fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finanse

Szwecja: pierwsza gospodarka bezgotówkowa

Bloomberg
Nikt w Szwecji nie kręci nosem na klienta chcącego zapłacić za gumę do żucia kartą. Przeciwnie, szwedzcy handlowcy preferują opłaty bezgotówkowe, a miejscowe banki niechętnie patrzą na przynoszoną im gotówkę.
Szwecja może stać się pierwszą światową gospodarką bez pieniędzy - tych papierowych i metalowych.
Zwolennikiem "społeczeństwa bezgotówkowego" jest m.in. Björn Ulveaus, multimilioner, muzyk i były członek grupy muzycznej ABBA. Przekonuje, że tradycyjne pieniądze są "niehigieniczne, prowokują przestępczość i generują wysokie koszty transakcyjne". Ulveaus podkreśla, że on sam od lat posługuje się "wyłącznie plastikowymi pieniędzmi". Na potwierdzenie tego, że gotówka nie jest już potrzebna w nowo otwartym muzeum ABBY w Sztokholmie wszystkie płatności są dokonywane bezgotówkowo, banknoty i monety nie są akceptowane. Głównymi sponsorami muzeum są zresztą firmy wydające karty płatnicze.
To muzeum nie jest jednak żadnym wyjątkiem w Sztokholmie i w Szwecji. Coraz więcej zakładów komunikacji miejskiej nie przyjmuje gotówki, tak samo jest w publicznych toaletach dworcowych, zakładach bukmacherskich i filiach państwowej firmy telekomunikacyjnej. Elektronicznie, za pomocą komórki płaci się za parkowanie - wyłącznie. Nawet do lekarza nie ma sensu zabierać gotówki. A w jednym ze sztokholmskich hoteli na terenie lotniska zawieszono napis informacyjny, iż przy płatności gotówką powyżej 400 koron (ok. 190 zł) naliczana jest opłata manipulacyjna w wysokości 50 koron - ponad 20 zł.

Bez gotówki zdrowiej, bezpieczniej i lepiej

Za rezygnacją z gotówki przemawiają przede wszystkim względy bezpieczeństwa - podkreślają Szwedzi. Kilka spektakularnych napadów na konwoje z gotówka oraz włamania do bankowych skrytek, sprawiło, że szwedzka opinia publiczna uznała, iż jest to poważny argument "za". Drugi to ten, że pieniądze są "brudne i niehigieniczne" - roznoszą bakterie i choroby.
Jednak najważniejszym argumentem za płatnościami elektronicznymi jest walka z szarą strefą, która zdecydowanie preferuje gotówkę.
Poza tym według danych szwedzkiego banku centralnego w obiegu jest obecnie 100 mld koron w banknotach i monetach. Używana jest jednak tylko połowa - reszta znajduje się w "skarpetach" Szwedów, albo w szarej i czarnej strefie.
Aż 70 proc. wszystkich transakcji w sklepach już teraz odbywa się bezgotówkowo. Posiadacze gotówki są więc w zdecydowanej mniejszości. Nawet w kiosku nie trzeba mieć drobnych by kupić gazetę, papierosy czy gumę do żucia. Tym bardziej, że w Szwecji problemem jest nie tylko płacenie gotówką, ale i zdobycie gotówki. Bankomatów jest coraz mniej, ponieważ także banki nie chcą mieć już nic wspólnego z gotówką. Miedzy 2010 a 2012 rokiem 490 filii Swedbank, SEB i Nordea przeszło na system bezgotówkowy. Obecnie średnio w co czwartej filii można zapłacić gotówką, alba pobrać ją z konta. Jedynie w bankach spółdzielczych nie zmieniło się podejście do pieniądza. Jednak i tam limitem jest suma 15 tys. koron (ok 6600 zł). Wszystko dla dobra i ochrony klientów.
Od biedy można podjąć gotówkę w kasie jednego z supermarketów, o ile posiada się kartę kredytową, ale i to pewnego dnie może okazać się niemożliwe, podobnie jak płacenie gotówką. Zresztą i tak większość klientów woli transakcje bezgotówkowe.
Według badań szwedzkiego Sifo-Institut połowa badanych uważa, że za 20 lat Szwecja pozbędzie się gotówki. Jednak aż 40 proc. nie potrafi sobie wyobrazić takiej sytuacji. Przywiązanie do gotówki wciąż jest bardzo mocne.
Mimo to nowe technologie są coraz bardziej popularne. Można płacić nie tylko kartami, ale także za pomocą aplikacji w telefonach komórkowych - chociaż z powodu żmudnego procesu rejestracji, konieczności zapamiętywania pinów - wciąż są mniej liczne niż użycie tradycyjnych kart płatniczych.
Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA