fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Nie jestem już kotem, jestem lwem

Karim Benzema - Piłkarz Realu Madryt to podstawowy atut Francji w ataku. Strzelił już na mundialu dwie bramki.
„Kiedy strzelam gole, jestem Francuzem, gdy tylko przestaję, zaczynają się problemy. Wtedy jestem Arabem". Te słowa Karima Benzemy to nie tylko opis jego stanu emocjonalnego, ale tak naprawdę zdecydowanie głębsza analiza reprezentacji Francji, a nawet francuskiego społeczeństwa.
Benzema podobnie jak Zinedine Zidane urodził się już we Francji, ale jest pochodzenia algierskiego. Gdy na początku kariery stanął przed wyborem, który z krajów reprezentować – swych rodziców, gdzie brat jego ojca jest imamem w wiosce Tighzart, z której rodzina Benzemy wyemigrowała do Lyonu – czy kraj urodzenia, nie miał żadnych wątpliwości i wybrał Francję. Wiedział, że może być zbyt dobrym piłkarzem, by występować w drużynie narodowej, która nie ma szans na wielkie sukcesy.

Trudny początek w Realu

Przed meczami kadry ostentacyjnie nie śpiewa Marsylianki, a w jednym z wywiadów przyznał nawet, że nikt go do tego nigdy nie zmusi. Bez podania powodów – ot, tak. Niedawno świat obiegła informacja – chociaż przez samego piłkarza nigdy nie została potwierdzona – że podarował 3 miliony euro na budowę meczetu w Lyonie. Twierdzi, że w czasie ramadanu zachowuje post. Jednocześnie to on był jednym z tych piłkarzy reprezentacji Francji, którzy zostali oskarżeni o korzystanie z usług nieletniej prostytutki. Ostatecznie zawodnicy zostali uniewinnieni, a linia obrony, iż nie mieli świadomości, że Zahia Dehar miała tylko 16 lat, okazała się wystarczająco dobra.
Francja od lat się radykalizuje – w niedawnych eurowyborach zwyciężył kierowany przez Marine Le Pen nacjonalistyczny Front Narodowy, który na sztandarach wypisaną ma walkę z „islamizacją Francji". To właśnie liderka partii, po wspomnianym wywiadzie Benzemy, w którym oświadczył, że nie śpiewa i nie będzie śpiewał hymnu, domagała się usunięcia napastnika Realu Madryt z reprezentacji.
Usunięty – jak się okazało, tylko jednak chwilowo – został przez selekcjonera Raymonda Domenecha tuż przed mistrzostwami świata 2010. Benzema po transferze z Olympique Lyon do Realu Madryt nie grał regularnie. W Madrycie wiele osób coraz głośniej mówiło o ogromnej pomyłce, bo przecież Królewscy wydali na niego około 40 milionów euro.
Mistrzostwa świata w Brazylii nie są jednak debiutem 26-letniego piłkarza na wielkim turnieju. Zawodnik Realu był już i na Euro 2008, i cztery lata później na mistrzostwach w Polsce i na Ukrainie. Nie zdobył jednak gola.
Dwa trafienia z Hondurasem przyszły po 15 spotkaniach reprezentacji, które kończył z zerowym dorobkiem. Wielu ekspertów przewidywało nawet, że jego miejsce w podstawowej jedenastce zajmie Olivier Giroud. Wtedy Benzema odpalił.
Kluczem okazało się zaufanie. Sam po meczu z Hondurasem przyznał, że wiele mu pomogły rozmowy z selekcjonerem Didierem Deschampsem. –  Bardzo dużo rozmawialiśmy. Nie tylko o futbolu. Przede wszystkim trener dodał mi wiary w siebie, pracował nad moją psychiką, a mnie pozostawało już tylko wyjść na boisko i ciężko pracować – mówił Benzema po pierwszym meczu.
– Mieliśmy kilka problemów do rozwiązania przez te dwa lata – otwarcie przyznaje Deschamps. – Było kilka nieprzyjemnych momentów, gdy musiałem mu powiedzieć niemiłe rzeczy. Nie nauczę go, jak strzelać czy podawać. On to przecież doskonale umie. Ale dopiero gdy ma tę wewnętrzną siłę, staje się niebezpieczny dla rywali.
Cała kariera Benzemy to właśnie poszukiwanie tej „wewnętrznej siły". W Lyonie miał status cudownego dziecka, największej nadziei klubu i reprezentacji. Głaskano go więc na każdym kroku, chwalono i uwielbiano. A młody Karim Mostafa strzelał gole z łatwością. Po transferze do Madrytu jednak przyszły pierwsze trudne chwile, które podcięły mu skrzydła. Pierwszoplanową postacią w ataku był Gonzalo Higuain, a Benzema albo wchodził z ławki, albo kazano mu grać na skrzydłach.

Być jak Zidane

Przyjście do Realu Jose Mourinho także niczego nie rozwiązało. Portugalczyk od początku nie ufał Benzemie. Gdy w 2011 roku poważnej kontuzji doznał Higuain, Mourinho zaczął się domagać sprowadzenia w przerwie zimowej napastnika i odnosząc się do trudnej w jego mniemaniu sytuacji kadrowej – Benzema został jedynym zdrowym napastnikiem – mówił: – Cóż, skoro nie mogę pójść na polowanie z psem, wezmę kota. Lepiej się poluje z psem, ale skoro takiego nie mam, a mam kota, wezmę kota.
Na Santiago Bernabeu pojawił się jednak pies – w postaci wypożyczonego Emmanuela Adebayora, ale to kot wygrał tę rozgrywkę. Nagle – będąc pod presją – zaczął strzelać jak na zawołanie. To wtedy Benzema powiedział: – Nie jestem już kotem, jestem lwem.
Odkąd w Realu rządy objął Carlo Ancelotti, wątpliwości nie ma żadnych. To Benzema jest najważniejszą postacią w ataku (mimo plotek o chęci sprowadzenia Luisa Suareza). Gigantyczną rolę odegrała w tym kolejna osoba, która wzięła na siebie trudne zadanie głaskania piłkarza – asystent Ancelottiego, nie kto inny tylko Zidane.
Przed spotkaniem z Hondurasem Zidane dzwonił do Benzemy. Powiedział mu, żeby się cieszył tym meczem i podejmował ryzyko. Po spotkaniu napisał mu z kolei SMS z wiadomością: „Jestem z nas dumny".
Na razie Francuzi pokonali tylko grający przez większą część meczu w osłabieniu Honduras, ale klimat wokół reprezentacji zmienia się na lepszy. Przycichły głosy oskarżające piłkarzy o brak patriotyzmu i wytykające im pochodzenie. Myśli wszystkich zaczęły krążyć wokół innego piłkarza algierskiego pochodzenia, który nie śpiewał przed meczami Marsylianki, a jednak to jego dwa strzały głową w finale w 1998 roku spowodowały eksplozję uczuć patriotycznych. Wtedy dla wszystkich Zidane był Francuzem, a nie Arabem. ?Czas na Benzemę.

Dziś grają

Grupa D:
Włochy – Kostaryka, 18.00, TVP 2
Grupa E:
Szwajcaria – Francja, 21.00, TVP 1
Honduras – Ekwador, 0.00, TVP 1
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA