wyczerpujących opracowań i analiz.
Nie mam tu na myśli epatujących pikantnymi szczegółami badań opinii publicznej, ale rzetelne, szacowne prace naukowe (ukłony dla prof. Zbyszka Izdebskiego). Wciąż jednak, zarówno publicznie, jak i prywatnie, nie umiemy rozmawiać o tej sferze życia w sposób naturalny i z wyczuciem. Mamy więc albo wulgarny dowcip, albo pełne skrępowania milczenie. Widać to również w gabinecie lekarskim, gdzie mimo prób stworzenia klimatu zaufania i intymności (co jest w naszych realiach niezmiernie trudne) ciężko nawiązać dialog „na te tematy". A że potrzeba taka istnieje, okazuje się po przełamaniu bariery wstydu. Pytania zaczynają płynąć wartkim strumieniem, i to nie tylko dotyczące skomplikowanych problemów seksuologicznych. Przeciętnego pacjenta nurtują podstawowe kwestie.
Dziś każdy światły lekarz wie, że zaburzenia erekcji u młodych pacjentów traktować należy niezwykle serio, jako bardzo wczesny sygnał miażdżycy. Szybka zmiana stylu życia lub włączenie efektywnej terapii może uchronić wielu mężczyzn od zawału czy udaru. A chorzy? Rosnąca rzesza pacjentów po zawale, udarze, zabiegu by-passów czy angioplastyki chce żyć jak przed chorobą. ?I to pod każdym względem. Żeby tak było, nie wystarczy podróbka viagry kupiona w internecie, ale rozsądna rehabilitacja połączona z rozmową z lekarzem, który ma wiedzę, czas i dobre chęci... Czasem wystarczy rozwiać wątpliwości i obawy, że każdy (również „ten") wysiłek może spowodować nawrót choroby, czasem potrzebna jest długa terapia u seksuologa i psychologa. Nasze poglądy na kwestię wysiłku po zawale zmieniły się bardzo w ciągu ostatnich 30 lat. Dziś wiemy, że niezależnie od tego, jak intensywny jest „taki" wysiłek w indywidualnym przypadku, na pewno działa korzystniej niż jego brak. Żyjemy coraz dłużej, ?a chcemy również żyć przynajmniej nie gorzej niż dotychczas. Na szczęście coraz rzadziej spotyka się reakcję lekarza, jaką opisał mi jeden z pacjentów. Chory po zawale, tuż przed opuszczeniem szpitala dopytywał, od kiedy będzie mógł bezpiecznie funkcjonować „w tej sferze". Usłyszał, że powinien się cieszyć, że żyje. I że w jego wieku powinien więcej myśleć o wnukach, a nie zajmować się głupotami. Wyczerpująca porada. Dosłownie.
Krzysztof Chlebus – były wiceminister zdrowia, ?dr n. med., adiunkt w I Klinice i Katedrze Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, absolwent studiów Executive MBA na SGH/Uniwersytet Minnesota
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA