fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Moby Dick w Operze Narodowej

„Moby Dick” w Operze Narodowej
Krzysztof Bieliński/TW-ON
Wielka morska opowieść na narodowej scenie. Jutro premiera „Moby Dicka" Eugeniusza Knapika – pisze Jacek Marczyński.
Praca zajęła kompozytorowi ponad 11 lat, a dyrekcję Opery Narodowej, która „Moby Dicka" zamówiła, trzykrotnie prosił o przesunięcie premiery. Złożyły się na to, co prawda, różne przyczyny. W tym czasie Eugeniusz Knapik został rektorem Akademii Muzycznej w Katowicach, i to na dwie kadencje, co nie sprzyjało pisaniu muzyki. Tym niemniej dziś o operze mówi, że to przygoda jego życia. Zobacz galerię zdjęć

Pogoń za wielorybem

Powstała czteroaktowa opowieść na ponad 100 wykonawców. Podstawą jest słynna, XIX-wieczna powieść Hermana Melville'a, zaliczana do klasyki literatury amerykańskiej. „Moby Dick" jest dziś lekturą nieco zapomnianą, dawniej wychowywały się na niej całe generacje.
W warstwie fabularnej to historia polowania na białego wieloryba. Bohater powieści Ahab, kapitan statku wielorybniczego, ściga po oceanach Moby Dicka, by zemścić się na nim za swe kalectwo. Wielomiesięczna pogoń kończy się śmiercią całej załogi w zatopionym przez wieloryba statku. Przy życiu pozostaje jedynie narrator Izmael.
Muzyczny „Moby Dick" silniej ma wydobyć symbolikę powieści. – Biblijny Izmael został wyrzucony z matką na pustynię, po której wędrował wiele lat, potem powrócił i dał życie 12 synom – opowiada „Rz" kompozytor. – Melville celowo nadał to imię swemu bohaterowi. Jego Izmael wyrusza w podróż nie wiadomo dlaczego, ot, dla zabicia czasu, a staje się świadkiem czegoś istotnego i jako jedyny przeżywa katastrofę. W powieści istnieje jako ktoś, kto został powołany na świadka, aby dać świadectwo prawdzie.
Niezmiernie ważne jest też pytanie, kim jest tytułowy Moby Dick. – Myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi – uważa reżyserka spektaklu Barbara Wysocka. – Konflikt rozprzestrzenia się na osi: Moby Dick–Ahab. Czy złem jest to, co odgryzło kapitanowi nogę, czy złem jest prowadzenie na pewną zagładę statku wraz z całą załogą? Melville stawia pytanie o zło, ale robi to tak, że czytelnik może się opowiedzieć po dowolnej ze stron.
– Powieść można odczytywać na wiele sposobów – dodaje Eugeniusz Knapik. – Jest to jednak przede wszystkim rozgrywka zbuntowanego, zranionego, pełnego wściekłości i żądnego zemsty człowieka z Bogiem, który według Ahaba go zranił, upokorzył, ukazał jego słabość. Postanawia więc zemścić się i wymierzyć Bogu „sprawiedliwość".

Kosmicza przestrzeń

Dla Gabriela Chmury, który będzie dyrygował premierą, ważniejsze jest w „Moby Dicku" co innego. – To piękna muzyka, romantyczna, ale nowoczesna – mówi. – Ogromną rolę odgrywa chór przygotowany przez Bogdana Golę. W trzygodzinnym utworze w sumie śpiewa ponad godzinę. – Muzyka była dla mnie najważniejsza – opowiada „Rz" Barbara Wysocka – i bardzo inspirująca, choć nie jest łatwym zadaniem przełożenie jej na scenę. Libretto nie zapewnia materiału do stworzenia akcji, muzyka, owszem, wszystko musi się zawierać w obrazach i w zaufaniu do niej. Reżyserka przyznaje, że z autorką scenografii Barbarą Hanicką długo szukała pomysłu na odpowiednią przestrzeń dla muzyki.
– Historia Moby Dicka rozgrywa się na oceanie, czyli tak naprawdę w przestrzeni nieograniczonej – kosmosu, wszechświata, w której maleńki człowiek rzuca wyzwanie czemuś, co go przerasta – mówi kompozytor. – Ogromna warszawska scena pozwala na pokazanie przestrzeni, która wydaje się nieograniczona i to też było dla mnie rodzajem inspiracji.
„Moby Dick" to czwarta opera w dorobku urodzonego w 1952 roku Eugeniusza Knapika, ucznia Henryka Mikołaja Góreckiego. Jako młody twórca uważał operę za sztukę archaiczną. Zmienił zdanie, gdy pod koniec lat 80. otrzymał zamówienie z Theatre La Monnaie w Brukseli i wraz z dramaturgiem, choreografem i reżyserem Janem Fabre rozpoczął pracę nad sceniczną trylogią „The Minds of Helena Troubleyn". Jej poszczególne części miały premiery w Antwerpii, w Kassel i Wrocławiu.
– Nauczyło mnie to jednego: nigdy nie mów nigdy – uważa. – A opera okazała się światem, z którym zacząłem się identyfikować.

Koncert dla Krystiana

Na pytanie, czy powstanie następna, odpowiada jednak: – Nie mam już sił na to, teraz czas na utwory kameralne. Gdyby nie te cztery opery, mój katalog utworów mógłby liczyć kilkadziesiąt innych pozycji. Ale nie żałuję, wręcz powiem, że dobrze mi z tym.
Niebawem czeka go inne ważne wydarzenie. 1 października w Katowicach odbędzie się prawykonanie koncertu na fortepian, orkiestrę i chór, który Eugeniusz Knapik skomponował dla swojego przyjaciela Krystiana Zimermana.
– Mając do czynienia z tak wspaniałym pianistą jak on, pisałem ten utwór, by mógł wykazać się swoją genialną techniką i śpiewnością – opowiada. Sam odnosił sukcesy jako pianista, wykonując nie tylko własne utwory. W pewnym momencie skupił się wyłącznie na komponowaniu. – I dobrze mi z tym – tłumaczy. – Nie można robić dobrze dwóch rzeczy naraz.
Występ Krystiana Zimermana w utworze Eugeniusza Knapika uświetni otwarcie nowej siedziby NOSPR, jednej z najważniejszych inwestycji kulturalnych Katowic.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA