MŚ 2014 - Brazylia

Dwie bramki do rekordu

Miroslav Klose – lepszy od Muellera. Pora wyprzedzić Ronaldo
AFP, Daniel Roland Daniel Roland
Miroslav Klose ma szansę stać się najskuteczniejszym strzelcem finałów.
Na liście najlepszych prowadzi Brazylijczyk Ronaldo – 15 bramek. Klose ma o jedną mniej. W ostatni weekend pobił inny rekord. W meczu z Armenią (6:1) strzelił 69. bramkę dla reprezentacji Niemiec i wyprzedził o jedną legendarnego napastnika lat 70. Gerda Muellera. W reprezentacji Miroslav Klose debiutował w jednym z najgorszych dla Niemiec okresów w dziejach, którego zwieńczeniem były katastrofalne mistrzostwa Europy w 2000 roku.
Na belgijskich i holenderskich boiskach niemiecki zespół nie wygrał ani jednego meczu i odpadł po fazie grupowej. Dziewięć miesięcy później Klose po raz pierwszy włożył reprezentacyjną koszulkę, a po upływie półtora roku od debiutu był wicemistrzem świata i drugim najlepszym strzelcem mundialu w Korei Południowej i Japonii. Dziś urodzony w Opolu napastnik (ojciec Józef grał m.in. w Odrze Opole i Auxerre, gdzie jego miejsce zajął Andrzej Szarmach) jest jednym z symboli odbudowy niemieckiej potęgi i reprezentacji spod znaku multi-kulti, która na przełomie wieków zaczęła przyjmować dzieci imigrantów. Na kolejnych turniejach Niemcy wystawiali coraz młodsze drużyny, zmieniali piłkarzy i system gry, ale miejsce w kadrze dla Klosego można było obstawiać w ciemno. Do Brazylii „Miro" leci jako jedyny nominalny napastnik ekipy Joachima Loewa. Swój 20. mecz na MŚ może zagrać tydzień po 36. urodzinach.
Przed czterema laty do RPA Loew zabrał czterech napastników: Klosego, Mario Gomeza, Stefana Kiesslinga i Cacau. Osiem lat temu trener Juergen Klinsmann atak mógł budować z pięciu piłkarzy. Na poprzednich turniejach też było z kogo wybierać. Choć od MŚ 2010 Niemcy tylko sześć meczów zagrali bez nominalnego napastnika, to na tym mundialu ich najgroźniejszą bronią mają być ofensywni pomocnicy. Klose, który przez dużą część sezonu w Lazio Rzym borykał się z problemami mięśniowymi, wcale nie ma pewnego miejsca w podstawowej jedenastce.

Fałszywa 9

– Wiem, że z przodu mogą grać Thomas Mueller, Mario Goetze, Andre Schuerrle, a nawet Mesut Oezil. Ale ja mogę wystąpić jako fałszywa dziewiątka. Na zgrupowaniu będę dawał z siebie wszystko. Chcę udowodnić, że zasługuję na miejsce w składzie, i wierzę, że wybiegnę na boisko – mówi Klose. Poddanie się bez walki po prostu nie leży w jego naturze. Kiedy rodzice Miroslava przeprowadzali się do Niemiec, chłopak miał osiem lat. W Kusel, niedaleko Kaiserslautern, długo nie mógł znaleźć miejsca dla siebie. Nie mówił po niemiecku, miał problemy w szkole. Początki gry dla lokalnego klubu SG Blaubach-Diedelkopf też nie były obiecujące. Klose nie zmieścił się w reprezentacji regionu. Tygodniowe testy zakończył już po pierwszym dniu, nie trafił do młodzieżówki, ale i tak dotarł na szczyt. W wieku 20 lat „Miro" błysnął w trzecioligowym FC Homburg, gdzie grając w rezerwach, strzelił dziesięć bramek w 15 meczach. Stamtąd przeniósł się do Kaiserslautern. Właśnie tam, wspierany przez legendarnego Fritza Waltera i trenowany przez zaczynającego karierę szkoleniowca Stefana Majewskiego, ukształtował się jako napastnik. W 120 spotkaniach 44 razy trafił do siatki. Później w Werderze Brema skuteczność Klosego jeszcze wzrosła – 53 gole w 89 meczach.

Trzy mundiale – 14 goli

W tym czasie w reprezentacji Niemiec był już marką. Zadebiutował w wieku 22 lat, w marcu 2001 roku. Dziś ma za sobą 132 mecze dla drużyny narodowej. Mundialową kanonadę rozpoczął w 2002 roku – turniej zakończył z pięcioma trafieniami, za każdym razem piłkę do siatki wbijał głową. Cztery lata później przed własną publicznością także pięciokrotnie pokonywał bramkarzy rywali, zdobywając tytuł króla strzelców. Na poprzedni mundial jechał po przeciętnym sezonie w Bayernie Monachium, a i tak dołożył cztery kolejne gole – gdyby nie czerwona kartka w drugim meczu fazy grupowej już w RPA, Klose mógłby wymazać rekord Ronaldo. – Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że moim celem jest poprawienie osiągnięcia Ronaldo. Jestem przekonany, że w Brazylii będę miał okazje strzeleckie. To może się udać... ale i tak najważniejszy jest sukces drużyny – tłumaczy Klose. W 2002 roku zdobył z Niemcami wicemistrzostwo świata, dwie kolejne imprezy kończył na trzecich miejscach. Od lat marzy o tytule. I choć reprezentacyjną karierę już dziś określa jako „piękny sen", to mistrzostwo świata i strzelecki rekord uczyniłyby go znacznie piękniejszym.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL