fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Włochy zostały w grupie

AFP
Wysoka cena Włochów za minimalizm. Odpadają z turnieju po porażce 0:1 z Urugwajem.
Michał Kołodziejczyk z Natal
To nie jest turniej dla drużyn z Europy. Już w fazie grupowej z mundialem pożegnały się dwie reprezentacje, które grały w kijowskim finale Euro przed dwoma laty - Hiszpania i Włochy. Półfinalista tamtych rozgrywek Portugalia do awansu potrzebuje cudu, a Anglię stać było jedynie na bezbramkowy remis z Kostartyką.
Wczoraj w Natal starły się dwie piłkarskie potęgi. Gazety pisały o meczu Włochów z Urugwajem, że to będzie smutny dzień, po którym jeden z mistrzów świata pojedzie do domu. Włochom wystarczał remis i przez pierwszą połowę robili wszystko, by przypomnieć mroczne czasy, w których ciężko było im kibicować. Liczyła się przede wszystkim obrona i walka o sekundy. Długie wznawianie gry, efektowne pady po delikatnych starciach z przeciwnikami.
Ten mecz do tego mundialu nie pasował, Urugwajczycy bili głową w ścianę, a Włosi cieszyli się z każdej przerwanej akcji, jak ze strzelonego gola. Andrea Pirlo, dla którego jest to ostatni turniej zamiast biegać - człapał. Przed pierwszym gwizdkiem mówił o dwóch mundialach, w którym przyszło grać drużynom w Brazylii. Że ten w miastach na północy jest gorący, a ten na południu zimny. Narzekać na zmiany klimatyczne mogły jednak inne drużyny, bo Włosi wszystkie swoje mecze rozegrali w gorących Salvadorze, Manaus i Natal.
W Natal zapłacili wysoką cenę za minimalizm. Po zwycięstwie nad Anglią w pierwszym meczu, w drugim zlekceważyli Kostarykę, a Urugwaj chcieli ominąć poboczem, bez redukcji biegu i przyspieszenia. Długo im się to udawało, ale to Gianluigi Buffon był najlepszym piłkarzem drużyny, dokonywał cudów, skapitulował tylko raz, na dziewięć minut przed końcem. Urugwajczycy wykonywali rzut rożny, najwyżej wyskoczył Diego Godin i od tego momentu zrobił się mecz. Godin strzelił gola głową także w finale Ligi Mistrzów i meczu z Barceloną, który dał jego Atletico tytuł mistrzów Hiszpanii.
Włosi przez ostatnie pół godziny grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Claudio Marchisio, który brutalnie zaatakował przeciwnika po tym, jak stracił piłkę. W upale i słońcu ciężko było podkręcić tempo w samej końcówce. Mario Balotelli na drugą połowę już nie wyszedł, Cesare Prandelli wykorzystał już wszystkie zmiany i nie były to zmiany ofensywne. Po meczu podał się do dymisji.
- Biorę pełną odpowiedzialność za nasz wynik na mundialu, moja decyzja jest nieodwołalna. Poinformowałem już Demetrio Albertiniego i prezydenta włoskiej federacji Ułożyłem taktykę, która zawiodła. Coś zmieniło się w momencie, kiedy przedłużyłem kontrakt z federacją, nie wiem dlaczego mój plan nie wypalił - mówił na konferencji. Prezydent włoskiej federacji piłkarskiej Giancarlo Abete po powrocie do Włoch także przestanie pełnić już swoją funkcję, jednak rezygnację zapowiedział jeszcze przed turniejem. Wczoraj przyznał tylko, że ma nadzieję, że uda się przekonać Prandellego do zmiany decyzji.
Na ostatnie dziesięć minut i pięć doliczonego czasu gry Włosi rzucili wszystkie siły do ataku. Pod koniec meczu bramkę opuścił nawet Buffon. Gdyby Luis Suarez miał lepiej nastawiony celownik, albo gdyby nie był tak łasy na gole, Urugwaj powinien podwyższyć swoje prowadzenie. Oscar Tabarez twierdzi, że Suarez nie doszedł jeszcze do siebie po ostatniej kontuzji, ale bardzo dużo daje drużynie samą obecnością na boisku. Być może w następnym spotkaniu Urugwajczycy będą musieli poradzić sobie bez najlepszego strzelca Premiership. Za wydarzenie z 79 minuty FIFA powinna ukarać go dyskwalifikacją przynajmniej na jeden mecz.
Suarez starł się w polu karnym z Giorgio Chiellinim, obaj się przewrócili, Urugwajczyk trzymał się za twarz, Włoch za ramię. Wszystko wyjaśniły dopiero powtórki. Suarez, pseudonim "Wampir", po raz kolejny ugryzł przeciwnika, który łokciem próbował się jedynie bronić. Chiellini odsłonił swoje ramię, na którym miał wyraźne ślady zębów i biegł do sędziego, piłkarze reprezentacji Urugwaju zatrzymywali go siłą i naciągali mu koszulkę na odkryte miejsce. Sędzia zdarzenia nie widział, jednak wątpliwe, by Suarezowi udało się uniknąć kary. To kolejny raz, gdy w taki sposób rozładowuje swoje emocje, podobnie zachowywał się w Anglii oraz w Holandii, gdy grał jeszcze w Ajaksie Amsterdam.
- Ten mecz kosztował nas bardzo dużo wysiłku, w trakcie gry zmieniłem taktykę, bo musiałem zareagować na to, jak grali Włosi. To silny przeciwnik, świetnie zorganizowany. Kiedy strzeliliśmy gola, czułem, że za chwilę wyskoczy mi serce - mówił po meczu Tabarez.
W drugim wczorajszym meczu Anglia bezbramkowo zremisowała z Kostaryką, której jeden punkt wystarczył nie tylko do awansu do 1/8 finału, ale do zajęcia pierwszego miejsca w "grupie śmierci". Anglicy grali w rezerwowym składzie, Roy Hodgson zostawił na ławce Wayne'a Rooneya, Stevena Gerrarda, postawił na młodzież, bo przecież odbudowa drużyny jest hasłem, które wypisał na sztandarach i które pozwoliło mu utrzymać posadę mimo odpadnięcia z turnieju już w fazie grupowej.
Mistrzostwa świata zamieniają się trochę w turniej Copa America. Nadzieją Europy pozostali Holendrzy i Niemcy.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA