fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Waszyngton nie wie, co zrobić z Irakiem

AFP
Amerykańscy żołnierze ?nie pojadą walczyć ?do Iraku, bombardowanie islamistów nie jest wykluczone.
Prezydent Barack Obama  oświadczył wczoraj, że Stany Zjednoczone nie zaangażują się militarnie w Iraku, jeśli nie otrzymają zapewnienia, że rząd w Bagdadzie będzie zdolny do podjęcia działań, które pozwolą na zjednoczenie kraju. „W ostatecznym rozrachunku to Irakijczycy powinni rozwiązać  ten problem" – stwierdził Obama. W jego wypowiedzi zabrzmiały ostre tony krytyki pod adresem władz w Bagdadzie. Zapewnił, że sfinalizowanie reakcji na wydarzenia w Iraku potrwa kilka dni.
Specjalny zespół pracuje teraz nad opracowaniem planu pomocy dla znajdującego się w coraz większych opałach rządu w Bagdadzie. Prezydent spotkał się z dziennikarzami tuż po naradzie ze swoimi doradcami.
Tymczasem islamiści z Islamskiego Państwa Iraku i Lewantu (ISIS) opanowali kolejne dwie miejscowości w prowincji Dijala na północnym wschodzie kraju. Do Bagdadu mają mniej niż 100 kilometrów. Po dezintegracji armii szkolonej i wyposażonej przez Amerykanów rząd liczy już jedynie na militarną pomoc USA. Na razie zablokował dostęp do kilku internetowych mediów społecznościowych, w tym Facebooka, Twittera i YouTube, które islamiści wykorzystywali do publikowania zdjęć i filmów wideo dokumentujących postępy rebelii.
Duchowy przywódca społeczności szyickiej, wielki ajatollah Ali Sistani, wezwał z kolei irackich szyitów do walki z sunnickimi bojownikami. Szyici stanowią dwie trzecie ludności Iraku. Sunnicka mniejszość była wyraźnie dyskryminowana przez szyickie władze państwowe z premierem Nuri al Maliki na czele.
Deklaracja Obamy wykluczająca interwencję zbrojną przy pomocy armii lądowej nie oznacza jednak, że Amerykanie zamierzają przyglądać się wydarzeniom w Iraku.
W rejon Zatoki Perskiej płynie więc lotniskowiec „George H. W. Bush", co otworzy Amerykanom możliwość dokonywania ataków z powietrza. Inną opcją są operacje przeprowadzane za pomocą samolotów bezzałogowych. Nie będzie to jednak łatwe.
Za największą przeszkodę dla amerykańskiego zaangażowania w tym kraju uważany jest jednak brak wiarygodnych informacji wywiadowczych na temat lokalizacji konkretnych oddziałów ISIS. Poważnym utrudnieniem i przeszkodą jest też sama struktura ISIS. Nie jest to regularna armia. Nie dysponuje więc kwaterami, centrami kontroli czy bazami wojskowymi, które można by było zniszczyć.
„Nie można powiedzieć: po prostu coś zbombardujmy" – mówił w telewizji CNN republikański senator z Arizony John McCain, ktory w przeszłości nie ukrywał krytycznego stosunku do polityki Obamy w Iraku. Prezydent znajduje się jednak pod ostrzałem krytyki ze strony republikanów, którzy od początku krytykowali decyzję Białego Domu o wycofaniu amerykańskich wojsk z Iraku w 2011 roku, widząc w tym zaprzepaszczenie celów osiągniętych w wyniku operacji wojskowych od 2003 roku.
W izbie niższej Kongresu pojawiły się wezwania do przeprowadzenia natychmiastowych operacji wojskowych. „Jeśli nie chcemy, aby całe połacie kraju zostały przejęte przez ISIS, powinniśmy odpowiedzieć na prośby Irakijczyków i przeprowadzić ataki za pomocą dronów" – oświadczył kongresman Ed Royce, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów.
Republikanie przypominają także o tym, że opór administracji przy udzielaniu pomocy opozycji w Syrii przyczynił się do umocnienia pozycji rządzącego w tym kraju reżimu. Przebywający w Londynie sekretarz stanu John Kerry uważa, że sytuacji tych nie należy porównywać, a zobowiązania, jakie USA mają wobec tych dwóch krajów, są krańcowo różne.
Przypomniał m.in., że wojna w Iraku zaczęła się od inwazji, której celem było obalenie reżimu Saddama Husajna, a obecny, wspierany przez Amerykę rząd został wybrany w drodze wyborów.
Jakie błędy USA popełniły w Iraku?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA