fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Giertych może zostać twarzą PO

Leszek Miller
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Polacy jeszcze będą stawiali generałowi Jaruzelskiemu pomniki - twierdzi szef SLD, Leszek Miller
Wraca  IV RP?
Leszek Miller: Może wrócić, czego przykładem było głosowanie nad odebraniem immunitetu Mariuszowi Kamińskiemu.
Nie tylko PiS i PO obronili jednego z architektów projektu IV RP, ale również sześcioro posłów SLD.
Koleżanka i koledzy z SLD, którzy tak się zachowali zostali ukarani mimo, że ich głosy nie miały wpływu na końcowy wynik. Rezultat głosowania to „zasługa" posłów z PO i PSL - dziewięciu opowiedziało się za Kamińskim i aż 43 zdecydowało się wstrzymać od głosu. Liderzy PO i PSL Donald Tusk oraz Janusz Piechociński pomogli Kamińskiemu nie głosując. Piechociński nie głosował mimo, że był na sali.
Były prezydent ma się z czego tłumaczyć?
Śledztwo w sprawie państwa Kwaśniewskich zostało prawomocnie umorzone.
Należy powołać sejmową komisję śledczą, aby zbadać okoliczności umorzenia śledztwa ws. ich majątku?
Nie ma takiej potrzeby. Nikt w sposób poważny nie kwestionuje wyników przeprowadzonego dochodzenia.
Dlaczego SLD chce komisji ws. działań CBA za czasów Mariusza Kamińskiego?
Proces rozliczania patologii IV RP, czego kwintesencją jest CBA z czasów Kamińskiego nigdy nie został przeprowadzony właściwie. W związku z tym zasadność wniosku o powołanie komisji śledczej jest oczywista.
PO głosowała za powołaniem CBA, a Donald Tusk nie chciał do pewnego momentu odwołania Mariusza Kamińskiego. Boi się go?
Nie sądzę. Raczej wykazał niepotrzebną naiwność.
Jak pan myśli, dlaczego premiera nie była w trakcie głosowania w Sejmie?
Nie wiem. Pewnie myślał, że sprawa jest przesądzona.
Szef klubu PO Rafał Grupiński, stronnik Schetyny, nie mobilizując klubu mógł działać umyślnie na szkodę partii?
Nie wiem co dzieje się wewnątrz PO, ale to raczej wynik bałaganu niż celowego działania.
Jak pan odebrał przemówienie prezydenta w Sejmie z okazji 4 czerwca, kiedy Bronisław Komorowski nakłaniał PO do zdecydowanych i szybkich reform?
Wystąpienie prezydenta przypominało expose szefa rządu. To była zawoalowana, ale jednak krytyka rządu. Co więcej propozycje prezydenta nie były skonsultowanie z rządem, co przyznał minister Szczurek odnosząc się do postulatu zwiększenia wydatków na wojsko. Nie dziwi, że Donald Tusk z trudem krył zaskoczenie. Również ministrowie i członkowie PO mieli prawo czuć poirytowanie.
Przeżywał pan kiedyś podobne relacje jako premier z głową państwa?
Oczywiście. Nie można wykluczyć, że po wyborach prezydenckich Bronisław Komorowski odetnie się od swojego otoczenia. O konieczności przecięcia pępowiny wspominał niedawno Tomasz Nałęcz. Dzisiaj PO potrzebuje bardziej popularnego Komorowskiego niż Komorowski Platformę. Wie o tym prezydent i wie o tym premier. W ogóle potrzebny jest poważny dyskurs nad zmianą systemu politycznego na kanclerski.
Słusznie prezydent zachęca do wstąpienia do strefy euro?
W traktacie akcesyjnym, który sam popisałem jest zapis mówiący o przyjęciu euro przez Polskę, ale nie ma daty. Nie wchodząc do strefy euro Polska będzie członkiem Unii Europejskiej drugiej kategorii. Potrzebujemy debaty i praktycznych działań wiodących nasz kraj do tego celu.
Czy rząd powinien zainaugurować taką debatę?
Oczywiście. Tym bardziej, że nie tylko chodzi o spełnienie kryteriów konwergencji. Trzeba także dokonać zmian w Konstytucji. W polskim parlamencie nie ma większości, która zmieniłaby w ustawie zasadniczej artykułu o NBP. Obawiam się, że w następnym Sejmie również jej nie będzie. W koalicji PO-PSL nigdy nie było poważnej dyskusji na temat przyjęcia wspólnej europejskiej waluty. To jest ucieczka od odpowiedzialności.
Możliwe są przyspieszone wybory parlamentarne?
Jeśli PO poniesie porażkę w wyborach samorządowych, to Donald Tusk może chcieć wcześniejszych wyborów. Tym bardziej, że wynik wyborów europejskich nie może być dla partii rządzącej satysfakcjonujący.
PO wygrała wybory europejskie wbrew Grzegorzowi Schetynie?
Żadna formacja polityczna nie może tolerować osłabiania partii, tym bardziej w trakcie kampanii wyborczej.  Dzisiaj PO jest partią bardziej Michała Kamińskiego niż Schetyny. Co dziwi, bo Kamiński szkodzi wizerunkowi PO i toruje drogę Romanowi Giertychowi do Platformy. Giertych wciąż chce wrócić do polityki, i jak tak dalej pójdzie to wkrótce będzie nową twarzą PO.
Cieszy pana klęska Europy Plus, której patronował Aleksander Kwaśniewski?
Były prezydent popełnił życiowy błąd stawiając na Janusza Palikota. Twój Ruch okazał się gwiazdą jednego sezonu. Jednego Janusza zastąpił drugi - Korwin-Mikke. Kwaśniewski i Palikot przegrali nawet z partią Zbigniewa Ziobry. Myślę, że Aleksander Kwaśniewski już wie, że bez SLD, a tym bardziej w kontrze do Sojuszu  nie powstanie żaden udany projekt na lewicy.
Chciałby pan zjednoczenia SLD z Twoim Ruchem?
W żadnym razie. O połączeniu Sojuszu z Twoim Ruchem nie ma mowy. Oczywiście będziemy chcieli pozyskać tych wyborców, którzy w ostatnich wyborach oddali swój głos na Europę Plus Twój Ruch. Możliwa jest natomiast współpraca z wartościowymi politykami. Jak ktoś będzie chciał do niej przystąpić, to zapraszamy. Osobnym problemem są nasi dawni koledzy, którzy wylewają na SLD swoje żale, a którzy odeszli z partii z wielkim hukiem.
Ma pan na myśli Marka Siwca i Ryszarda Kalisza?
Tak, choć nie tylko.
Nie wesprzecie Ryszarda Kalisza w wyborach na prezydenta Warszawy?
Skończył się sen o Warszawie Ryszarda Klisza. Kandydatem SLD na prezydenta stolicy jest Sebastian Wierzbicki. Kalisz ze swoim słabym wynikiem w wyborach europejskich ośmieszyłby się kandydując. Szkoda, że swoim startem odebrał mandat Wojciechowi Olejniczakowi.
Dlaczego SLD dostał tak słaby wynik w eurowyborach?
Słaby? Sojusz z piątej przesunął się na trzecią siłę na politycznej scenie i ma to dla nas wartość strategiczną. Z tej pozycji ruszamy do próby o wiele ważniejszej, czyli do wyborów lokalnych.
Chce pan poderwać do głosowania elektorat post PZPR-owski ślepo broniąc gen. Wojciecha Jaruzelskiego?
Nie trzeba bronić prezydenta Jaruzelskiego, bo najlepiej broni się sam. Każdy uczciwy człowiek powinien przyznać, że gdyby nie gen. Jaruzelski nie świętowalibyśmy 4 czerwca i nie doszłoby do obrad Okrągłego Stołu. Nawiasem mówiąc trudno pojąć dlaczego ludzie, który są święcie przekonani co do najgorszych zamiarów i czynów Władimira Putina wobec Ukrainy, jednocześnie starają się wmówić Polakom, że Leonid Breżniew zachowałby wobec solidarnościowej rewolucji w Polsce życzliwą neutralność. Kto uwierzy, że Breżniew przy Putinie to gołąbek pokoju? ZSRR Breżniewa był nieporównanie potężniejszy od Rosji Putina. Historia pozytywnie oceni gen. Jaruzelskiego. Jeszcze Polacy będą stawiać pomniki generałowi. W tym ujęciu dostrzegam podobieństwa z marszałkiem Józefem Piłsudskim.
Pan żartuje?
Trzeba pamiętać, że przy wszystkich i niepodważalnych zasługach Marszałka zamach stanu Piłsudskiego kosztował prawie 400 zabitych i 920 rannych. Był początkiem brutalnej walki z opozycją. Aresztowano wybitnych polityków, w tym premiera Witosa, i znęcano się nad nimi w twierdzy brzeskiej. Nieposłuszni oficerowie i generałowie byli więzieni, a w przypadku gen. Włodzimierza Zagórskiego skrytobójczo mordowani. Rządy sanacji skończyły się wrześniową katastrofą o niewyobrażalnej skali. Stan wojenny Wojciecha Jaruzelskiego pociągnął za sobą o wiele mniej ofiar. Nikt z internowanych przywódców Solidarności nie był bity i torturowany. Po pięciu latach od 13 grudnia w Polsce nie było już więźniów politycznych, a mordercy księdza Popiełuszki zostali osądzeni i ukarani. Rządy generała skończyły się obradami przy Okrągłym Stole i wejściem Polski na drogę sukcesu i demokracji. Piłsudski ewoluował od demokracji do dyktatury, a Jaruzelski odwrotnie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA