fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Nowa definicja improwizacji

Piotr Orzechowski
Archiwum autora, Marek Dusza m.d. Marek Dusza
Uwielbienie dla pianistyki Leszka Możdżera przekroczyło dawno ramy jazzu, ale to znakomity występ innego polskiego pianisty Piotra Orzechowskiego z kwartetem High Definition stał się sensacją 50. wrocławskiego festiwalu Jazz nad Odrą - pisze Marek Dusza.
Jubileuszowy festiwal odbywający ma za sobą dopiero trzy z dziesięciu dni, a już był miejscem wydarzeń i sensacji. Piątkowy recital Hanny Banaszak pokazał tę wokalistkę w wybornej formie. Największe brawa otrzymała za interpretację kołysanki Krzysztofa Komedy z filmu „Dziecko Rosemary". Miłośnicy jazzu mogli poznać historię tej muzyki z filmów Andrzeja Wasylewskiego. Specjalny program „Gumbo Get" wykonał na festiwalu wrocławski saksofonista Piotr Baron. Zobacz galerię zdjęć
Sala Impartu przepełniła się podczas niedzielnego występu kwintetu amerykańskiego trębacza Terence'a Blancharda. Jego muzyka jest złożona harmonicznie, ale dzięki wszechogarniającemu słuchaczy rytmowi, porywa w podróż do istoty jazzu - grupowej improwizacji. Choć solówki lidera stały dwa piętra wyżej niż te wykonane przez jego muzyków, to i tak wyróżnić trzeba każdego z nich. Najbardziej kubańskiego pianistę Fabiana Almazana i saksofonistę Brice'a Winstona.
Większość kompozycji Blancharda pochodziła z albumu „Magnetic". Tak jak na płycie i na scenie korzystał z przystawek zmieniających brzmienie trąbki. Poruszał się jak Miles Davis, szukając kontaktu z muzykami. Zagrał kilka wysokich fraz przypominających genialnego Milesa. Jego zespół jest także kuźnią młodych talentów, o których jeszcze usłyszymy.
Bilety na koncert tria Możdżer/Danielsson/Fresco rozeszły się najwcześniej ze wszystkich wydarzeń festiwalu Jazz nad Odrą. Na ten jeden występ specjalnie przylecieli: kontrabasista Lars Danielsson i perkusista Zohar Fresco. Leszek Możdżer wybrał Wrocław na miejsce stałego zamieszkania, miał więc najbliżej.
Uwielbienie dla pianistyki Możdżera przekroczyło dawno ramy jazzu, podobnie jak jego muzyka. Dzięki wokalizom Zohara Fresco i eklektycznym kompozycjom, trio można zaliczyć do world music, choć fanom żadna szufladka nie jest potrzebna. Takiego statusu gwiazdy jak Leszek Możdżer w Polsce nie ma żaden jazzman na świecie. W stoisku obok sali koncertowej były dostępne także winylowe, limitowane wydania płyt Leszka Możdżera i tria.
Możdżer/Danielsson/Fresco przypomnieli swoje najpopularniejsze tematy, a najciekawiej wykonali „Polskę" z najnowszego albumu pod tym tym tytułem.  Zapowiadając temat „Easy Money"  pianista podkreślił, że w języku polskim nie ma odpowiednika słowa „show-biznes" i wolałby, żeby tak pozostało. A jednak bez dużego dofinansowania i sponsorów nie udałoby się zorganizować bogatego w atrakcje jubileuszowego Jazzu nad Odrą i zaprosić na jeden występ zagranicznych muzyków.
Wytrwali miłośnicy jazzu długo czekali na trzeci koncert niedzielnego wieczoru, ale otrzymali nagrodę. Kameralna sala Impartu została zaaranżowana w stylu legendarnego klubu Rura z rurami kanalizacyjnymi ponad sceną. W tej atmosferze kwartet High Definition zagrał koncert na światowym poziomie.
Piotr Orzechowski zaaranżował dla kwartet „Bukoliki" Witolda Lutosławskiego i ten program usłyszeliśmy. Miniaturowa forma oryginału zachęciła jazzmanów do interpretacji, w których zachwycili improwizacjami i intrygującym brzmieniem całego zespołu. Jeśli można znaleźć odpowiednik w światowym jazzie, to jest nim kwartet Wayne'a Shortera. Funkcję lidera pełni w High Definition Piotr Orzechowski, który pojedynczymi akordami kieruje zespół w nieodkryte, jak się wydaje, strony jazzu.
Każde uderzenie Orzechowskiego w klawiaturę było przemyślane. Grał niewiele, wolał nie opuścić dłoni, zawiesić ja w powietrzu, niż zagrać zbędny, jego zdaniem, akord. Zaciekawiał, tworzył napięcie oczekiwania, co też wydarzy się za chwilę. A nie było tego wieczoru akordów, które dało się przewidzieć.
Co ważne, Orzechowski ma w zespole kolegów, z którymi doskonale się rozumie. Saksofonista Mateusz Śliwa zajmująco gra free-jazzowe frazy, ekspresyjny perkusista Dawid Fortuna doskonale czuje się w tej konwencji, nasycając muzykę zmiennym rytmem. Kontrabasista Alan Wykpisz pełni rolę nie tylko rytmiczną, ale i solistyczną. Jego melodyjne solówki stawiają go obok uznanych wirtuozów tego instrumentu. Tego wieczoru młodzi muzycy na nowo zdefiniowali grupową improwizację.
W lipcu Piotr Orzechowski broni dyplom w Berklee College of Music w Walencji i później będziemy go częściej oklaskiwać na naszych scenach. Warto śledzić terminarz koncertów grupy High Definition, bo to jedna z najciekawszych dziś formacji w Polsce.
Marek Dusza z Wrocławia
 
 
 
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA