fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Nauka, rozwój, innowacja

W Polsce minęły już czasy tzw. wielkich strukturalnych reform, a potrzebne są działania wspierające rozwój gospodarczy, czyli ułatwiające życie przedsiębiorcom – mówi Dominik Radziwiłł, przedstawiciel Polski w Międzynarodowym Funduszu Walutowym.
Rz: MFW zakończył w ubiegłym tygodniu misję w Polsce. Ocena naszej gospodarki brzmi znacznie bardziej optymistycznie niż po poprzedniej wizycie w maju.
Przyspieszenie w polskiej gospodarce jest ewidentne, i to widać. Dlatego Fundusz podwyższył swoje prognozy, podobnie zrobiła ostatnio Komisja Europejska. Przewidywania są dużo bardziej optymistycznie mimo daleko nieoczywistej sytuacji w strefie euro, gdzie wzrost jest minimalny i trudno powiedzieć, czy się utrzyma.
To znaczy, że nie możemy jeszcze odetchnąć z ulgą?
Jeszcze nie. Musimy śledzić to, co dzieje się w Europie, przede wszystkim w systemie bankowym, gdzie występuje ogromna nierównowaga. Czekamy zwłaszcza na to, co pokażą stresstesty w sektorach bankowych poszczególnych krajów strefy euro. Na ogół tam, gdzie są problemy z sektorem bankowy, nie należy spodziewać się szybkiej poprawy wzrostu gospodarczego i obniżenia poziomów długu publicznego. Dużą niepewność budzą też obawy o wycofanie się Rezerwy Federalnej z dotychczasowej polityki pieniężnej. To będzie miało ogromny wpływ na rynki na całym świecie, a zwłaszcza na emerging markets, w tym Polskę.
Prezes NBP Marek Belka uspokaja, że Polska na tym nie ucierpi.
Rzeczywiście w maju, kiedy Fed po raz pierwszy sygnalizował wycofanie się z QE, nasz rynek okazał się dużo bardziej odporny na odpływ kapitału niż inne rynki wschodzące. Najmocniej ucierpiały wtedy Turcja, Indonezja czy Indie. Nasze rentowności też poszły w górę, ale w krótkim czasie wróciły blisko poprzednich poziomów. To oznacza, że inwestorzy uznali, iż sytuacja w naszym kraju jest bardziej stabilna. Co nie znaczy, że za każdym razem ten mechanizm będzie się powtarzał, więc wciąż pozostaje to jednym z ryzyk dla stabilności naszego rynku.
Pana zdaniem możliwy odpływ kapitału od naszych obligacji to będzie wyzwanie dla nowego ministra finansów?
Na pewno będzie to jedno z wyzwań. Choć nie największe.
Z czym jeszcze będzie musiał się zmierzyć Mateusz Szczurek?
On sam ujął to chyba najlepiej: trzeba prowadzić taką politykę, aby nie popadać w deficyt, a przy tym wspierać wzrost gospodarczy. Trzeba przyznać, że minister finansów jest w komfortowej sytuacji, bo gospodarka przyspiesza, co będzie miało odzwierciedlenie w dochodach podatkowych. Jest też kwestia OFE, która zostanie przegłosowana w Sejmie w najbliższym czasie. To powinno dać oddech finansom publicznym i pozwolić na dynamiczne zarządzanie nimi. Pierwszym ćwiczeniem dla Mateusza Szczurka powinien być przegląd wydatków państwa i poszukanie tych, które można ograniczyć.
To, że Mateusz Szczurek nie jest politykiem, nie przeszkodzi mu w działaniu?
Jest człowiekiem z rynku i technokratą, co może się okazać jego siłą. Nie musi myśleć o ubieganiu się o miejsce na listach wyborczych za dwa lata.
Czy zmiany w funduszach emerytalnych w Polsce są tematem poruszanym w Waszyngtonie?
Prawdę mówiąc, to tam się o tym nie rozmawia. Fundusz nie ma zastrzeżeń do rządowych planów pod warunkiem, że jest to wstęp do reform, a nie cel sam w sobie.
W ostatnim, trzecim już, exposé premiera Donalda Tuska zapowiedzi konkretnych reform nie usłyszeliśmy.
W powtarzaniu przy każdej okazji, że musimy zrobić reformy, jest pewien element magii.  Wydaje mi się, że w Polsce minęły już czasy tzw. wielkich strukturalnych reform, a potrzebne są działania wspierające rozwój gospodarczy, czyli ułatwiające życie przedsiębiorcom i skierowanie wysiłku na naukę, rozwój, innowacje.
To znaczy, że Polakom żyje się już tak dobrze, że nie trzeba strukturalnych zmian?
Zdecydowanie jest lepiej i to widać, zwłaszcza jak przyjeżdża się do Polski raz na kilka miesięcy. Mówienie, że potrzebujemy dzisiaj wielkich reform, to slogan powtarzany przez polityków i różne krytyczne wobec rządu think tanki. Moim zdaniem rola administracji państwowej się zmieniła. Jej wsparcie dla sektora prywatnego ma polegać m.in. na tym, żeby pani w okienku urzędu skarbowego była miła i pomogła przedsiębiorcy wypisać dokumenty. Myślę, że m.in. to miał na myśli Mateusz Szczurek, kiedy mówił o przyjaznej przedsiębiorcom ordynacji podatkowej.
A reforma emerytur górniczych, KRUS? To obietnice, z którymi Platforma Obywatelska rozpoczynała drugą kadencję. MFW ponagla rząd.
To są trudne reformy i wątpię, aby udało je się przeprowadzić w okresie przedwyborczym.
MFW daje nam 2,7 proc. wzrostu PKB w przyszłym roku. Może być więcej?
Jak najbardziej. Szansę na to widzi chociażby bank centralny. Ostrożność MFW wynika ze wspomnianej wcześniej niepewności co do globalnego wzrostu. Stąd prognoza, że będzie to więcej niż 2,5 proc., ale mniej niż 3 proc.
Jeszcze w maju MFW nawoływał Radę Polityki Pieniężnej do cięcia stóp procentowych. Czy gdyby teraz wzrost okazał się słabszy niż przewidywano, bank centralny powinien sięgnąć po amunicję?
RPP wyklucza dalsze obniżki, bo przewiduje, że zarówno inflacja, jak i wzrost gospodarczy powoli, ale będą rosnąć. Natomiast gdyby inflacja wróciła do spadkowego trendu, wówczas Rada, aby dostosować wysokość realnych stóp, mogłaby się zastanowić nad dalszymi obniżkami. W tej chwili taki scenariusz wydaje mi się mało realny, więc stabilizacja wydaje się najbardziej sensowną polityką.

CV

Dominik Radziwiłł od 2009 do 2012 był wiceministrem finansów odpowiedzialnym za zarządzanie długiem publicznym. Obecnie jest dyrektorem wykonawczym reprezentującym Polskę w MFW. Ukończył lingwistykę w Warszawie, pracował w bankowości – w amerykańskim Bankers Trust, we francuskim Banque Armil i w Dresdner Bank. Doradzał podczas prywatyzacji przedsiębiorstw w Polsce w latach 90. Był prezesem holdingu Grupy Kapitałowej BOT Górnictwo i Energetyka.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA