fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Ceny mieszkań w Chinach

Bloomberg
Kupujący mieszkania w Chinach są wściekli. Rok temu płacili za nie więcej, niż ich nowi sąsiedzi płacą dziś. W odwecie dewastują biura firm.
Do czego prowadzą ostre spadki na chińskim rynku nieruchomości?
Ye Jian szuka dwóch rzeczy - miłości i mieszkania. Sprzedawca sprzętu medycznego próbuje znaleźć dziewczynę na tzw. szybkich randkach. Jak dotąd jednak - bez powodzenia - piszą dziennikarze BBC.

Ceny ostro w dół

Ye Jian opowiedział im swoją historię przy szklance herbaty w restauracji. Jak mówi, nie ma też sukcesów na rynku mieszkaniowym. Nie znalazł mieszkania, na które byłoby go stać. Mimo ostrego spadku cen w Hangzhou, Ye, który przyzwoicie zarabia, ciągle szuka mieszkania dla siebie.
- Uważnie przyglądam się spadającym cenom i nadal będę to robił - mówi dziennikarzom BBC pomiędzy łykami chryzantemowej herbaty. Do początku tego roku ceny w Chinach nieustannie rosły przez dekadę.
Rząd postanowił nieco schłodzić rynek, tak, by ludzie tacy jak Ye, mogli mieć szanse na zakup nieruchomości. Wydaje się, że ta polityka działa. Nawet - za dobrze - czytamy w artykule BBC.
Wartość nieruchomości ostatnio szybko spada w wielu chińskich miastach. Niektórzy twierdzą, że może wybuchnąć bańka mieszkaniowa. W jednym z projektów deweloperskich we wschodnim Hangzhou ceny wywoławcze nowych apartamentów obniżono o 25 proc. w porównaniu z ich pierwotną ceną z 2011 r. Rząd chce obniżyć ceny, ale jednocześnie chciałby, by spadek następował wolniej.

Czekają na kolejne spadki

Mieszkanie pokazowe jest urządzone bardzo ekstrawagancko. Żyrandol w salonie, szafa wielka jak łazienka. Agentka, która przedstawia się tylko imieniem, oprowadza dziennikarza BBC po mieszkaniu. Wyjaśnia, że jest to doskonały apartament dla trzyosobowej rodziny, ale rodziny, którą stać na wydatek 900 tys. dol.
- Banki mają małą płynność finansową. Ludzie myślą, że rząd może majstrować przy podatku od nieruchomości, co może jeszcze obniżyć ceny, więc kupujący czekają - mówi pośredniczka. Deweloperzy i budowlańcy są zainteresowani gotówką, i to tak szybko, jak to możliwe.
- Deweloper nieruchomościowy chce zwrotu inwestycji i właśnie dlatego obniża ceny - mówi agentka dziennikarzom BBC. Ryzyko dewelopera polega na tym, że kupujący nadal będą czekać, a ceny nadal będą spadać. Na razie, pomimo spadających cen, wygląda na to, że Hangzhou jest otoczone inwestycjami w budowie.
Na jednym z północnych przedmieść powstaje kilkanaście apartamentowców. Bloki rosną bardzo szybko. Na innym placu budowy czerwony baner głosi, że mieszkania zostaną oddane tak szybko, jak to tylko możliwe. Sprzedający oferuje jednocześnie "Zero kaucji i zero oprocentowania".
Czy ten spadek cen jest kontrolowany? Dla wielu ekonomistów mamy sygnały bańki nieruchomościowej, choć nie ma wśród nich zgody, czy ona wybuchnie czy też będzie się powoli opróżniała. - Bańka mieszkaniowa to szczególny rodzaj bańki, ponieważ jest wiele rodzajów inwestycji w tym sektorze - mówi dziennikarzom BBC doradca rządu Cai Fang ze Standing Committee of the National People's Congress (NPCSC).
Siedząc w swoim pekińskim biurze podkreśla tę trudną równowagę, którą władza stara się zachować. - Rząd chce obniżki cen, ale jednocześnie chce, by spadki następowały powoli - mówi.

Wściekli klienci

Tymczasem w Hangzhou ceny niektórych nieruchomości spadają gwałtownie. Jedno z biur deweloperów w mieście zostało zdewastowane przez klientów, Byli wściekli, że przed rokiem za swoje apartamenty zapłacili o wiele więcej, niż ich dzisiejsi sąsiedzi płacą teraz.
Niedawno Associated Press donosił o protestach kupujących na wieść o tym, że deweloperzy o 20 proc. obniżyli ceny takich samych domów, jakie sprzedawali im parę miesięcy wcześniej. - W miastach Hangzhou i Nanjing kupcy oczekujący zrefundowania różnicy miedzy ceną, którą zapłacili a obecną, wtargnęli do salonów sprzedaży i zniszczyli makiety budynków będących w ofercie sprzedaży - podawały chińskie media .
- W Chinach bardzo wiele zależy do zaufania. To jest powód,dla którego chce się utrzymać klasę średnią w przekonaniu, że wartość ich inwestycji ponownie będzie rosła - mówi dziennikarzom BBC Jonathan Fenby, dyrektor z Trusted Sources.
Polityczne ryzyko to nie jest tylko problem równowagi budżetów gospodarstw domowych. Szacuje się, że rynek nieruchomości, który obejmuje budownictwo, meblarstwo, sprzęty AGD i tak dalej, to od 15 do 30 proc. chińskiej gospodarki.
Jonathan Fenby ostrzega, że jest o to ryzyko dla całej chińskiej gospodarki i jej liderów. - Jeśli nastąpiłby poważny krach na rynku nieruchomości, to to będzie wielkie polityczne zagrożenie - ocenia.
Ale jest też i dobra wiadomość dla Ye Jiana, który nadal szuka mieszkania. - Mam nadzieję, że ceny będą nadal spadać - mówi Ye, który nie ustaje też w poszukiwaniu dziewczyny - piszą dziennikarze BBC.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA