fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Kwalifikacje w Oberstdorfie: Polacy mocni, wygrał Bardal

AFP
62. Turniej Czterech Skoczni rozpocznie cała polska szóstka. Kamil Stoch zmierzy się w serii KO z Finem Anssim Koivurantą. Pierwszy skok konkursowy na Schattenbergu w niedzielę o 16.30
Pierwszą finansową nagrodę tegorocznych zawodów, całe 2000 euro, odebrał Anders Bardal. Skok był ładny, długi (134 m), wiatr sprzyjał, Norweg się przyłożył i zgarnął premię. Walka była poważna, bo choć premia może nie robiła wielkiego wrażenia, to jednak musiało odpaść 22 z 72 uczestników kwalifikacji.
To jeszcze nie konkurs, ale 9000 ludzi przyszło, krzyczało, machało trójkolorowymi flagami, krótko mówiąc, emocje turniejowe były wcale niemałe. Polacy w prologu wypadli dobrze, wszyscy dali sobie radę z trochę nietypową skocznią, wcześniejsze oswajanie Schattenbergu jednak pomogło. Cała szóstka zajęła miejsca od 6. (Stoch) do 23. (Murańka), krótko mówiąc są nie tylko w serii KO, ale w górnej połówce tej rywalizacji, w roli faworytów, nawet jeśli niektórzy rywale wydają się mocniejsi.
Pary z Polakami są następujące: Klemens Murańka – Tom Hilde, Jan Ziobro – Denis Korniłow, Piotr Żyła – Antonin Hajek, Krzysztof Biegun – Georg Deschwanden, Maciej Kot – Richard Freitag, Kamil Stoch – Anssi Koivuranta. Strachu nie ma, choć Hilde czy Freitag to dobre nazwiska, ale dziś to raczej rywale boją się trafić na Polaka.
Po dwóch skokach treningowych i jednym kwalifikacyjnym ocena formy głównych kandydatów do zwycięstwa w turnieju nie jest łatwa, ale na pewno żaden z tych, którym przepowiada się podium w Bischofshofen, nie zawiódł. Kamil Stoch też nie. Skakał równo, swobodnie, zawsze koło granicy 130 m.
– Tak, mam jeszcze trochę zapasu mocy. Szału dziś nie było, były solidne próby. Już czuję się doświadczonym skoczkiem. Tu w Oberstdorfie trochę się sparzyłem, przeżyłem parę ciekawych chwili, więc miałem skąd brać naukę. Nie podchodzę do tego turnieju tak, żeby za wszelką cenę wygrywać, żeby zmieniać historię po Małyszu. Chcę, by skoki mnie cieszyły. Będą cieszyć, będą zwycięstwa i dobre wyniki – mówił po kwalifikacjach. Stoch z uśmiechem powtarzał mniej więcej to samo każdej ekipie dziennikarskiej, metoda jest dobra, presji po liderze Pucharu Świata naprawdę nie widać.
Po pozostałych Polakach też nie. Jeden po drugim mówili, że ambicje mają duże, że skocznia im się podoba, że debiut w Turnieju Czterech Skoczni nie jest niczym trudnym, a Piotr Żyła jak to on, żartował, że pospał za dużo w święta, więc jeszcze nie poczuł energii. Bez niej zajął 19. miejsce.
Trzeba oddać rywalom, że też nie oddają pola. Gregor Schlierenzauer skakał mniej więcej jak Stoch, Thomas Morgenstern też, dwa zawinięte ciasno bandażami palce bardzo mu nie przeszkadzały, skoczył w sobotę najdalej (137 m z wiatrem pod narty). O Bardalu świadczy zwycięstwo kwalifikacyjne, Japończycy po powrocie do Europy też nic nie stracili.
Będzie ciekawie, będzie kolorowo. Cienka zielona kreska na zeskoku to tylko jeden z nowych świecących elementów na skoczni Schattenberg, która z roku na rok błyszczy coraz jaśniej, jest trochę jak bożonarodzeniowa choinka z tymi wszystkimi lampkami nad rozbiegiem, przy windzie i zeskoku.
Rola cienkiej zielonej kreski, która wskazuje skoczkom odległość dającą prowadzenie, nie wydaje się przesadnie wielka. Polacy twierdzą, że ją widzą, ale nie jest dla nich celem. – Staram się na niej nie koncentrować, skupiam się po staremu na tym co się dzieje z moim ciałem, jak dobrze wylądować, a nie na zielonej linii – mówił Stoch.
Poza skocznią Oberstdorf żyje jak zawsze nartami, wbrew pozorom, w Alpach Algawskich trochę śniegu się uchowało, choć trzeba do niego dłużej i wyżej jechać. Tak jak obiecano, Eddie the Eagle, czyli Michael Edwards, najgorszy skoczek igrzysk w Calgary, przybył pod skocznię, bawił dzieciaki, ma dać jeszcze występy objzdowe. Sponsor ufundował mu piękny czerwony autobus, na razie stoi po drodze na trybuny. Kto zechce dostanie autograf i zdjęcie z 50-letnim idolem sportowych nieudaczników.
Na niedzielę wszystkie bilety wyprzedano. Widzów będzie 23 tysiące. Kolorowa Schattenbeg czeka. Polacy w formie, warto ich oglądać, bo może skoczą „To the Sky"– jak wyśpiewuje w Oberstdorfie pani Juliette Schopp. „To the Sky" to oficjalna piosenka turnieju.
—Krzysztof Rawa z Oberstdorfu
Kwalifikacje w Oberstdorfie:
1. A. Bardal (Norwegia) 153,9 pkt (134 m)
2. N. Kasai (Japonia) 151,2 (135)
3. S. Ammann (Szwajcaria) 150,8 (131,5)
4. Th. Diethart (Austria) 150,6 (135)
5. P. Prevc (Słowenia) 148,7 (134)
6. K. Stoch (Polska) 147,1 (129)
7. G. Schlierenzauer (Austria) 146,9 (129,5)
8. Th. Morgenstern (Austria) 145,7 (137)
...
12. M. Kot 139,8 (130)
13. K. Biegun 139,6 (133)
19. P. Żyła 136,9 (127) i J. Ziobro 136,9 (131,5)
23. K. Murańka (wszyscy Polska) 136,0 (130,5)
Polskie pary I serii konkursu:
K. Murańka – T. Hilde (Norwegia)
J. Ziobro – D. Korniłow (Rosja)
P. Żyła – A. Hajek (Czechy)
K. Biegun – G. Deschwanden (Szwajcaria)
M. Kot – R. Freitag (Niemcy)
K. Stoch – A. Koivuranta (Finlandia)
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA