Społeczeństwo

Nasi badacze podbijają Wyspy

Wojtek Galej, niespełna 30-letni doktorant z Cambridge, już może się pochwalić publikacją w magazynie „Nature”
archiwum prywatne
Młodzi naukowcy z Polski robią karierę w Wielkiej Brytanii. Czy wrócą do kraju? Na pewno nie teraz.
Wojtek Galej jest absolwentem I LO im KEN w Sanoku. Maturę zdał w 2004 r.  i wybrał studia w Kolegium Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Matematyczno-Przyrodniczych na Uniwersytecie Warszawskim. Równolegle studiował na wydziałach Biologii i Chemii UW.
Po obronie pracy magisterskiej, w 2009 r. wyjechał na studia doktoranckie do Cambridge. W maju tego roku obronił tam doktorat. – Moim największym sukcesem naukowym jest określenie struktury przestrzennej fragmentu jednej z największych i najbardziej skomplikowanych biologicznych maszyn molekularnych – spliceosomu – mówi „Rz". Swoje odkrycie opisał w „Nature", jednym z najbardziej prestiżowych magazynów naukowych na świecie. Publikacje Polaków pojawiają się tam raz na cztery lata.

Najlepsza droga

Wyspy Brytyjskie są najchętniej wybieranym kierunkiem przez Polaków, którzy decydują się studiować za granicą. Według ostatnich danych OECD studiuje tam blisko 18 tys. Polaków spośród blisko 46 tys., którzy wybrali zagraniczne uczelnie. Na przestrzeni kilku ostatnich lat liczba naszych studentów wybierająca ten kierunek wzrosła ośmiokrotnie. W 2005 r. na Wyspach studiowało 2,2 tys. Polaków. Skąd ten ruch? Jak wynika z badania przeprowadzonego w 2011 r. przez Homo Homini, ponad połowa polskich maturzystów oraz studentów uważa, że to właśnie dyplom brytyjskiej uczelni daje największe szanse na rynku pracy. Tamtejsze szkoły wyższe mają też dopracowany system kształcenia, który dostosowuje się do studenta, by otworzyć mu możliwie wiele ścieżek rozwoju.

Fizyka z filozofią

Jak to wygląda w praktyce, opisuje Michał Kępa, doktorant Uniwersytetu w Edynburgu, który naukę rozpoczynał tam na kierunku fizyka. – Do pakietu przedmiotów ścisłych dobrałem sobie dodatkowe przedmioty z zakresu filozofii. Po dwóch latach uniwersytet otworzył indywidualny kierunek studiów dla mnie, Master of Arts in Physics and Philosophy – opowiada. Obecnie Kępa kończy pracę nad doktoratem, zajmuje się dydaktyką i promocją nauki. Marcin Suskiewicz ma tytuł magistra biochemii Oksfordu. Pracował przy projektach badawczych w Instytucie Weizmanna w Izraelu. Teraz robi doktorat w Instytucie Patologii Molekularnej w Wiedniu. – Zajmuję się krystalografią białek, czyli badaniem budowy białek za pomocą dyfrakcji rentgenowskiej kryształów. To coś z pogranicza biologii, fizyki i informatyki – wyjaśnia. Tomasz Zawisza jest ekonomistą. Brytyjska matura, potem studia licencjackie na Oksfordzie, gdzie połączył przedmioty z zakresu filozofii, ekonomii, nauk społecznych i politologii. Magisterium zrobił w Cambridge. W ramach doktoratu na tej samej uczelni „odwiedził kilka miejsc", jak to sam określa. Ma za sobą staż w Banku Światowym. Mateusz Żelazny to kolejny doktorant z Cambridge. Jest fizykiem teoretykiem, zajmuje się organicznymi półprzewodnikami. O sile polskich studentów na brytyjskich uczelniach świadczą coraz prężniej działające tam ich stowarzyszenia. Najbardziej prestiżowy Oxford University Polish Society działa od 1955 r. Cambridge University Polish Society w różnych formach istnieje od 20 lat (w obecnej od 2008 r.). W ten weekend za sprawą obu stowarzyszeń odbędzie się w Cambridge już druga konferencja „Nauka! Polskie Perspektywy", czyli dyskusja o wkładzie Polski w rozwój nauki i technologii. W przedsięwzięciu pomaga też LSE SU Polish Business Society – stowarzyszenie założone w 2009 r. przez polskich studentów prestiżowej uczelni ekonomicznej London School of Economics and Political Science.

Wyłuskują kreatywnych

Nasi rozmówcy zgodnie przyznają, że myślą o powrocie do Polski. Jednak ich plany dotyczą nieokreślonej przyszłości. Na razie chcą wykorzystać możliwości, jakie daje i dyplom Cambridge czy Oksfordu, by się rozwijać. Wszyscy wskazują, że mają otwartą drogę do kariery naukowej na uczelniach, alternatywą jest przejście do instytutów badawczych firm komercyjnych. – Brytyjski model kształcenia bardzo szybko dopuszcza studentów do profesjonalnych badań prowadzonych przez uniwersyteckie zespoły badawcze. Dzięki temu wyłuskują osoby twórcze i potrafiące myśleć samodzielnie bez względu na zasób wiedzy – opisuje Żelazny. Zwraca uwagę na inny niż u nas system finansowania nauki, który daje badaczom poczucie bezpieczeństwa i swobodę działania: – W Polsce pieniądze na badania co roku otrzymuje wiele małych zespołów, są to małe kwoty. Na Wyspach przyznaje się duże granty, raz na kilka lat. Otrzymują je najsilniejsze jednostki, które gwarantują najwyższy poziom pracy. Wojtek Galej ma w planach wyjazd  na staż podoktorski, najprawdopodobniej do Stanów Zjednoczonych. Po powrocie przymierzy się do założenia własnej grupy badawczej. – Kiedy obserwuję rynek pracy i sytuację polskiej nauki, mam wrażenie, że sprawy idą w dobrym kierunku. Znam wielu młodych naukowców, którzy prowadzą w Polsce badania na wysokim poziomie i są w stanie zdobywać międzynarodowe granty – przekonuje. Zaznacza jednak, że wiele ośrodków akademickich wymaga restrukturyzacji, aby były konkurencyjne w skali europejskiej. Dużo pracy przed nami – podkreśla. Pozostaje pytanie, jak wiele czasu potrzebuje polska nauka, by tę pracę wykonać. Aby ci młodzi naukowcy, którzy bez kompleksów starają się o pracę w najlepszych instytutach na świecie, mieli po co wracać do nad Wisłę i pracować na rzecz naszej gospodarki.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL