fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Obok krzyża

Dominik Zdort
Fotorzepa, Ryszard Waniek Rys Ryszard Waniek
Znak, kształt lub przedmiot w postaci dwóch linii (lub wielu) przecinających się, na ogół pod kątem prostym... Ten uproszczony wikipedyczny opis nie zawiera w sobie ogromu emocji, które kryją się za krzyżem.
Emocji głęboko ludzkich, pięknych i głębokich: odwiecznej wiary w mądrość Opatrzności, nadziei na istnienie lepszego świata, miłości Boga do człowieka i człowieka do Boga.
Ostatnio doszły do tego emocje negatywne – Janusz Palikot i jego partyjni towarzysze usiłują bowiem usunąć symbol chrześcijaństwa z sejmowej sali. W polskich sądach ich argument o tym, że krzyż narusza dobra osobiste, na razie przegrał, ale posłowie już się odgrażają, że wystąpią o kasację wyroku do Sądu Najwyższego, a jak będzie trzeba, to pójdą walczyć z Panem Bogiem nawet do Strasburga. A tam – jak wiadomo – różnie może być.
Ideowo-medialne zaplecze Twojego Ruchu (d. Palikota) przyjęło nieco inny ton, zdając sobie chyba sprawę, że w Polsce usuwanie krzyża nie kojarzy się najlepiej. Mówienie zaś o „naruszaniu dóbr osobistych" kilku radykalnych polityków to retoryka tyle obłudna, co nazbyt parciana.
Zamiast tego pojawił się więc postulat, aby zlikwidować „monopol krzyża". To świadome lub mimowolne nawiązanie do schematu kuroniowskiego: nie zdejmujmy symboli religijnych, wieszajmy własne.
Zostawmy na boku sugestię, aby wieszać obok krzyża znaki innych religii. Tam, gdzie jest duża grupa innowierców, ma to na pewno głęboki sens. Bardziej frapująca i warta zanalizowania wydaje się propozycja, aby odtrutką na krzyż stała się Powszechna Deklaracja Praw Człowieka.
Dlaczego ona? Bo coś trzeba zaproponować. Ateizm to brak wiary. A brak to nieobecność, pustka. Tyle że pustka najbardziej dobitnie pokazuje, iż nie ma alternatywy. Stąd próba wylansowania na symbol ateizmu Deklaracji Praw Człowieka. Próba, która jest jednak chyba nieporozumieniem.
Ów dokument to piękny – choć nieco naiwny – dowód wiary w przyrodzoną godność ludzką. Z każdego niemal jego artykułu przebija wpływ doktryny chrześcijańskiej i efekty – jak to się teraz nazywa – społecznego nauczania Kościoła. Przyjęty w czasach tużpowojennej traumy, w roku 1948, a więc wolny jeszcze od natarczywej homoseksualno-dżenderystycznej ideologii, dziś robi wrażenie światopoglądowej ramoty. Podkreśla wiele oczywistych wtedy praw, choć obecnie podważanych – jak choćby to, że rodzice mają pierwszeństwo w wyborze nauczania, które ma być dane ich dzieciom (przy lekturze tej frazy nowoczesnym edukatorom, od Katarzyny Hall do Magdaleny Środy, nóż się pewnie w kieszeni otwiera).
Wątpliwość nie dotyczy więc samej treści Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, ale jej miejsca w naszej rzeczywistości. Czy naprawdę można ją powiesić obok krzyża? Co miałaby symbolizować taka równoprawność? Czy byłoby to wyniesienie Deklaracji do poziomu religijnego? Czy to sugestia, że obok wiary w Boga Trójjedynego mamy także religię praw człowieka?
Trudno mi uwierzyć, aby ateiści od Palikota i ich akolici z postępowych mediów chcieli zastąpić opium ludu innym narkotykiem.
Więc to raczej operacja odwrotna. Chodzi nie o wyniesienie praw człowieka do rangi boskiej, ale o poniżenie krzyża. O postawienie człowieka i Boga na jednym – ludzkim – poziomie. Bo wtedy łatwiej będzie się z Nim rozprawić.
Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA