fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wiadomości

Obama musi zatrzymać Rosję

Bob Corker w ostatnich dniach odwiedził Polskę i inne kraje Europy Środkowej, aby ocenić, jakie mają oczekiwania wobec Stanów Zjednoczonych
Bloomberg
Jędrzej Bielecki
Gdy Ameryka nie zareagowała na użycie broni chemicznej w Syrii, Putin uznał, że także on będzie mógł bezkarnie zająć Krym – przekonuje wpływowy senator USA Bob Corker
Rz: Z jakim przesłaniem prezydent Stanów Zjednoczonych przyjeżdża?do Warszawy?
Bob Corker: Administracja Baracka Obamy jest bardzo dyskretna, gdy idzie o politykę zagraniczną. Trudno więc powiedzieć, na ile prezydent rzeczywiście zmienił swoją ocenę Rosji od wybuchu kryzysu na Ukrainie sześć miesięcy temu. Ale mam nadzieję, że widzi teraz Kreml takim, jaki jest, bez iluzji. Sam fakt przyjazdu do Polski jest znaczący, cieszę się, że do tej wizyty doszło w takim momencie. Przemówienie, jakie Obama wygłosi w Warszawie, może być z tego punktu widzenia przełomowe. Powinno określić nową sytuację geopolityczną, w jakiej się znaleźliśmy, i wykazać naszą determinację w stawieniu czoła temu wyzwaniu.
W jaki sposób?
Kluczowe są trzy punkty. Po pierwsze, prezydent musi potwierdzić nasze niezłomne zaangażowanie w obronę sojuszników z NATO. Mam nadzieję, że przedstawi średnio i długookresowy plan wzmocnienia paktu. Wiemy, że to, co zrobiliśmy w tej kwestii w ostatnich tygodniach, ma raczej walor symbolu i nie zmienia równowagi sił w regionie. Dlatego konieczna jest inicjatywa, która pogłębi zaufanie, jakim polski naród darzy Amerykę.
Ale jest też drugi problem. Polska podjęła ogromny wysiłek modernizacji sił zbrojnych w najbliższych latach, jednak wiele krajów w Europie Zachodniej poprzestaje na korzystaniu z bezpieczeństwa, jakie dają im Stany Zjednoczone. Dlatego prezydent nie może ograniczyć się tylko do określenia strategii wzmocnienia NATO, musi także przekonać Europę, aby przyłączyła się do tej inicjatywy. To się nie uda bez osobistego zaangażowania Baracka Obamy jako przywódcy wolnego świata.
No i jest aspekt gospodarczy: szybkie dokończenie negocjacji w sprawie powstania Transatlantyckiego Partnerstwa na rzecz Handlu i Inwestycji (TTIP). W ten sposób zbudujemy rynek wart niemal połowę globalnego dochodu narodowego, wzmocnimy zarówno Europę, jak i Amerykę. To powinno także zwielokrotnić nasze inwestycje w Polsce, które podobnie jak handel nie są wystarczająco duże.
Radosław Sikorski liczy na dwie amerykańskie dywizje w Polsce. To realne?
Nie mam pojęcia. Jestem republikaninem, prezydent nie zwierza mi się ze swoich planów w tym względzie. Chodzi o sprawy, które Biały Dom trzyma w najściślejszej tajemnicy. Ale to jest na pewno moment, w którym Obama może dokonać wielkiej rzeczy.
Dlaczego do tej pory Ameryka tak wstrzemięźliwie reagowała na agresję Kremla na Ukrainie? To wciąż efekt szoku po wojnach w Iraku i Afganistanie?
Problem jest szerszy, filozoficzny. Do tej pory Obama widział nieco inaczej rolę Ameryki na świecie niż jego poprzednicy. Ale świat się zmienia i mam nadzieję, że prezydent zrozumie, w jakim punkcie znalazły się dziś Stany Zjednoczone. Podejście Waszyngtonu do wojny w Syrii wzmocniło Putina. Nikt nie mógł się spodziewać, że osiągnie tak wiele. Nie chcę przez to powiedzieć, że zajęcie Krymu to bezpośredni skutek postępowania Ameryki. Ale jest faktem, że nie byliśmy przygotowani na agresję Rosji, a ona to wykorzystała. Cały wolny świat musi więc podjąć takie działania, które uniemożliwią powtórzenie tego, co się zdarzyło na Krymie i co się dzieje na wschodniej Ukrainie. Tu chodzi nie tylko o wzmocnienie naszego potencjału wojskowego, ale także naszej współpracy gospodarczej. Uzależnienie energetyczne od Rosji spowodowało, że Europa nie odpowiedziała na kryzys w sposób, w jaki powinna. Z powodu interesów gospodarczych europejscy biznesmeni zablokowali wprowadzenie wobec Rosji sankcji. Nie możemy dopuścić do sytuacji, w której świat musi akceptować naganne zachowanie. W Kongresie liczni są ci, którzy uważają, że polityka wobec Rosji powinna być o wiele bardziej stanowcza. Jestem jednym z nich. Wielu senatorów poparło inicjatywę, która zakłada wzmocnienie NATO oraz rozwiązanie problemu uzależnienia Europy od energii. Skoro jednak prezydent przyjeżdża do Polski w takim momencie, to przynajmniej można mieć nadzieję, że pójdzie tym tropem.
Do tej pory głównym rywalem Ameryki były Chiny. Czy po wybuchu kryzysu ukraińskiego tę rolę przejęła Rosja?
Chiny też podejmują prowokacyjne działania na wodach terytorialnych Wietnamu, Japonii, Korei Południowej. Chińczycy bardzo uważnie śledzą, jak reagujemy na zachowanie Putina. Chcą zobaczyć, czy tak jak po wojnie w Gruzji sankcje zostaną szybko zniesione. Dlatego tak ważne jest, aby Obama zareagował stanowczo. Jeśli tego nie zrobi, przywódcy wielu państw świata uznają, że nie będą ponosić konsekwencji nagannego zachowania. Putin doszedł do takiego wniosku w sierpniu–wrześniu ubiegłego roku, gdy nie zareagowaliśmy na użycie broni chemicznej w Syrii. To był kluczowy moment.
Jeśli Ukraina przekształci się w nowoczesne, demokratyczne ?i prozachodnie państwo, będzie to kres imperialnych planów Putina. Na ile Ameryka jest gotowa zaangażować się w pomoc dla Kijowa?
Dla Putina los Ukrainy ma fundamentalne znaczenie. W przypadku Ameryki kontekst jest inny. Tu chodzi o obronę naszych wartości, o to, jak będzie w przyszłości wyglądał świat. W tym celu jesteśmy gotowi podjąć ogromny wysiłek. Ale trzeba też mieć świadomość, że Ukraina sama straciła jedno pokolenie. Nawet gdyby nie było problemu z Rosją, przed Ukraińcami stoją ogromne wyzwania: wszechobecna korupcja, brak sprawnych instytucji państwa, ogromna zależność od dostaw rosyjskiej energii, słabość gospodarki. Czy Ukraina sobie z tym poradzi? Bardzo wiele zależy od Petra Poroszenki. Musi przeprowadzić naprawdę trudne reformy strukturalne. I jeśli mu się nie uda, będzie to ogromne zwycięstwo wszystkich tych, którzy na świecie walczą z demokracją, z wolną gospodarką rynkową, z prawami człowieka. Ale jeśli odniesie sukces, wartości Zachodu zostaną bardzo wzmocnione. Dlatego jestem przekonany, że nie tylko Ameryka, ale także Europa zrobi wszystko, aby odbudować kraj, zaangażuje się na długo na Ukrainie. Bardzo liczę także na wsparcie Polski, której działania ze względu na bliskość kulturową obu krajów mogą być bardzo skuteczne.
W wywiadzie wykorzystano pytania zadane przez „Rz" w trakcie spotkania z udziałem innych mediów polskich i amerykańskich.
Bob Corker jest zastępcą przewodniczącego wpływowej Komisji Spraw Zagranicznych Senatu ?i liderem republikanów w tej instytucji.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA