fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Unia Europejska

Koniec tworzenia frakcji w Parlamencie Europejskim

PiS należy do trzeciej grupy politycznej w Parlamencie Europejskim. A chadecy z udziałem PO i PSL tworzą wielką koalicję.
Dziś formalnie dobiega końca proces tworzenia frakcji w Parlamencie Europejskim. Liberałowie na ostatniej prostej stracili miano trzeciej grupy – wyprzedzili ich Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy, których częścią jest PiS.
Grupy do końca starały się przyciągnąć jak najwięcej członków, ale ostatecznie o triumfie EKR zadecydował akces flamandzkich nacjonalistów z N-VA. Wcześniej należeli do grupy Zielonych i regionalistów, a prowadzili rozmowy o przystąpieniu do liberalnej grupy ALDE. Łączy ich z ALDE wiele – liberalne poglądy na gospodarkę i sprawy obyczajowe, przekonanie do idei europejskiej integracji. Ale dzieli osobista niechęć N-VA do lidera ALDE Guy Verhofstadta.
Ostatecznie więc belgijsko-belgijskie spory zdecydowały o tym, że N-VA zasiliło EKR, z którym wielu stycznych punktów Flamandowie nie mają. Od razu wydali zresztą komunikat, w którym podkreślają, że EKR to tylko techniczna platforma działań w PE. A belgijska prasa wytyka im sojusz z ultrakonserwatywnymi partiami, jak PiS, które są przeciwko aborcji i eutanazji, dyskryminują homoseksualistów, a także – to już nie zarzut wobec PiS – głoszą poglądy rasistowskie. N-VA to jednak nie zniechęca, choć sprzeczne jest z ich programem politycznym.
W efekcie Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy będą mieli 69 europosłów z 15 krajów. Kolejna grupa – liberalna – ma 66 członków z 20 krajów. Na dalszych miejscach znaleźli się komuniści (52 mandaty), Zieloni (50 mandatów) oraz eurosceptycy z Europy Wolności i Demokracji pod wodzą Brytyjczyka Nigela Farage (48 mandatów). Powstanie jeszcze jedna grupa eurosceptyczna, której liderem będzie Marine Le Pen, stojąca na czele francuskiego Frontu Narodowego. I właśnie tu znajdą się prawdopodobnie Janusz Korwin-Mikke i jego koledzy z Kongresu Nowej Prawicy.
Wszystkie te zabiegi o pojedyncze mandaty dotyczyły jednak drugiej ligi partyjnej. Bo w pierwszej królują niepodzielnie centroprawicowa Europejska Partia Ludowa (z udziałem PO i PSL) oraz centrolewicowa grupa Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów (z udziałem SLD). Pierwsza ma 221 mandatów, druga 191, co razem daje im bezwzględną większość.
Pojawienie się nowych eurosceptycznych frakcji w PE zachęciło największych do stworzenia koalicji. – To będzie coś więcej niż techniczne porozumienie z poprzedniej kadencji. Ale mniej niż koalicja na wzór niemiecki – tłumaczy w rozmowie z „Rz" Jacek Saryusz-Wolski, wiceprzewodniczący frakcji EPL.
W najbliższych dniach obie grupy chcą uzgodnić podział kadencji: przez 2,5 roku szefem PE ma być przedstawiciel SD, a przez pozostałe 2,5 roku – EPL. Do tego ma dojść porozumienie programowe, aby obie grupy mogły głosować razem w niektórych sprawach. W jakich, to właśnie będzie uzgadniane.
Niewykluczone, że do koalicji zostaną także doproszeni liberałowie, co zwiększałoby stabilność koalicji. – Prezentują poglądy EPL w dziedzinie gospodarczej, a SD w dziedzinie obyczajowej. Byliby dobrym zwornikiem – uważa Jacek Saryusz-Wolski.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA