fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Wywiady i rozmowy

Sikorski obraża Ukraińców

Ryszard Czarnecki
Fotorzepa, Danuta Matloch DM Danuta Matloch
Prezydent Komorowski spotkał się z prezydentem Janukowyczem 27 razy, ale ilość nie przeszła w jakość. Żyrował jego działania w sytuacjach, gdy Zachód go bojkotował, np. po aresztowaniu Julii Tymoszenko – mówi Elizie Olczyk europoseł PiS.
Rz: Jak wrażenia z pobytu w Kijowie?
Ryszard Czarnecki: Byłem na Ukrainie piąty raz od sierpnia. Gdy organizatorzy Majdanu zapraszali mnie we wtorek, powiedzieli, że w piątek będzie tam 500 tys. ludzi, tymczasem było ich najwyżej 50 tys. Pomyślałem wtedy, że te protesty trudno porównać z pomarańczową rewolucją z przełomu roku 2004 i 2005. Tym bardziej że odczuwalne były zwątpienie i obawy. Ale po nocnej akcji ukraińskiej milicji następnego dnia w Kijowie protestowało już pół miliona ludzi. I to był zupełnie inny tłum – zdeterminowany i pełen nadziei, siły, a nawet złości. Mam wrażenie, że Ukraińcy się policzyli w tamtą niedzielę.
Sporo polityków PiS pojechało do Kijowa. Pojawiły się zarzuty, że problemy Ukrainy partia wykorzystuje do zdobycia punktów politycznych.
Krytykom powiem, że takie same oskarżenia pod adresem ukraińskiej opozycji sformułował kilka dni temu Władimir Putin. Jarosław Kaczyński jako premier działał na rzecz zbliżenia polsko-ukraińskiego, a śp. prezydent prof. Lech Kaczyński zrobił bardzo dużo, jeżeli chodzi o współpracę z Ukrainą i wciągnięcie jej do Europy. Dlatego nasze zaangażowanie jest oczywiste. A że zmuszamy do działania obóz rządowy, to dobrze. Premier Tusk od dwóch lat nie był w Kijowie, a minister Sikorski wypisuje na Twitterze obraźliwe słowa wobec sojusznika, że Ukraina jest skorumpowana. Z doświadczeń PiS władza mogłaby czerpać pełnymi garściami. Jakoś nie widziałem tej chęci wykorzystania naszej wiedzy podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Nie widział pan, bo pana nie wpuszczono, jako że nie jest pan liderem partii.
A byłaby okazja, żeby się czegoś od nas dowiedzieć, bo w tamtym gronie byłbym jedynym człowiekiem, który był na Ukrainie w dniach protestów.
Pan prezydent się poprawił i zaprosił Adama Lipińskiego, wiceprezesa PiS. Swoją drogą, prezes Kaczyński też mógł się wznieść ponad swoje uprzedzenia i przyjść na posiedzenie RBN.
RBN to instytucja fasadowa i propagandowa. Prezes na nią nie przychodzi i nie będzie przychodził. Ale ponieważ sprawa Ukrainy jest ważna, dlatego zdecydował się oddelegować mnie. A skończyło się, jak się skończyło. Bronisław Komorowski uznał, że wystarczy mu to, co widział w telewizji na temat Ukrainy. Gdyby miał dobrych PR-owców, to by mu podpowiedzieli, że powinien być ojcem narodu i rozmawiać z przedstawicielami opozycji, a nie odwracać się do nich plecami i tupać nogą. Życzę mu zresztą, żeby w sprawach ukraińskich był bardziej skuteczny niż dotychczas. Bo spotkał się z prezydentem Janukowyczem 27 razy, ale ilość nie przeszła w jakość. Nie przekonał go do kursu proeuropejskiego, a tylko żyrował jego działania w sytuacjach, gdy Zachód go bojkotował, np. po aresztowaniu Julii Tymoszenko.
Taktyka Zachodu też nie przyniosła efektów, bo ostatecznie władze Ukrainy uległy presji Rosji i przerwały negocjacje z UE.
To prawda. Nie uważam, żeby cała wina za niepodpisanie układu stowarzyszeniowego leżała po stronie Ukrainy. Unia była w tej sprawie podzielona – poza naszym regionem części państw jest obojętne, czy Ukraina wejdzie na ścieżkę europejską, a niektóre wolą, żeby wszystko zostało tak jak jest, bo nie chcą turbulencji w stosunkach z Rosją, np. Francja i do niedawna Niemcy. Ta niejednolita postawa Unii zdecydowała, że Rosja, która była zdeterminowana i wiedziała, czego chce – wygrała. Stąd słusznie prezes Kaczyński mówił, że Ukrainie należy zaoferować rekompensatę finansową, bez której szantaż Rosji może się powieść. A reakcja ministra Sikorskiego na te słowa, o skorumpowanej Ukrainie, była bulwersująca.
Widzę, że żałuje pan, iż Donald Tusk nie wymienił ministra Sikorskiego na kogoś innego w ramach ostatniej rekonstrukcji rządu. Jak została ona przyjęta w Parlamencie Europejskim?
Odbiła się ogromnym echem. Al Jazeera przerwała transmisję, a nawet na niektórych kanałach dziecięcych pokazano zdjęcia premiery Elżbiety Bieńkowskiej z tatuażem. Choć musiano wypikiwać jej przekleństwa.
Co za szyderstwo. Mówi pan tak, bo ludzie Bieńkowskiej z Ministerstwa Rozwoju Regionalnego ładnie was wypunktowali na Twitterze podczas waszej konferencji o wykorzystaniu funduszy europejskich.
Lena Kolarska-Bobińska, chwaląc Jacka Protasiewicza, przypomina bohatera „Misia", który śpiewał do szafy „łubu-dubu"
Oglądałem tę konferencję wspólnie z przewodniczącym Mariuszem Błaszczakiem i mieliśmy zupełnie inne wrażenie. Mam nadzieję, że zatrudnieni za publiczne pieniądze pracownicy resortu pani Bieńkowskiej, zamiast uprawiać propagandę, skupią się na lepszym wykorzystaniu środków unijnych. A dziennikarzom radzę, żeby nie budowali pomnika Bieńkowskiej na wyrost, bo łatwo popaść w śmieszność.
Bieńkowska od sześciu lat jest w rządzie. Nie można powiedzieć, że pochwały pod jej adresem są na wyrost.
Liczba tekstów, w których jest wychwalana, może spowodować, że zostanie zagłaskana na śmierć albo wpadnie w samozachwyt. Obie te sytuacje nie będą dobre. A jeżeli chodzi o to rzekomo wzorowe wykorzystywanie środków, to jeżeli porównamy się do krajów naszego regionu, a to jest najbardziej adekwatne, to jesteśmy w środku stawki. A to nie oznacza świadectwa z czerwonym paskiem, oględnie mówiąc.
Wróćmy do rekonstrukcji. Dwójka posłów odeszła z Parlamentu Europejskiego. Będzie ich brakowało?
Ceniłem to, co robił Rafał Trzaskowski w europarlamencie. Czy będę go cenił jako ministra, to się okaże. A Lena Kolarska-Bobińska zasłynęła ostatnio nie tyle swoją pracą, ile twettem po wyborach na Dolnym Śląsku: „Jacku Protasiewiczu! Jesteś artystą". Przypomina pod tym względem trenera II klasy Wacława Jarząbka z „Misia", który śpiewał do szafy „łubu-dubu".
Obserwuje pan z satysfakcją awantury w PO, prawda?
Boleję nad tym, że ludzie  z PO nienawidzą się wzajemnie tak,  jak politycy SLD za czasów Leszka Millera. Dla Polaków nic z tego nie wynika, zaś partie, które zajmują się głównie walkami frakcyjnymi, marnie kończą. Ale ponieważ chłopaki nie płaczą, to nie zapłaczę nad losem PO.
To porozmawiajmy o PiS. Czy dobrym posunięciem było awansowanie Antoniego Macierewicza na wiceszefa partii?
Oczywiście. To jest legendarny twórca KOR, człowiek dzielny i prawy, który wykonuje olbrzymią pracę, żeby wyjaśnić przyczyny katastrofy w Smoleńsku, zastępując w tym rządzących. Taki człowiek powinien mieć wpływ na polską politykę. A jeżeli pani zna chociaż jedną kontrowersyjną wypowiedź Macierewicza po tym, gdy został wiceprezesem, to proszę mi ją zacytować. Nie było takiej.
To o to w tym chodziło? Żeby zręcznie uciszyć Macierewicza, bo jak zaczyna opowiadać o zamachu, to poparcie dla PiS spada?
Jak pani widzi, wiceprezes Antoni Macierewicz nie budzi kontrowersji. A o 10 kwietnia 2010 roku mówić trzeba.
Pojawiły się komentarze, że Macierewicz, który dysponuje bezwzględnym poparciem Radia Maryja, wkrótce zawładnie PiS i to on będzie kierował prezesem, a nie prezes nim.
Mogę się tylko na to uśmiechnąć. To prawda, że cenimy Radio Maryja, ale nie tylko my. Nawet pamiętam, jak kiedyś chwalił je śp. premier Tadeusz Mazowiecki, mówiąc, że jest tam puszczana bardzo dobra muzyka.
A nie czuje się pan zagubiony bez rzecznika, Adama Hofmana? Nikt panu nie mówi, do jakiego medium może pan pójść się wypowiedzieć?
Trzymam kciuki za Adama Hofmana, by szybko wrócił do polityki i dalej był dobrym rzecznikiem. A jeżeli chodzi o naszą politykę medialną, to nic się nie zmieniło. Fidesz Viktora Orbana po przegranych wyborach zastosował identyczną taktykę. Żaden polityk tej partii nie mógł się pojawić w mediach bez wiedzy władz ugrupowania. Przekaz medialny był ściśle kontrolowany i jednorodny. Może dlatego partia Orbana odniosła ogromne zwycięstwo, uzyskując większość konstytucyjną. Skoro było to skuteczne na Węgrzech, to dlaczego nie miałoby się sprawdzić w Polsce.
Dlaczego trzyma pan kciuki za Hofmana? Sprawa z niezapłaconym podatkiem od pożyczki nie jest banalna.
Sprawa Adama Hofmana dotyczy błędu podatkowego polegającego na niezapłaceniu podatku od zwykłej prywatnej pożyczki.
A Sławomira Nowaka potępiacie za to, że się pomylił i nie wpisał do oświadczenia majątkowego jednego zegarka.
Porównywanie tych dwóch spraw jest absolutnie nieuprawnione. Minister Nowak ma postawione zarzuty prokuratorskie, a w Sejmie czeka wniosek o uchylenie immunitetu w sprawie umyślnego zatajenia w oświadczeniu majątkowym i rejestrze korzyści przedmiotu dużej wartości. Minister Nowak mocno kręci w sprawie swojego zegarka. Myliły mu się daty, osoby i okoliczności, w których dostawał zegarki. Najpierw twierdził, że pożyczył go od kolegi, później, że kupiła mu go żona, a potem okazało się, że jednak kupił go kolega za pieniądze żony. Najpierw miał być to prezent na 35. urodziny, ale faktura zakupu została wystawiona dwa lata później.
Jak pan ocenia szansę nowej inicjatywy politycznej Jarosława Gowina i Pawła Kowala?
Nie ma szans, bo nie ma luki między PiS a PO, gdzie mogłaby się wcisnąć. Poza tym czy zawiedzeni wyborcy PO zagłosują na Gowina? Nie, bo to nie będzie żadna zemsta za oszustwo Platformy. Choćby przez złość zagłosują na PiS.
Jednak PiS nie jest jedyną alternatywą dla PO. Niedawno był sondaż pokazujący, że PiS może zebrać 24 proc. głosów w eurowyborach, PO – 22, a SLD – 21.
PiS jest jedyną realną alternatywą, ale nie wykluczam, że za kilka miesięcy także SLD zdystansuje PO. Będzie to najlepsza wiadomość dla PiS. Odtworzenie sytuacji podziału „lewica kontra prawica" jest dla nas idealne. Trzymam kciuki za ten scenariusz.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA