fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Film

Jak ojciec i syn - recenzja filmu

Wzięty architekt (Masaharu Fukuyama) dowiaduje się się, że 6-letni syn nie jest jego biologicznym dzieckiem
Gutek Film
Dramat rodzinny „Jak ojciec i syn" Hirokazu Kore-edy to wzruszająca historia dzieci zamienionych w szpitalu - pisze Barbara Hollender.
Keita ma sześć lat. Mieszka z rodzicami w luksusowym apartamencie w Tokio. Jego ojciec jest wziętym, zapracowanym architektem. Ma dla syna mało czasu i jeszcze mniej cierpliwości. Stawia mu ogromne wymagania. Zobacz galerię zdjęć
Wszystko zmienia się jednego dnia, kiedy się okazuje, że Keita został zamieniony w szpitalu po porodzie. Biologiczny syn Ryoto i Migori wychowuje się w małym mieście, w wielodzietnej rodzinie kupca. „Złośliwa sąsiadka mówiła, że pewnie miałam romans, bo Ryusei nie jest do nas podobny" – mówi żona kupca.
Jak twierdzi w filmie psycholog, w takich przypadkach niemal 100 proc. rodzin decyduje się na zamianę dzieci. Więc i te dwie rodziny powoli, ale konsekwentnie do takiej zamiany chcą doprowadzić.
Kiedy pierwszy raz chłopcy będą na próbę nocować w domach biologicznych rodziców, okaże się to katastrofą. Ich rodziny należą do różnych światów. Dzieci są inaczej wychowane, mają inne nawyki i przyzwyczajenia. Rodzina Ryuseia jest prosta, ojciec mówi głównie o odszkodowaniu, jakie należy mu się ze szpitala, ale jednocześnie poświęca dzieciom czas, bawi się z nimi i wygłupia. Dwaj chłopcy (w tym Ryusei) i dziewczynka przypominają małych dzikusów, nie potrafią nawet poprawnie posługiwać się pałeczkami, ale są spontaniczni i otoczeni ciepłem. Z kolei mały Keita ma doskonałe maniery, mieszka w świetnych warunkach, ale walczy o miłość i uwagę ojca. Obaj chłopcy mają kochające i mądre matki. Kobiety, które są w stanie pokochać obu malców.
Reżyser Hirokazu Kore-eda przejmująco pokazuje cierpienie i ból, jakie towarzyszą podobnym sytuacjom. Zadaje też podstawowe pytanie: Kto jest prawdziwym ojcem? Ten, który dał dziecku swoje geny, czy ten, który je wychował? Odpowiedzią nikogo nie zaskoczy. „Jak ojciec i syn" to film, który nie wychodzi poza dobrze znane schematy. Ale mimo to wzrusza. Pokazuje dorastanie do ojcostwa, wyzbywanie się egoizmu.
Japoński twórca od lat zgłębia skomplikowane relacje między ludźmi bliskimi. W jednym ze swoich najbardziej znanych filmów – opartym na własnych wspomnieniach „Still Walking" – kreślił portret rodziny celebrującej latami pamięć jednego z synów, który zginął tragicznie w wieku ?15 lat. W „Nikt nie wie" Kore-eda wchodzi w świat czworga dzieci od pięciu do 12 lat, które matka zostawia, by związać się z kolejnym w jej życiu mężczyzną. Pokazuje ich pospieszne dorastanie i potyczki z codziennością, chwile załamań, lęki, tragedie, drobne radości, rodzące się poczucie odpowiedzialności za siebie i bliskich. Inny film „Życzenie" to z kolei historia dwóch małych braci, którzy mieszkają w innych miastach, a marzą o spotkaniu.
Filmy Kore-edy są skromne i może dlatego tak uniwersalne. Po ich obejrzeniu można westchnąć, jak podobne są uczucia ludzi, niezależnie od tego, pod jaką szerokością geograficzną mieszkają.
Barbara Hollender
 
 
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA