fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Wielka prounijna manifestacja w Kijowie

AFP
Prezydent w specjalnym oświadczeniu zapowiedział, że w najbliższych dniach zwoła posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, "gdzie rząd mógłby się podzielić z opozycją swoimi przemyśleniami" dotyczącymi działań Polski ws. sytuacji na Ukrainie.
- Jeszcze nigdy nie było takiego społecznego poparcia dla zbliżenia Ukrainy z Unią – powiedział prezydent Bronisław Komorowski w specjalnym oświadczeniu.
- W najbliższych dniach chciałbym zwołać posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie rząd mógłby się podzielić swoimi przemyśleniami z opozycją – poinformował Komorowski.
Prezydent skomentował także dzisiejsze zamieszki w Kijowie. Jak powiedział, „sytuacja uległa dramatycznemu przyspieszeniu".
Zdaniem Komorowskiego, każde gwałtowne działanie może zamknąć na długo nadzieje na kontynuowanie integracji Ukrainy ze światem zachodnim.
Prezydent wyraził uznanie dla manifestujących na Placu Niepodległości tzw. Majdanie w centrum Kijowa. Pozytywnie ocenił także stanowisko władz w Kijowie względem integracji z UE.
Zobacz galerię zdjęć z Kijowa- Cieszą mnie ogromnie sygnały o tym, że nie wszystko jeszcze stracone, także po stronie władzy ukraińskiej (...). Być może w najbliższym czasie dojdzie do mojego telefonicznego kontaktu z prezydentem Janukowyczem – powiedział prezydent.
Komorowski powiedział także, że spotkanie premiera z ministrami, które zaczęło się w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wyjaśni wiele spraw jeśli chodzi o polski zamysł działania w najbliższych dniach.
Spotkanie poświęcone jest wydarzeniom na Ukrainie. Donald Tusk zaprosił do siebie między innymi szefów MSZ, MSW, Agencji Wywiadu oraz dyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich.

Na Euromajdanie powstaje miasteczko namiotowe

Na Euromajdanie rozstawiane są namioty. Opozycja zapowiada, że od poniedziałku zacznie blokować budynki rządowe.
Uczestnicy protestów tarasują dojście na plac, ustawiając barykady z blaszanych barierek. Wcześniej tymi samymi barierkami zablokowała plac milicja, uzasadniając to potrzebą zapewniania miejsca na montaż noworocznej choinki i lodowiska. Protestujący obawiają się nocnego ataku milicyjnych oddziałów specjalnych Berkut. Ulica Chreszczatyk, która przecina Majdan Niepodległości, zablokowana jest samochodami uczestników demonstracji.
Po drugiej stronie tej głównej arterii Kijowa tłum od jakiegoś czasu stara się obalić znajdujący się tam pomnik Włodzimierza Lenina. Masywny monument na razie nie poddaje się tym próbom.
Na poniedziałkowy ranek opozycja zapowiada ogólnokrajowy strajk oraz pikietowanie kolejnych budynków rządowych, w tym Rady Ministrów.
- Naszym najważniejszym postulatem politycznym na jutro jest dymisja rządu. Rezolucja o wotum nieufności wobec rządu znajduje się w Radzie Najwyższej (parlamencie). Partia Regionów powinna zagłosować za dymisją rządu, który niszczy ludzi, wydaje polecenia bicia dzieci i rujnuje nasze europejskie marzenia - powiedział jeden z przywódców opozycji Arsenij Jaceniuk.
Na Majdanie Niepodległości odbył się w niedzielę ogromny wiec poparcia dla umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, której władze Ukrainy nie podpisały, argumentując to obawą pogorszenia relacji handlowych z Rosją. W niedzielę w Kijowie doszło też do próby ataku na budynek administracji prezydenta Wiktora Janukowycza - zdaniem opozycji była to prowokacja.
W sobotę rano protest na Majdanie Niepodległości rozpędziły siły specjalne milicji. Rannych zostało kilkadziesiąt osób. Demonstranci powrócili na plac w niedzielę.

Milicja żąda od demonstrantów opuszczenia budynków rządowych

Ukraińska milicja zapowiedziała, że nie pozostawi bez reakcji zajęcia rządowych budynków przez uczestników demonstracji w Kijowie i wezwała, by protestujący natychmiast je opuścili. Chodzi o stołeczny ratusz i siedzibę związków zawodowych.
W tym ostatnim budynku zorganizowano sztab opozycji, która protestuje z powodu wstrzymania przez władze Ukrainy przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską.
"Stołeczna milicja uprzedza, że w przypadku niespełnienia zgodnych z prawem żądań  zostaną zastosowane odpowiednie kroki, zmierzające do oswobodzenia tych budynków z osób naruszających prawo" - czytamy w komunikacie.
W ratuszu znajduje się około 1 tys. osób. Nie pracuje rządowa ochrona budynku. Ludzie swobodnie wchodzą i wychodzą, przechadzają się po korytarzach. Śpią tam także uczestnicy demonstracji.

Polski dziennikarz ranny w starciach z milicją w Kijowie. "Zostaję na Ukrainie"

Zobacz galerię zdjęć z Kijowa
Przed siedzibą prezydenta Janukowycza polski dziennikarz Paweł Pieniążek został pobity przez milicjantów z formacji Berkut. Według innego obecnego na miejscu dziennikarza z Polski, Piotra Andrusieczki, Pieniążek został uderzony kilkanaście razy pałką po głowie. Pobity miał pokazywać milicjantom legitymację dziennikarską.
- Otrzymałem pomoc medyczną, na głowę założono mi szwy, ale czuję się dobrze i zostaję na Ukrainie - powiedział Paweł Pieniążek. - Mam założone szwy, nie wiem ile, ale teraz czuję się dobrze - dodał.
Jak relacjonował, został zaatakowany, gdy obserwował potyczki między milicją z oddziałów specjalnych Berkut a demonstrantami na ulicy Bankowej w Kijowie, gdzie znajduje się siedziba administracji prezydenta Ukrainy.
- Milicja zaczęła rozganiać tam ludzi, którzy rzucali kamieniami. W pewnym momencie, kiedy myślałem, że poleciał gaz, zatrzymałem się i kucnąłem, żeby zakryć twarz szalikiem. Dobiegł do mnie Berkut i mimo, że pokazałem legitymację z wielkim napisem "prasa", dostałem pałą kilka razy, najmocniej w tył głowy - opowiadał Pieniążek.
Mimo pobicia dziennikarz, który pracuje dla Krytyki Politycznej, ma zamiar zostać na Ukrainie do najbliższej środy. Wydarzenia w Kijowie relacjonuje od kilku dni.

Spotkanie w Kancelarii Premiera

W Kancelarii Premiera szef rządu spotkał się późnym wieczorem z szefami MSZ i MSW, a także z dyrektorem polskiego wywiadu. Temat był jeden - sytuacja na Ukrainie.
Tyle tylko mówi wydane o godz. 16.00 oświadczenie Kancelarii Premiera. W spotkaniu brał też udział szef Ośrodka Studiów Wschodnich, instytucji zajmującej się analizowaniem wydarzeń na wschód od naszej granicy.

Stan wyjątkowy w Kijowie?

Prezydent Wiktor Janukowycz zwołał naradę swych współpracowników pod Kijowem i rozważał możliwość wprowadzenia stanu wyjątkowego w stolicy Ukrainy. Gdyby tak się stało, jego częścią byłaby godzina milicyjna.
O takiej możliwości pisze też rosyjska agencja ITAR-TASS. Według nieoficjalnych informacji, w poniedziałek na Ukrainie może zostać wprowadzony stan wyjątkowy. Jednocześnie agencja pisze, że nie wyklucza się wprowadzenia stanu wyjątkowego tylko w Kijowie.

Ambasador Ukrainy: wyraziłem żal z powodu pobicia obywateli Polski

Polskie MSZ przekazało ambasadorowi Ukrainy Markijanowi Malskiemu "głębokie zaniepokojenie i oburzenie" w związku z użyciem siły wobec demonstrantów w Kijowie oraz pobiciem dwóch Polaków. Ambasador ocenił, że nie wpłynie to na stosunki polsko-ukraińskie - czytaj więcej.

Kliczko na Majdanie: "skradziono" marzenie o integracji

Jeden z przywódców ukraińskiej opozycji Witalij Kliczko zaapelował w centrum Kijowa do prezydenta Wiktora Janukowycza i jego rządu o ustąpienie. Podkreślił, że to oni "ukradli" ukraińskie marzenie o unijnej integracji.
- Ukradli marzenie. Jeśli ten rząd nie chce spełnić woli narodu, to takiego rządu być nie powinno, nie powinno być takiego prezydenta - powiedział Kliczko do wiwatującego tłumu.
Arsienij Jaceniuk, kierujący opozycyjną partią Batkiwszczyna, powiedział, że uczestnicy akcji protestu nie odejdą z Majdanu Niepodległości, dopóki rząd pod wodzą Mykoły Azarowa nie poda się do dymisji.
- Jako przedstawiciele sił opozycji, których wybraliście, domagamy się, by parlament natychmiast przegłosował ustąpienie antyukraińskiego rządu Azarowa - powiedział Arsenij Jceniuk, który stoi na czele klubu parlamentarnego opozycyjnej partii Batkiwszczyna b. premier Julii Tymoszenko.

Opozycja: szturm na siedzibę prezydenta prowokacją władz

Szturm na siedzibę prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza był prowokacją zwolenników władz, opozycja nie ma z nim nic wspólnego i apeluje do ludzi, by odeszli z tego miejsca - oświadczyli w niedzielę po południu przywódcy ukraińskiej opozycji.
Zdaniem polityków opozycyjnych, w prowokacjach uczestniczyli wynajęci przez władze dresiarze.
- Nasza demonstracja jest pokojowa, ale władze robią wszystko, by wykorzystać te same metody, które widzieliśmy w sobotę nad ranem. Nie poddawajmy się prowokacjom! - mówił Witalij Kliczko, szef partii Udar na konferencji w Kijowie.
Petro Poroszenko, były minister finansów oświadczył, że był przed siedzibą prezydenta, gdzie starał się powstrzymać prowokacje.
- Ludzie stoją pod flagami Swobody i prowokują, ale niczego wspólnego ze Swobodą nie mają. Prowokują milicję do działania. Mają buldożer i starają się sprowokować szturm ulicy Bankowej. Podburzają ludzi. Zaapelowałem do ludzi, by nie ulegali ich prowokacji. Nie mamy z tym nic wspólnego - powiedział.
Przywódca Swobody Ołeh Tiahnybok także zapewnił, że jego partia nie jest zaangażowana w atak na siedzibę Janukowycza.
- Władze bardzo poważnie się przygotowały do naszych protestów i działają bardzo cynicznie. Na Bankowej są dresiarze, a nie nasi zwolennicy - oświadczył.

Kaczyński do Ukraińców na Majdanie: jesteście potrzebni UE

Szef Prawa i Sprawiedliwość Jarosław Kaczyński zapewnił na demonstracji w Kijowie, że Polska zawsze będzie wspierać sprawę integracji europejskiej Ukrainy. - Jesteście potrzebni Unii Europejskiej - podkreślił zwracając się do uczestników manifestacji.
Kaczyński wyraził nadzieję, że Ukraina będzie w przyszłości członkinią UE.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości skrytykował także brutalną akcję milicji, która w sobotę nad ranem rozpędziła demonstracje na Majdanie, raniąc kilkadziesiąt i zatrzymując 35 osób. - Odpowiedzialni za użycie siły powinni być ukarani - oświadczył Kaczyński.
Polacy trzymają drzwi do UE otwarte, zawsze będziemy was popierali - mówił do Ukraińców wiceszef Parlamentu Europejskiego, europoseł PO Jacek Protasiewicz.
Protasiewicz oświadczył tam, że przemawia w imieniu prezydenta i premiera Polski.
- My, Polacy, zawsze trzymamy drzwi do UE otwarte i zawsze będziemy was popierali! Nie zważając na to, że prezydent (Ukrainy Wiktor) Janukowycz odmówił podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE na szczycie (Partnerstwa Wschodniego) w Wilnie, drzwi do UE pozostają dla Ukrainy otwarte - mówił Protasiewicz.

Demonstranci szturmowali administrację prezydencką

Protestujący tłum ruszył na administrację prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Według mediów, na autobusy milicyjne, blokujące wjazd do tego budynku, protestujący skierowali ciągnik.  Użyto tam gazu łzawiącego. Co chwila słychać było dźwięk wybuchu granatów hukowych.
Na miejscu widać było ogień petard i dym, podjeżdżające karetki pogotowia. - Pieprzę wasze spokojne wiece, ten kraj potrzebuje akcji i szybkich zmian - powiedział jeden z uczestników zamieszek z zasłoniętą twarzą.
Wcześniej protestujący rozbili okna i drzwi kijowskiej administracji państwowej, w której urzędują władze miejskie.

Fiasko umowy stowarzyszeniowej Ukraina-UE

Władze Ukrainy odmówiły w miniony piątek podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Decyzję o zamrożeniu relacji z Brukselą podjął prezydent Wiktor Janukowycz.
W niedzielę, przed demonstracją, Janukowycz wyraził chęć jak najszybszego połączenia Ukrainy z Unią Europejską. "Zrobię wszystko, co zależy ode mnie, żeby przyspieszyć proces zbliżenia Ukrainy do UE" - brzmi oświadczenie biura prasowego prezydenta, cytowane przez agencję Interfax.
W Kijowie są politycy z Polski, m.in. prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński. - Przyjechaliśmy, żeby wesprzeć dążenia społeczeństwa ukraińskiego do wejścia do UE - powiedział dziennikarzom Kaczyński.
W sobotę nad ranem na Majdan Niepodległości w Kijowie wkroczyli milicjanci Berkuta, którzy rozpędzili demonstrację, bijąc ludzi pałkami i rozpylając gaz łzawiący. Rannych zostało kilkadziesiąt osób, w tym dwóch obywateli polskich. W sobotę późnym popołudniem w Kijowie ponownie zebrały się tłumy, które domagały się tym razem zmiany władzy.
Manifestacja w Kijowie to kontynuacja protestów trwających w stolicy i innych miastach ukraińskich od 21 listopada.
Z Kijowa relacjonuje nasz czytelnik, Olja Fridman:
Uczestnicy Euromajdanu ruszyli od Placu Świętego Michała. Ludzie cały czas skandują "Wróć nas do niepodległości", śpiewają hymn. Druga kolumna zebrała się w pobliżu pomnika Szewczenki. Jest ich już około stu tysięcy i ta liczba szybko rośnie. Obie grupy ruszyły w stronę Placu Niepodległości. W pobliżu Placu jest przynajmniej 20 autobusów milicji.
Na Placu Niepodległości policja zaczęła się rozchodzić. Robotnicy, którzy tam pracowali, uciekli. Majdan zajęli protestujący, krzyczą – „Rewolucja się zaczyna!"
Siedziba prezydenta jest chroniona przez kilkuset milicjantów. Nikt nie wie, gdzie przebywa prezydent. Ludzie powtarzają informację, że wczoraj z głównego lotniska Kijowa odleciało 5 prywatnych samolotów.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA