fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Okrutna broń syryjskiej wojny

AFP
Tylko w ciągu ostatniego tygodnia w Syrii od "bomb beczkowych" zginęło kilkaset osób, w większości kobiet i dzieci. To prymitywna, ale wyjątkowo barbarzyńska broń.
Użycie broni chemicznej przez strony konfliktu w Syrii wywołało powszechne oburzenie i zdecydowane przeciwdziałanie społeczności międzynarodowej. Nikt nie kontroluje tymczasem najokrutniejszych rodzajów broni konwencjonalnej. Doniesienia z Syrii coraz częściej mówią o tzw. bombach beczkowych.
W terminologii wojskowej należą one do kategorii IED, czyli zaimprowizowanych ładunków wybuchowych. Z powodu trudności w zaopatrzeniu w broń "amatorskie" bomby i rakiety konstruowali głównie powstańcy, jednak ostatnio po ową "broń desperatów" sięgają także regularne oddziały armii syryjskiej. Bomby beczkowe to po prostu blaszane beczki wypełnione mieszaniną płynnego paliwa, materiału wybuchowego TNT oraz wszelakim żelastwem - śrubami, gwoździami, kawałkami metalu. Beczki zrzucane są najczęściej z helikopterów lecących na niewielkiej wysokości. Toczą się po ziemi i eksplodują po zderzeniu z przeszkodą - najczęściej ścianą budynku.
Po raz pierwszy o zrzucaniu eksplodujących beczek na dzielnice mieszkalne donoszono w sierpniu 2012 z miasta Qusayr. Polem największej masakry związanej z użyciem bomb beczkowych było w zeszłym tygodniu Aleppo. W atakach sił rządowych zginęło tam ponad 200 osób. Świadkowie mówią o potwornych okaleczeniach i spustoszeniu dokonywanym przez zrzucone z helikopterów ładunki. Nie są one wystarczająco mocne, by burzyć budynki jak bomby konwencjonalne, lecz skutecznie ranią i palą ofiary. Powodowane przez nie rany są wyjątkowo trudne do leczenia, a nawet opatrywania w warunkach polowych zpowodu braku środków opatrunkowych i przeciwbólowych. Wiele ofiar ciężko ranionych przez żelazne odłamki i poparzonych przez płonącą eksplozje umiera przez kilka dni w nieopisanych męczarniach.
Świadkowie mówią o jak najbardziej zamierzonych działaniach sił reżimowych. W jednym przypadku śmigłowiec rządowy zrzucił bombę na ludzi czekających w kolejce przed piekarnią. Piloci wiedzą, że powstańcy nie mają już broni przeciwlotniczej, więc opuszczają się bardzo nisko. Nie ma mowy o pomyłce: doskonale widzą tłum bezbronnych cywilów.
Konwencja o Broni Konwencjonalnej zalicza bomby improwizowane do kategorii broni zapalającej i zakazuje ich stosowania na obszarach gęsto zaludnionych - przede wszystkim w miastach. Syria nie jest jednak sygnatariuszem żadnej międzynarodowej konwencji ograniczającej używanie jakiegokolwiek rodzaju broni. Jeśli natomiast dochodzi do udokumentowania ataków na ludność cywilną dowódcy wojska po prostu odrzucają oskarżenia twierdząc, że zostały one sfabrykowane przez rebeliantów.
Siły rządowe najprawdopodobniej chcą odbić jak największe obszary przez rozmowami na temat zakończenia konfliktu syryjskiego planowanymi w styczniu w Szwajcarii. Do tego czasu zakończenie kampanii terroru przeciwko ludności cywilnej wydaje się mało prawdopodobne.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA