fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kultura

Damon Albarn na finał Malty

Damon Albarnl fot. Linda Brownlee
Festiwal Malta
Aż cztery bisy Damona Albarna, lidera Blur i Gorillaz, zakończyły niedzielny, finałowy koncert Poznań Malta Festival - pisze Jacek Cieślak z Poznania.

Wisienka na torcie

O tym, czy Damon Albarn czuje się świetnie na scenie i ma znakomite przyjęcie widowni - świadczy zawsze liczba wykonanych przez niego piosenek. W Poznaniu Brytyjczyk pobił rekord, śpiewając aż dwadzieścia dwie, a bywa że show kończy się na siedemnastu. malta-festival.pl
Wczorajszą wisienką na torcie stanowiło prawykonanie premierowego utworu, w czym dopomógł towarzyszący muzykowi chórek gospel. Nie zdarzyły się wcześniej podczas obecnego tournee takie niespodzianki! Albarn był w tak dobrym humorze, że długo nie mógł rozpocząć swojego sztandarowego przeboju z najnowszej płyty „Everyday Robots".
Długo walczył z napadem śmiechu, jaki stanowił koronny dowód szampańskiego humoru. Ostatecznie „Heavy Seas Of Love", które w wersji studyjnej brzmi jak hymn i jest podszyte typową dla muzyka melancholią – tym razem zabrzmiało dynamiczniej, z werwą. W podobnej aurze utrzymany był „Clint Eastwood", największy hit Gorillaz, który podgrzał temperaturę bisów.
Poznańska publiczność zadbała, by atmosfera koncertu była szczególna. Podczas wykonania „Mr Tembo", którego bohaterem jest afrykański słoń zaadoptowany przez przyjaciół muzyka – Albarn otrzymał pluszową maskotkę z długaśną trąbą – maskotkę, którą można również założyć na głowę. Damon nie zrobił tego chyba tylko dlatego, że uniemożliwiłoby mu to śpiewanie.
Ale przez cały czas trwania koncertu zachowywał się niezwykle serdecznie i spontanicznie, schodząc ze sceny kilkakrotnie, by przybić piątkę fanon. Znikał wtedy z pola widzenia kilkutysięcznej widowni, ale w pierwszych rzędach unosił się las rąk i słuchać było owacje.

Antyidol

Bezpretensjonalność jednego z najważniejszych muzyków średniego pokolania, który ma na końcie kilkadziesiąt milionów sprzedanych płyt, uderzała od początku. Albarn może grać na stadionach, ale wybiera sobie kameralniejsze przestrzenie jak poznańska Gazownia, właśnie dlatego, by mieć lepszy kontakt z fanami. Stadiony znudziły mu się podczas ostatniego tournee Blur. Teraz woli zasiąść za pianinem i śpiewać takie stonowane ballady jak „Lonely Press Play" czy „Everyday Robots", od których zaczął niedzielny koncert. Produkcję ma skromną jak jego dżinsowa kurtka i czarny tiszert. Perspektywę sceny zamykała siedmioramienna gwiazda – Gwiazda Magów, której emblemat muzyk nosi na szyi i która przynosi mu szczęście.

Miły deszcz

Pierwszą część koncertu zdominowały piosenki z repertuaru Gorillaz - „Tomorrow Comes Today", „Slow Country", „Kids With Guns" i „Manana". Postpunkowe, gitarowe brzmienia mieszały się z gospel i pełnymi tęsknoty motywami, granymi przez Albarna na instrumencie Melodika. W połowie koncertu wyrwało się z jego ust, bynajmniej nie zdawkowe wyznanie: „Jesteście świetną publocznością!". Nie przejmował się nawet siąpiącym z nieba kapuśniaczkiem. „O jaki przyjemny deszcz!" – powiedział, jak na Anglika przystało. Nie było zbyt chłodno również dlatego, że zaśpiewał „Hollow Ponds" o rekordowych upałach w Wielkiej Brytanii, jakie pamięta z lata 1976 r. Zaś przygotowanie do bisów stanowił przebój Blur „All Your Life".

Czarodziejska góra

A już za rok odbędzie się jubileuszowa, dwudziesta piąta edycja Poznań Malta Festival, który potrwa dwa tygodnie. To, co nie zabiło poznańskiej imprezy przy okazji wydarzeń związanych ze spektaklem „Golgota Picnic" - tylko ją wzmocniło. Przedsmak przyszłorocznych wydarzeń stanowić niech będzie zapowiedź prapremiery zamówionej przez Maltę - opery „Czarodziejska góra" Pawła Mykietyna w inscenizacji Andrzeja Chyry na podstawie powieści Tomasza Manna.
Jacek Cieślak z Poznania
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA