fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Chodorkowski w pierwszym wystąpieniu publicznym po ułaskawieniu

Michaił Chodorkowski w Wall Museum w Berlinie podczas pierwszej konferencji prasowej po ułaskawieniu przez prezydenta Rosji Władimira Putina.
AFP
Były rosyjski biznesmen na pierwszym publicznym wystąpieniu po ułaskawieniu potwierdził, że nie będzie się zajmował polityką. Przyznał też, że był zmuszony wyjechać z Rosji.

Chodorkowski musiał opuścić Rosję

- Zostałem obudzony o 2.00 w nocy i poinformowany, że podróż zakończy się w Berlinie - opowiadał o okolicznościach swojego uwolnienia Michaił Chodorkowski. - Wtedy sekretarz Pieskow powiedział, że nikt nie zabrania mi powrotu, ale nie ma gwarancji, że będę mógł wrócić do Rosji - dodał na pierwszym wystąpieniu dla mediów.
Jak dodał,12 listopada dowiedział się od Hansa Dietriecha Genschera o tym, że prezydent Rosji nie stawia przyznania się do winy jako warunku uwolnienia. - Wystarczy, że napiszę prośbę w tej sprawie, bez przyznania. Nie miałem problemu, by napisać wniosek o ułaskawienie. Bo zawsze los mój czy moich kolegów znajdował się w rękach prezydenta mojego kraju. I czy będzie to zależało od ułaskawienia, czy końca kary, to bez prezydenta nikt nie podejmie decyzji - powiedział Chodorkowski.

Twarda gra o Jukos

Aby wrócić do Rosji, musiałby mieć gwarancję. - Byłoby nią orzeczenie Sądu Najwyższego Federacji Rosyjskiej potwierdzające orzeczenie Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka, które zdejmowałoby ze mnie oraz mojego partnera biznesowego Płatona Lebiediewa odpowiedzialność w sprawie o 500 mln. dolarów - powiedział były rosyjski biznesmen.
Oświadczył, że przedstawiciele rosyjskich służb dają znać, że cała sprawa nie jest zakończona. Chodzi o trzeci proces Jukosu, którego dalsze losy nie są jeszcze przesądzone.
- Zdawałem sobie sprawę, w jaką twardą grę gram. Ale w stosunku do mnie zastosowano jeszcze bardziej twarde metody niż do tej pory - wyjaśnił mówiąc o swym aresztowaniu przed dziesięcioma laty.
Przypomniał, że pierwsze śledztwa w sprawie jego koncernu Jukos, rozpoczęły się w dwa tygodnie po pamiętnej naradzie na Kremlu z udziałem Putina w lutym 2002 roku. Z innych źródeł wiadomo, że Chodorkowski miał tam mówić o odpowiedzialności wszystkich obecnych za korupcję w kraju. A więc także i samego prezydenta Putina.

"Walka o władzę to nie moja walka"

Nie powiedział gdzie zamieszka na stałe. Ma roczną niemiecką wizę. - Co do mojego pobytu w Berlinie, nic na razie nie mogę powiedzieć. Nie miałem czasu poradzić się swoich bliskich, mieliśmy bardzo mało czasu - powiedział Chodorkowski.
Odpowiedział także na wątpliwości dziennikarzy dotyczące tego, czy zamierza angażować się w politykę. Stwierdził: "walka polityczna nie jest dla mnie". Dodał, że nie ma też planów powrotu do biznesu.
- Uważam, że w czasie swojej kariery osiągnąłem wszystko to, co chciałem osiągnąć, tzn. prowadziłem drugą co do wielkości firmę w Rosji i to ze sporym sukcesem. Nie mam ochoty powtarzać tego sukcesu. Moja sytuacja finansowa nie stawia mnie przed koniecznością pracy w celu zarabiania pieniędzy. Chciałbym się poświęcić pomocy tym, którym jest gorzej ode mnie, którzy są dalej w więzieniu, i oczywiście społeczeństwu rosyjskiemu, by w Rosji żyło lepiej - powiedział Chodorkowski.

Człowiek-symbol

Pytany o to, jak zachodnie demokracje powinny postąpić wobec prezydenta Władimira Putina, odpowiedział, nie zamierza się tym zajmować.
- Z pewnością byłoby dla mnie zbyt samolubne udzielanie zachodnim politykom rady, jak postępować wobec tak skomplikowanego człowieka, jakim jest prezydent Rosji. Mam nadzieję że politycy będą pamiętać w rozmowie z Putinem, że ja nie jestem ostatnim więźniem politycznym - przyznał Chodorkowski.
Dodał też, że w Rosji zostali inni więźniowie, nie tylko ci związani ze sprawą Jukosu.
- Nie należy mnie postrzegać jako symbol tego, że w Rosji zostali więźniowie. Jako symbol tego, że w Rosji mogą zostać uwolnieni, by nie było więźniów politycznych.

Wolność dla Julii Tymoszenko

Chodorkowski, pytany przez dziennikarzy, po krótce odniósł się także do sytuacji na Ukrainie, gdzie od 21 listopada na Majdanie w Kijowie trwają protesty zwolenników podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Przyznał, to kraj mu "nieobojętny", ale na tę chwile nie ma odpowiednich informacji, by powiedzieć coś więcej. Dodał jedynie:
- Z całej duszy życzę Julii Tymoszenko, by odzyskała wolność. Mam nadzieję, że prezydent Janukowycz, który w ostatnim czasie dużo rozmawia z prezydentem mojego kraju, weźmie przykład z niego w tej kwestii - uwolnienia więźniów politycznych.
Na konferencji prasowej w Berlinie Chodorkowski podziękował Hansowi - Dietrichowi Genscherowi, byłemu szefowi niemieckiej dyplomacji, a także kanclerz Angeli Merkel. - Dzięki pomocy wielu ludzi w kraju i zagranicą, nie byłoby mnie tutaj dzisiaj - powiedział. Przeprosił, za to, że nie może opowiedzieć o wszystkich szczegółach.

Chodorkowski w wywiadach dla rosyjskich mediów

Wcześniej w wywiadzie dla rosyjskiego dziennika " The New Times" powiedział, że nie będzie zabiegał o zwrot majątku Jukosu ani, że nie będzie zajmował się działalnością polityczną. Potwierdził jednak, że warunkiem ułaskawienia był jego wyjazd za granicę. W Berlinie udowadniał, że w piśmie do Władimira Putina nie ma przyznania się do winy. Przyznanie się do winy byłoby niebezpieczne dla wielu jego współpracowników.
"The New Times" powiedział natomiast , że taki warunek postawił mu wcześniej prezydent Miedwiediew. Zasugerowano mu jednak, aby w piśmie do obecnego prezydenta wspomniał o chorej matce. Wiedział,że przebywała pod Moskwą i wyszła już, ze szpitala w Berlinie. Wzmianka o matce pomogła Kremlowi przedstawić akt ułaskawienia jako dowód humanitarnego potraktowania jego prośby przez prezydenta.
Chodorkowski wybrał na miejsce swej konferencji muzeum przy "Checkpoint Charlie" nieprzypadkowo. Znajduje się tam prywatne Muzeum Muru Berlińskiego. "Checkpoint Charlie" był amerykańskim punktem kontrolnym pomiędzy strefą okupacji Berlina a NRD. Jest symbolem zimnej wojny. Tam doszło do słynnej konfrontacji czołgów amerykańskich i radzieckich latem 1961 roku, gdy władze NRD rozpoczęły budowę muru berlińskiego.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA