fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Ukraina w uścisku Kremla

Jędrzej Bielecki
Kreml sięga do metod z okresu zimnej wojny, aby utrzymać Ukrainę w rosyjskiej strefie wpływów.
Ukraińska agencja bezpieczeństwa wewnętrznego ostrzegła w niedzielę przed ryzykiem zmasowanych ataków terrorystycznych. Do wybuchu bomb miałoby dojść na lotniskach, dworcach i w pobliżu gazociągów przechodzących przez terytorium naszego wschodniego sąsiada. Już w miniony czwartek wybuchł na Majdanie ładunek niewielkiej mocy, raniąc jednego z demonstrantów.
To tylko jeden z wielu sygnałów narastającego napięcia na Ukrainie. W piątek tuż przed inauguracją igrzysk olimpijskich w Soczi doszło do krótkiego spotkania Janukowycza z Władimirem Putinem. O rozmowach obu polityków poinformowano dopiero w sobotę, ale bez podania jakichkolwiek szczegółów.
Jednak rosyjski minister finansów Anton Siłanow ostrzegł, że Moskwa nie wypłaci kolejnej wartej dwa miliardy dolarów transzy pomocy, jeśli Naftohaz nie ureguluje długu za dostawę gazu ocenianego na 2,7 mld dolarów. W ten sposób Kreml stara się postawić Ukrainę pod ścianą. Z powodu topniejących rezerw kraj musiał wprowadzić ograniczenia w transferach dewizowych: Ukraińcy nie mogą wywieźć z kraju więcej niż 5,5 tys. dolarów miesięcznie.
Wcześniej Moskwa ostrzegła, że nie wypłaci pomocy dopóki nie okaże się, że nowy premier Ukrainy będzie prowadził przychylną Moskwie politykę.
Wiele wskazuje także na to, że to rosyjskie służby specjalne stoją za ujawnieniem w czwartek rozmowy telefonicznej między zastępcą sekretarz stanu USA Victorią Nuland i amerykańskim ambasadorem w Kijowie, Geoffreyem Pyattem. Sprawą miał się osobiście zająć doradca wicepremiera Dmitrija Rogozina Dmitrij Łoskutow.
Nagranie, podczas którego Nuland pogardliwie wypowiedziała się na temat zwłoki UE we wprowadzeniu sankcji, doprowadziło do spięcia między Brukselą i Waszyngtonem. Angela Merkel uznała za „niedopuszczalne" wulgarne określenie, jakie amerykańska dyplomatka użyła pod adresem Wspólnoty.
Rozmowa pokazuje jednak także, jak bardzo Waszyngton zaostrzył w ostatnich dniach swoją politykę wobec Janukowycza. Nuland przyznała bowiem, że Amerykanie nie zgodzą się na udzielenie jakiejkolwiek pomocy władzom w Kijowie, o ile nie dojdzie do powołania nowego rządu gotowego przeprowadzić realne reformy w kraju. W takim rządzie Amerykanie niekoniecznie zresztą widzą liderów opozycji, co do których kompetencji mają poważne wątpliwości.
Jeśli prezydent Ukrainy nie odda nowej ekipie realnej władzy, może się spodziewać ze strony Amerykanów sankcji. Waszyngton byłby gotowy je przeforsować w ramach ONZ nawet bez wsparcia Unii.
Ukraińskie władze w niedzielę oficjalnie zapowiedziały, że nie będą wszczynać śledztwa, które mogłoby ustalić, kto stoi za nagraniami amerykańskich dyplomatów. To sygnał, że „opcja rosyjska" jest dla Janukowycza łatwiejsza do zaakceptowania niż oferta Amerykanów.
Czy rzeczywiście prezydent przyjmie warunki stawiane przez Władimira Putina, zależy jednak w ogromnym stopniu od determinacji Majdanu. W niedzielę na kijowskim placu niepodległości zjawiło się od 30 do 70 tys. manifestantów. To zdecydowanie mniej niż jeszcze dwa–trzy tygodnie temu. I to mimo że najgorsze mrozy w Kijowie już minęły.
Protestujący zamknęli Janukowycza w klatce
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA