fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Przedsiębiorczość na dopingu

Fotorzepa, Danuta Matloch
Bezrobotni i osoby bez doświadczenia zawodowego zakładają prawie co drugą firmę. Przeciętnie po pięciu latach działa co trzecia mikro i mała firma.
Coraz więcej osób zakłada firmy korzystając z różnego rodzaju dotacji. Z najnowszych danych GUS wynika, że w 2012 roku prawie co drugą nową firmę założyło osoby bezrobotne lub bez doświadczenia zawodowego. Wielu z nich to osoby młode, często absolwenci.
W 2012 roku – jak podaje GUS - powstało 279 tysięcy firm. W większości (75 proc.) pracowała tylko jedna osoba – właściciel. Są to przede wszystkim ludzie młodzi, ponad połowa z nich nie skończyła trzydziestu lat. Nowymi przedsiębiorcami zostawały najczęściej osoby posiadające wykształcenie wyższe i pomaturalne (46,3 proc.) oraz średnie (34,4 proc).
Prawie co drugi z nowych przedsiębiorców (ponad 46 proc.) nie miał doświadczenia zawodowego lub był zarejestrowany jako bezrobotny. Najprawdopodobniej związane jest to z możliwością dostania dotacji na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Z danych ministerstwa pracy wynika, iż dwa lata temu własne biznesy założyło 39,4 tys. bezrobotnych (przeciętnie dostali po 17,4 tys. zł), a w zeszłym roku o pięć tysięcy więcej osób (przeciętnie otrzymali 19,5 tys. zł na rozpoczęcie działalności gospodarczej z Funduszu Pracy).
Ale różnego typu dofinansowania możliwe są również z innych źródeł niż Fundusz Pracy, najczęściej są to pieniądze z programów unijnych. Często jednym z kryteriów przyjęcia do programu, a potem udzielenia dotacji jest właśnie status bezrobotnego. Z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki dotacje na założenie firmy w latach 2007 – 2013 dosłało prawie 196 tysięcy osób, a wsparcie mogło wynieść do 40 tys. zł.
Z informacji GUS wynika, że po pierwszym roku nadal aktywnie działało 76 proc. firm. Założonych w 2012 roku. Największe szanse przeżycia pierwszego roku miały, jak podaje GUS, firmy zajmujące się informacją i komunikacją (w tym telekomunikacją), działalnością profesjonalną, naukową i techniczną. Największe problemy z przetrwaniem na rynku mają przedsiębiorstwa turystyczne: gastronomiczne i zajmujące się zakwaterowaniem.
Przedsiębiorcy zapytani o problemy najczęściej przyznawali, że najwięcej kłopotów sprawiało im odnajdowanie się na rynku z powodu sporej konkurencji. Bariery podażowe były zdecydowanie mniej dokuczliwe na początku działalności i wynikały głównie z niedostatecznych pieniędzy. Dla najmniejszych firm kłopotem jest zachowanie płynności finansowej na co wpływają zatory płatnicze – otrzymują swoje płatności z opóźnieniem.
Z badań GUS na temat przeżywalności firm założonych w poprzednich latach wynika, że dla wielu z nich najtrudniejsze były lata 2011 – 2012. Wśród firm powstałych w 2008 roku nadal działa co trzecia z nich.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA