fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Historia

Przywrócić tożsamość ofiarom

Grzegorz Byszewski
Marek Kozubal
Ruszy akcja zbierania materiału genetycznego od bliskich ofiar obławy augustowskiej.
Chociaż nie wiemy jeszcze, gdzie zostały pochowane ofiary obławy augustowskiej, Instytut Pamięci Narodowej chce pobrać materiał genetyczny niezbędny do ustalenia danych zamordowanych.
– 27 stycznia pojedziemy do bliskich ofiar, aby pobrać od nich materiał porównawczy – mówi „Rz" Zbigniew Kulikowski, naczelnik pionu śledczego białostockiego IPN.
W akcji tej wezmą udział pracownicy Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów. To oni zajmują się identyfikacją ofiar zbrodni komunistycznych, gromadzą też materiał porównawczy do badań.
– Zabezpieczamy materiał genetyczny, bo mamy nadzieję, że zostanie odnalezione miejsce pochówku ofiar obławy. Nawet jak to się nie stanie teraz, ale np. za 20 lat – będziemy mogli ustalić tożsamość ofiar – tłumaczy dr Andrzej Ossowski, lider zespołu PBGOT.
W tym przypadku pobranie materiału genetycznego odbędzie się przy udziale śledczych.
– Ale jest także inna możliwość. Bliscy ofiar tej zbrodni mogą się z nami skontaktować, pojedziemy do nich i pobierzemy materiał porównawczy. Możemy także wysłać do takich osób specjalny pakiet – dodaje dr Ossowski.
Śledczy z IPN poszukują grobu ok. 600 ofiar obławy augustowskiej
W tej chwili w bazie PBGOT znajduje się ok. 400 próbek, głównie bliskich osób pochowanych w kwaterze „Ł" na warszawskim Cmentarzu Powązkowskim.
Obecnie prokuratorzy z IPN usiłują rozwikłać zagadkę tzw. obławy augustowskiej. Od 10 do 25 lipca 1945 r. na terenie Suwalszczyzny armia sowiecka (z pomocą polskiej milicji i wojska) przeprowadziła gigantyczną obławę na żołnierzy podziemia niepodległościowego. Jak ustalił IPN, zatrzymano ok. 7 tys. osób. Los blisko 600 z nich nie jest znany do dziś. Prokuratura przyjęła, że zostali zamordowani.
Z najnowszych ustaleń białostockich śledczych wynika, że mogli oni zostać pochowani w Lidzie na Białorusi.
Prokuratura ma zeznania świadka, który widział egzekucję. Wynika z nich, że zatrzymanych przewieziono z Grodna do Lidy. Następnie w grupach po 100–200 osób przepędzano ich na teren przedwojennego poligonu 77. Pułku Piechoty Wojska Polskiego. Tam zabijali ich sowieccy żołnierze.
IPN uznaje te zeznania za na tyle wiarygodne, że wystąpi do białoruskiej prokuratury generalnej o pomoc prawną.
Wcześniej Polska wielokrotnie występowała do rosyjskiej prokuratury o przekazanie listy straconych osób. Niestety, bez efektu.
Białostocki oddział IPN poszukuje też świadków, którzy mogą pomóc w ustaleniu dokładnego miejsca egzekucji. Chodzi o osoby, które widziały mordy dokonane na przełomie lipca i sierpnia 1945 r. na terenach poligonu w Lidzie.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA