fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Nanex tropi traderów oszustów

Bloomberg
Chicagowskie przedmieście Winnetka. Tutaj przy ul. Wiązu ma swoją siedzibę Nanex, prześladowca traderów z Wall Street specjalizujących się w handlu wysokich częstotliwości. Firma ta jest dostawcą danych rynkowych, a jednocześnie tropi nieprawidłowości. Niektórych irytuje działalność Naneksu, jego przeciwnicy twierdzą, że wyciąga on nieuzasadnione wnioski i rozpowszechnia teorie spiskowe.
Eric Scott Hunsader, założyciel Naneksu, przekonuje, że obrazy tworzone przez jego komputery na podstawie danych z rynku jednoznacznie wskazują, że firmy uprawiające handel wysokich częstotliwości wykorzystują rynki do wyciągania korzyści  "w otoczeniu pozbawionym norm prawnych".
Mimo że Naneksowi niekiedy zarzuca się, iż jego raporty i wykresy są czystą propagandą praca wykonywana przez jego zespół pomaga w publicznej debacie na temat stanu współczesnego rynku giełdowego.
- Widziałeś kiedyś „Władcę much" lub czytałeś te książkę zapytał, Hunsader wykorzystując powieść Williama Goldinga o chłopcach zagubionych na bezludnej wyspie jako metaforę rynku akcji. – Jeśli w pobliżu nie ma rodzica wszystko się sypie – powiedział Hunsader.
Ta prawda w szczególności odnosi się do rynku zdolnego do „wypluwania" cen kupna i sprzedaży z prędkością nawet 2 milionów na sekundę w porównaniu z ok. tysiącem w latach 90. ubiegłego stulecia. Na rynku opcji bywa to nawet ponad 10 milionów na sekundę
Firma Hunsadera wykryła, jej zdaniem, podejrzane transakcje przed ogłoszeniem rządowego raportu o zatrudnieniu 22 października. 16 października Nanex zidentyfikował zlecenia kupna o wartości ponad 400 milionów dolarów złożone tuż przed otwarciem sesji na giełdach europejskich. Zlecenia na kontrakty terminowe E-mini S&P500 zostały anulowane zanim handel zaczął się na dobre, twierdzi Nanex.
Raport na ten temat Nanex zatytułował „Pantery na wolności" (Panthers on the Loose) twierdząc, że te transakcje przypominały przypadek, kiedy Komisja Handlu Surowcowymi Kontraktami Terminowymi (Commodity Futures Trading Commission) ukarała Panther Energy Trading i nałożyła na tę firmę grzywnę w wysokości 2,8 miliona dolarów za tzw spoofing, czyli wykorzystanie algorytmu do nielegalnego szybkiego składania i wycofywania ofert kupna oraz sprzedaży kontraktów terminowych by stworzyć fałszywy obraz popytu. – Regulatorowi wystarczyłaby godzina by dowiedzieć się, kto to zrobił, a znalazłby go w ciągu jednego dnia – napisał Nanex w raporcie z 16 października.
Firma Husandera przedstawia siebie w roli Dawida walczącego z branżowymi Goliatami, zasobnymi w fundusze firmami HTF (high frequancy trading – handel wysokich częstotliwości) dominującymi w handlu akcjami spółek amerykańskich. Te z kolei ripostują, że Husander wyciąga fałszywe wnioski na temat tego co pokazują jego wykresy.
Chris Concannon, partner w firmie Virtu Financial, były prawnik Komisji Papierów Wartościowych i Giełdy (SEC), podczas październikowej konferencji zrzeszenia traderów podszedł do mikrofonu i ironizował na temat poczynań Nankesu, kpiąc, że chce on uczynić rynek lepszym posługując się "niedokładnymi" danymi. Virtu i Nanex wymieniali uprzejmości od czasu publikacji raportu „Einstein i wielki rabunek Fedu" (Einstein and The Great Fed Robbery") dwa dni po tym jak 20 września 2013 r. Federalna Rezerwa zaskoczyła inwestorów nie redukując programu skupu obligacji z rynku. Z tego materiału wynika, że niektóre firmy tradingowe wcześniej niż inni wiedziały co zrobi bank centralny i wykorzystały milisekundy by uplasować zlecenia o wartości ponad miliarda dolarów. Milisekunda to tysięczna część sekundy. Po tym raporcie Fed zaostrzył rygory dotyczące publikacji swoich komunikatów.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA