fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ochrona zdrowia

Jeśli rodzice nie zaszczepią dzieci

prof. Waleria Hryniewicz
ROL, Jerzy Dudek JD Jerzy Dudek
W tych krajach, które szczepią całą populację dzieci albo duży jej procent, szczepienia doprowadziły do niemal całkowitego zniknięcia chorób zakaźnych o epidemicznym przebiegu.
Rz: Czy warto się szczepić?
Prof. Waleria Hryniewicz, konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej: Wprowadzenie szczepień ochronnych, obok dostępu do czystej wody i odkrycia antybiotyków, jest najważniejszym osiągnięciem ludzkości. Doprowadziło do zmniejszenia zapadalności i umieralności z powodu zakażeń i chorób zakaźnych. Trzeba jednak pamiętać, że antybiotyki działają jedynie na bakterie, a choroby zakaźne wywoływane są przez wszystkie grupy drobnoustrojów. Szczepienia stanowią jednak najważniejszą i najskuteczniejszą broń w zapobieganiu zakażeniom.
Wiadomo, że lepiej zapobiegać, niż zmierzyć się z zakażeniem. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy mamy coraz mniej skutecznych leków. Dzięki szczepieniom udało się wyeliminować, ciężką chorobę wirusową jaką jest ospa prawdziwa. Polska przeżyła poważną epidemię tej choroby dokładnie 50 lat temu we Wrocławiu. Polscy specjaliści z Państwowego Zakładu Higieny osobiście brali udział w eradykacji ospy prawdziwej na świecie.
Dziś obie Ameryki i Europa są wolne od kolejnej zakaźnej choroby wirusowej – polio (choroba Heinego-Medina), czyli ostrego nagminnego porażenia dziecięcego, które w pokoleniu osób powyżej 60. roku życia zbierało straszne żniwo. Wszyscy znaliśmy osoby, które przeszły tę straszliwie ciężką chorobę, z porażeniami kończyn, kłopotami z poruszaniem się, powikłaniami, które wyłączały ich z normalnego życia.
Dzisiaj wydaje się, że polio nas nie dotyczy, ale ostatnio znów  nas niepokoi. W Tadżykistanie pojawiło się ognisko tej choroby, ze zgonami. Do Izraela zawleczono wirusa wraz z uchodźcami z Syrii. Dlatego niektóre kraje wróciły do szczepionki doustnej, mimo że od jakiegoś czasu stosują wyłącznie domięśniową.
Należy wspomnieć, że ogromne zasługi w opracowaniu szczepionki polio położył Polak pracujący w USA, niedawno zmarły prof. Hilary Koprowski
Tymczasem szczepienia mają coraz więcej przeciwników. Są nawet całe stowarzyszenia walczące z obowiązkiem ich przeprowadzania.
W tych krajach, które szczepią całą populację dzieci albo duży jej procent, szczepienia doprowadziły do niemal całkowitego zniknięcia chorób zakaźnych o epidemicznym przebiegu. Do tego stopnia, że niektórzy myślą, że można się nie szczepić. Tymczasem to właśnie wyszczepienie wysokiego procenta populacji powoduje, że nie chorujemy. Przez to, że szczepi się dzieci, nie chorują też dorośli. Błędne jest założenie, że jeśli nie będziemy się szczepić, te choroby nie będą dla nas groźne. Szczepienia znajdujące się w obowiązkowym kalendarzu ratują nas nie tylko od zgonów, ale i straszliwych powikłań, które niosą choroby zakaźne.
Na przykład jakich?
Wiemy, że dzięki zastosowaniu szczepionki przeciw wirusowemu zapaleniu wątroby typu B w sposób spektakularny obniżyliśmy zachorowalność na tę ciężką chorobę z bardzo poważnymi następstwami, nawet w postaci nowotworów wątroby. Wprowadziliśmy skojarzoną szczepionkę błonica – tężec-krztusiec, czyli koklusz - i dzięki temu błonicy nie widzimy. Mieliśmy kilka przypadków zawleczonych z byłego ZSRR, gdy po jego rozpadzie, w niektórych okręgach zawiodły programy szczepień.
Co ciekawe, błonicę rozpoznali wówczas starzy lekarze, którzy w młodości widzieli jej przebieg na własne oczy. Młodzi nie mieli pojęcia, co to jest, bo szczepienia całkowicie ją wyeliminowały. Podobnie jak polio. Dzięki działalności Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), liczba przypadków tej choroby zmniejszyła się z 350 tys. w 1988 r. do 223 przypadków w 2012 r. Jest to fantastyczny przykład skuteczności szczepień. Jak można tego nie zauważyć!
Ale mamy też własne bardzo przekonujące dane. Wprowadzenie w 2007 r. szczepionki przeciwko Haemophilus influenzae serotypu b spowodowało, że według danych Krajowego Ośrodka Referencyjnego KOROUN od zeszłego roku nie mieliśmy ani jednego przypadku sepsy i zapalenia opon wywołanych tą bakterią u dzieci poniżej 10. roku życia. A to dopiero niepełna sześć lat.
Wielu rodziców nie chce szczepić dzieci w obawie przed powikłaniami. Pogląd, że szczepionki mogą powodować autyzm ma wielu zwolenników. Niektórzy nie zgłaszają się na obowiązkowe szczepienia.
Uważam to za brak odpowiedzialności i nieobywatelską postawę. Związek szczepień z autyzmem nie został udowodniony. Owszem, po szczepieniu może wystąpić odczyn niepożądany, tak jak po przyjęciu każdego leku. Ma on najczęściej lekki przebieg, o charakterze odpowiedzi miejscowej. Ciężkie odczyny są niezwykle rzadkie.
Ze względu na fakt, że w Polsce wyszczepialność jest ciągle wysoka, nieszczepione dzieci tych ludzi mają niewielką szansę na zachorowanie, ponieważ wszystkie inne są szczepione i mamy odporność populacyjną. Ale przecież mogą pojechać za granicę i tam zetknąć się z chorobą, albo zarazić się od chorego lub bezobjawowego nosiciela, który przyjedzie do Polski. I wtedy może nie być dla niego ratunku.
Ruchy ludności są olbrzymie i zawlekamy wszystko wszędzie. Rodzice, którzy nie szczepią swoich dzieci, powinni pomyśleć także o tym. Kalendarz szczepień, zawierający darmowe szczepienia obowiązkowe, skonstruowany jest tak, by chronić przed najgroźniejszymi chorobami. Już po narodzinach, w szpitalu, podaje się szczepionkę przeciwko WZW typu B i przeciw gruźlicy. Następna seria podawana jest w szóstym tygodniu życia.
A jeśli rodzice odmówią szczepienia dzieci?
W szpitalu to raczej niemożliwe, a o kolejnych szczepieniach personel medyczny, służby sanitarno-epidemiologiczne przypominają rodzicom telefonicznie lub listownie. Szczepienia są obowiązkowe, ale nie ma ich przymusu, jest więc możliwe, że niektóre dzieci nie zostaną zaszczepione. Na szczęście w Polsce wyszczepialność jest nadal bardzo dobra, co świadczy o naszej mądrości i obywatelskiej postawie. Przykłady Szwecji i Wielkiej Brytanii pokazują, że zaniechanie szczepień może mieć poważne konsekwencje, prowadząc do epidemii. Nie zawsze wszystkich uda się uratować.
Oprócz gruźlicy, błonicy, krztuśca, tężca, polio, Hib, odry, wzwB, świnki i różyczki mamy jeszcze szczepienia nieobowiązkowe. Które z nich pani zaleca?
W naszym kalendarzu szczepień szczególnie brakuje szczepionki przeciwko pneumokokom, która jest nieodzowna ze względu na powszechność i ciężkość zakażeń pneumokokowych, zwłaszcza ich inwazyjnej postaci (sepsa, zapalenie płuc i zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych). Doświadczenia USA i Europy Zachodniej poskazują, że szczepionka jest nie tylko niezwykle skuteczna, ale też powoduje tzw. odporność populacyjną, a więc znacznie mniej chorują dorośli.
Mamy w Polsce znakomite przykłady działania szczepionki pneumokokowej, np. w Kielcach, gdzie miejscy radni wprowadzili ją już wiele lat temu. W tej chwili notujemy tam coraz mniej pneumokokowych zapaleń płuc. Do szpitala trafia z tego powodu również dużo mniej dorosłych.
Szczepionka pneumokokowa jest objęta obowiązkowym kalendarzem szczepień dla dzieci z tzw. grup ryzyka, ale to za mało. Rekomendujemy szczepionkę przeciwko meningokokom, powodującym zapalenie opon albo sepsę meningokokową. To wprawdzie rzadkie zakażenia, ale ich przebieg może być tak piorunujący, że podany antybiotyk nie jest w stanie uratować pacjenta. Meningokoki mogą wywoływać epidemie i ogniska epidemiczne, których doświadczyliśmy w latach 2005-07.
Bardzo byśmy chcieli mieć w kalendarzu szczepień więcej szczepionek skojarzonych, które, notabene, wprowadziłyby jedną ważną korzyść - dzieci byłyby mniej razy kłute.
W kalendarzu szczepień zalecanych jest np. szczepionka przeciwko ospie wietrznej, którą przechodziło w dzieciństwie wielu dzisiejszych 30-latków. Czy naprawdę jest taka groźna?
Pomimo że wszyscy uważają ospę wietrzną, tzw. wiatrówkę, za niegroźną chorobę, może mieć ona ostre powikłania, szczególnie u dzieci, m.in. neurologiczne i kardiologiczne. Istnieje ogromne niebezpieczeństwo powikłania bakteryjnego, spowodowanego głównie paciorkowcem ropotwórczym, ale też i gronkowcem złocistym. Wśród szczepionek zalecanych jest także ta przeciwko rota wirusom, przez które choruje bardzo dużo dzieci. Na szczęście w Polsce nie mamy zgonów, ale mali pacjenci wymagają hospitalizacji i dobrego nawodnienia. To zawsze także ogromny stres dla tych dzieci i ich rodziców, no i ogromne wydatki związane z opieką zdrowotną.
Ostatnio wiele się mówi o szczepieniu przeciwko HPV. Warto szczepić córki?
To bardzo ciekawa szczepionka, której efekty zobaczymy dopiero za 10-15 lat. Ma ona zapobiegać zakażeniom wirusem brodawczaka ludzkiego, które mogą prowadzić do raka szyjki macicy. Objawy zaczynają się pojawiać mniej więcej 15 lat od inicjacji seksualnej, bo wirus rozwija się wolno.
Jeśli założymy, że do inicjacji seksualnej dochodzi przeciętnie w wieku 17-18 lat, to na efekty szczepionki musimy czekać jeszcze lat kilkanaście, bo szczepienia zaczęliśmy dopiero pięć – sześć lat temu.
Szczepienia, którym poddaje się dziewczynki w wieku 10-11 lat, nie są obowiązkowe. To droga szczepionka, której cena zależy od tego, czy jest dwuwalentna, czyli przeciwko dwóm typom wirusa, czy czterowalentna, przeciwko czterem. Na szczęście istnieją inicjatywy samorządowe, dzięki którym udaje się zaszczepić wszystkie dziewczynki w danej gminie.
Rodzicom, którzy nie mogą liczyć na refundację szczepionki przeciwko wirusowi HPV, mimo wszystko radziłabym tę inwestycję. Podkreślam, że szczepimy nie przeciwko nowotworowi, a wirusowi brodawczaka i to tych typów, które zawarte są w szczepionce, bo to one mają udowodnione działanie onkogenne i obecność ich w drogach rodnych może prowadzić do rozwoju raka szyjki macicy. W zapobieganiu ogromnie ważne jest regularne wykonywanie badań cytologicznych.
Pod koniec listopada najwięcej mówi się o szczepieniach przeciwko grypie. Czy radzi pani się na nią szczepić?
Mimo że skuteczność szczepionki przeciwko grypie nie jest stuprocentowa, to warto się szczepić, ponieważ powikłania grypy mogą być bardzo dramatyczne i dotyczyć wielu narządów. W przypadku zapalenia płuc może dochodzić do bardzo ciężkich nadkażeń bakteryjnych.
Sama zakaźność wirusa jest ogromna, bo grypa bardzo szybko rozprzestrzenia się drogą kropelkową. Nawet jeśli skuteczność szczepionki wynosi 60-70 proc., jest to naprawdę bardzo dużo, bo aż tyle osób nie będzie chorować, albo ich choroba będzie miała lekki przebieg. Warto się więc szczepić przeciwko grypie, i to we wszystkich grupach wiekowych .
Coraz więcej mówi się o szczepionkach dla osób po 50.
Żyjemy bardzo długo i wyeliminowaliśmy wiele  chorób zakaźnych, a więc mamy niewiele naturalnych wywołanych przez krążące drobnoustroje bodźców dla układu  odpornościowego. Choroby zakaźne, tzw. dziecięce, wracają więc w populacji starszej, 60-70-latków. Tak więc dorośli powinni się regularnie, co 10 lat odszczepiać przeciwko błonicy i tężcowi, a także przyjąć jedną dawkę szczepionki przeciw krztuścowi.
W przypadku osób starszych bardzo ważna jest szczepionka przeciw pneumokokom, bo w tym wieku ludzie chorują na zapalenia płuc, które mogą okazać się śmiertelne, a czynnikami sprawczymi tego zapalenia płuc są najczęściej pneumokoki.
Jest pani też orędowniczką szczepień niektórych grup zawodowych.
Uważam, że przeciwko grypie powinni się szczepić wszyscy pracownicy służby publicznej, a więc policjanci, lekarze czy pracownicy transportu. Ostatnio coraz więcej mówi się o przymusie szczepienia pracowników służby zdrowia, bo pacjenci podnoszą krzyk, że nie chcą być zakażeni przez lekarzy, którzy się nie szczepili. Bywa, że lekarze z grypą o lekkim przebiegu idą do pracy i mogą zakażać pacjentów.
Źródło: Rzeczpospolita OnLine
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA