fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Lekarze nie dostaną pieniędzy za dyżury

Sąd Najwyższy stwierdził wczoraj, że lekarze nie dostaną dodatkowego wynagrodzenia za pracę po dyżurach. Wynika z tego, że pozostaje im więc tylko walka o przyznanie zaległego wolnego, co dla szpitali oznacza katastrofę
Jeśli wszyscy, którzy dyżurowali w poprzednich latach, zażądają zaległego odpoczynku, wydaje się, że szpitale będą musiały wypłacać im w tym czasie wynagrodzenie. To dla nich sytuacja patowa.
Szacuje się, że pozwy sądowe złożyło w tej sprawie 18 tys. medyków. Rekordziści mają do odebrania nawet po 3 tys. godzin. Oznacza to półtora roku odpoczynku.
Wszystko zaczęło się od pozwu Wojciecha Gromkowskiego, anestezjologa z Białegostoku. Zażądał on od swojego szpitala ponad 30 tys. zł, jako uzupełnienia wynagrodzenia za pracę bezpośrednio po dyżurach lekarskich. Zgodnie bowiem z dyrektywami unijnymi i polskim kodeksem pracy powinien mieć po dyżurze 11 godzin wolnego. Sąd rejonowy przyznał anestezjologowi tylko połowę żądanej kwoty, a szpital złożył apelację od tego wyroku. Sąd okręgowy nie był już taki pewny rozstrzygnięcia i skierował sprawę do Sądu Najwyższego z prośbą o wskazanie, jak należy interpretować obowiązujące do końca zeszłego roku przepisy, zgodnie z którymi lekarz mógł pracować non stop nawet kilkadziesiąt godzin. Sąd Najwyższy odmówił wczoraj lekarzom prawa do dodatkowych wynagrodzeń za pracę po dyżurach lekarskich. – Co mi z tego, że dostanę teraz wolne, skoro należało mi się trzy lata temu. Uważam, że powinienem dostać odszkodowanie za to, że nie pozwolono mi na odpoczynek – mówi Wojciech Gromkowski. – Choć naruszono moje prawa, nikt nie poniósł za to odpowiedzialności. Sąd Najwyższy we wczorajszej uchwale podjętej w składzie siedmiu sędziów uznał jednak, że celem przepisów wspólnotowych, przewidujących prawo do odpoczynku, jest ochrona bezpieczeństwa i zdrowia pracowników, w tym lekarzy (sygn. I PZP 11/07). Zdaniem sędziów nie można zgodzić się na przekraczanie tych bezwzględnie obowiązujących ograniczeń pod warunkiem zapłaty odszkodowania lub podwyższonego wynagrodzenia. Lekarze mogą jednak walczyć o dodatkowe pieniądze, tyle że na innej podstawie. Sąd Najwyższy wskazał bowiem, że przepisy wspólnotowe, na które się powoływali, nie przewidują sankcji za naruszenie prawa do odpoczynku. Należy ich więc szukać w polskich regulacjach. W rachubę wchodzi wynikająca z kodeksu pracy odpowiedzialność pracodawcy uporczywie naruszającego prawa pracowników, w tym przypadku lekarzy. W tej sytuacji dyrektorzy szpitali muszą się liczyć nawet z odpowiedzialnością karną. Nie mogą się zasłaniać tym, że ustawa o ZOZ była niezgodna z przepisami wspólnotowymi, bo w takiej sytuacji nie powinni stosować jej, ale właśnie te przepisy. Ponadto lekarze mogą, zdaniem Sądu Najwyższego, żądać odszkodowania od Skarbu Państwa za szkodę wyrządzoną przez władzę publiczną działającą niezgodnie z prawem lub na skutek uchwalenia przepisów niezgodnych z uregulowaniami Unii Europejskiej. Mają także prawo żądać odszkodowań i zadośćuczynień bezpośrednio od szpitali, w ramach zwykłych procesów cywilnych. Zdaniem ekspertów ten wyrok znacznie ogranicza skalę żądań lekarzy. Czesław Miś, pediatra - pierwszy upomniał się o prawo lekarzy do wolnego Sąd Najwyższy dał w końcu lekarzom prawo do żądania płatnego czasu wolnego w zamian za przekroczenie 48-godzinnego tygodnia pracy. Prawo do odpoczynku nie może bowiem zostać zastąpione przez dodatkowe wynagrodzenie. Panaceum na wszystkie problemy wynikające z obowiązujących do końca zeszłego roku przepisów miała być możliwość podpisania tzw. klauzuli opt-out. Daje nam ona możliwość negocjowania podwyżek w zamian za zgodę na pracę ponad 48 godzin w tygodniu, jednak nie przekraczając dopuszczalnych limitów. W części szpitali dyrekcja jeszcze nie porozumiała się z lekarzami, którzy już wypracowali dopuszczalny limit nadgodzin. W innych podpisano umowy przewidujące podwyżki tylko na dwa miesiące. masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA