fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Publicystyka

Europa musi stawić czoła ekstremistom

Szef niemieckiego MSZ Frank-Walter Steinmeier
AFP
Strasburg potrzebuje ponownie blokady antypopulistycznej oraz gremium, które zdemaskuje populistów – pisze Frank-Walter Steinmeier minister spraw zagranicznych Niemiec.
Wybory do Parlamentu Europejskiego pokazały, że mieszkańcy Europy są zainteresowani europejskim projektem. Walka wyborcza , do której stanęli po raz pierwszy czołowi przedstawiciele obydwu wielkich grup partii, przyczyniła się do mobilizacji mieszkańców Europy. Odczuwalny wzrost frekwencji wyborczej w niektórych państwach członkowskich, w Niemczech o około pięć procent, jest zmianą dotychczasowego trendu. W całej Unii Europejskiej udział w wyborach po kilkudziesięciu latach ciągłego spadku ustabilizował się.
Partie demokratyczne posiadają także w nowym Parlamencie zdecydowaną większość. Nowy Parlament jest zdolny do działania i podejmowania decyzji. Doświadczenia ostatniej kadencji pokazują, że mimo istnienia politycznych rozgrywek europejscy demokraci – socjaldemokraci, konserwatyści, liberałowie oraz zieloni - w Parlamencie Europejskim wspólnie z Radą i Komisją Europejską chcą podejmować działania polityczne i mogą kształtować Europę.
Istnieją jednak trendy, do których ustosunkowani jesteśmy krytycznie i których nie możemy przeoczyć. To, że do nowego Parlamentu udało się wejść tak wielu ultraprawicowym posłom, budzi moje najgłębsze obawy. Prawie dziesięć procent mandatów z ponad dziesięciu państw europejskich przypada na partie, które otwarcie opowiadają się przeciwko swobodzie przepływu osób oraz prawom mniejszości. Partie populistyczne, które odrzucają drogę europejskiej integracji, zdobyły tak dużo mandatów jak nigdy dotąd. W niektórych państwach do Parlamentu Europejskiego udało się wejść ugrupowaniom ekstremistycznym będącymi jednymi z większych czy nawet wiodącymi partiami w kraju. Szok jaki wywołały te wyniki wyborów, odczuwalny jest od 25 maja w całej Europie.
Deklarujące otwarcie swoje poglądy ultraprawicowe partie mają mandat i głos w nowym Parlamencie Europejskim. To wstyd, że partia NPD otrzymała bilet na podróż w kierunku Strasburga i Brukseli. Po zarządzonym przez Federalny Trybunał Konstytucyjny zniesieniu trzyprocentowego progu do Parlamentu Europejskiego wchodzą z Niemiec małe partie nie mające poważnego politycznego programu. Przez tę dużą liczbę małych ugrupowań praca merytoryczna w Parlamencie Europejskim wbrew oporowi ekstremistów i populistów nie będzie więc łatwiejsza.
Przyczyny sukcesu wyborczego nastawionych wrogo do cudzoziemców partii są złożone i różnią się w zależności od kraju. Pewną rolę odegrały z pewnością następstwa głęboko sięgającego kryzysu finansowego i gospodarczego, który dotknął ciężko zwłaszcza południe Europy. Europa nie jest już tam dla wielu, zwłaszcza młodych ludzi, obietnicą lepszego życia, lecz odbierana jest raczej jako zagrożenie. Drastyczny wzrost bezrobocia w wielu krajach – przede wszystkim bardzo dotkliwy poziom bezrobocia wśród młodzieży, np. w Hiszpanii czy Grecji, niewątpliwie powoduje, że wiele osób wątpi w istniejącą sytuację polityczną i głosuje na partie sceptycznie nastawione wobec Unii Europejskiej, a nawet reprezentujące ekstremistyczne poglądy. Proces reform niósł ze sobą trudne do przyjęcia cięcia w sferze socjalnej, na które obywatele reagują także przy urnach wyborczych.
Teraz, kiedy jest za nami najtrudniejszy okres kryzysu gospodarczego i gdy widać wszędzie delikatne zalążki wzrostu i rozwoju, musimy spełnić w Europie uprawnione oczekiwania obywateli i ciężko pracować tak, aby ożywić ponownie wzrost gospodarczy, stworzyć miejsca pracy i perspektywy na przyszłość. Dobrze, że w Europie istnieje w większości zgoda co do tego. Desygnowany przewodniczący Komisji Europejskiej, Jean-Claude Juncker, może więc liczyć w kwestii wspierania wzrostu gospodarczego oraz stworzenia miejsc pracy na silny mandat państw członkowskich i Parlamentu Europejskiego.
Jeżeli nam się to uda, to partie ekstremistyczne stracą z pewnością grunt pod nogami. Jednak to nie wystarcza. Musimy również stawić czoła populistom i ekstremistom w Parlamencie Europejskim i jasno pokazać granice. Przejawy ksenofobii, rasizmu i antysemityzmu muszą być w Parlamencie Europejskim z całą stanowczością odrzucane, na plenum, w komisjach oraz opinii publicznej.
Uważam, że stworzenie Komisji Parlamentu Europejskiego przeciw Rasizmowi i Antysemityzmowi byłoby dobrą odpowiedzią na ekstremizm lewicowy i prawicowy. Byłoby to odpowiednie gremium do tego, aby nie tylko sporadycznie, lecz regularnie, broniąc naszego europejskiego systemu wartości, podejmować wyzwanie skierowane przeciwko ksenofobii, antysemityzmowi i ekstremizmowi i dać jasną odpowiedź w tej kwestii.
Opowiadam się też za wprowadzeniem w całej Europie progu wyborczego do Parlamentu Europejskiego. Nie widzę bowiem, jak wejście do Parlamentu małych partii, które w większości przypadków zajmują się nie więcej niż jednym tematem, miałoby zwiększyć polityczną reprezentatywność danego kraju. W wielu krajach ustanowiona została granica w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ważnym krokiem byłoby, gdyby udało się znaleźć w tej kwestii jednolite unijne uregulowanie.
W ten sposób możemy wzmocnić europejską demokrację oraz legitymizm Parlamentu Europejskiego. Walka z ksenofobią i rasizmem są ważnymi zadaniami polityki europejskiej w przyszłych latach. Chodzi o obronę naszych europejskich wartości podstawowych: poszanowanie godności człowieka, wolności, równości, demokracji oraz ochrony mniejszości.
(artykuł ukazał się 2 lipca 2014 roku we Frankfurter Rundschau)
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA