fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Umowa Ukrainy z Unią wisi na włosku

ROL
Jędrzej Bielecki
Parlament w Kijowie nie przyjął ustawy dającej wolność Tymoszenko. Ale stowarzyszenie Ukrainy z UE jest wciąż możliwe.
Już po kilkudziesięciu minutach obrad przewodniczący Rady Najwyższej Wołodymyr Rybak rozwiązał w środę przed południem nadzwyczajną sesję parlamentu. Powód: deputowani rządzącej Partii Regionów i opozycji nie zdołali uzgodnić warunków, na jakich liderka pomarańczowej rewolucji mogłaby pojechać na leczenie do Niemiec. Pierwsi domagali się jedynie przerwy w odbywaniu kary, drudzy chcieli, aby została ona Julii darowana.
„Od samego początku Janukowycz nie zamierzał wchodzić w jakiekolwiek układy z Unią. Grał i sam się w końcu ograł" – napisał chwilę po zakończeniu obrad na Twitterze Aresenij Jaceniuk, jeden z liderów opozycji.

Cios zadany z zimną krwią

Sama Tymoszenko już dzień wcześniej uznała, że szanse na zawarcie umowy stowarzyszeniowej wygasły. Powodem było jej zdaniem oskarżenie przez prokuraturę jej adwokata Sergieja Własenki o pobicie w 2008 roku byłej żony, za co grozi do trzech lat więzienia. „Wiktor Janukowycz przez ostatnie tygodnie skopał umowę stowarzyszeniową na śmierć. Wysunięcie oskarżeń wobec Własenki to ostatni cios zadany z zimną krwią nadziejom Ukraińców" – napisała Tymoszenko w oświadczeniu przeczytanym przez jej córkę Jewhenię.
Także znany brukselski portal EU Observer, powołując się na anonimowych europejskich dyplomatów, uznał, że „szanse na zawarcie umowy stowarzyszeniowej" zniknęły. Sprawa Własenki pokazała bowiem, że władze Ukrainy mnożą przypadki „selektywnego wymierzania sprawiedliwości", a nie odchodzą od takich metod, jak tego domagała się Bruksela.
Jednak Aleksander Kwaśniewski i Pat Cox, specjalni wysłannicy Parlamentu Europejskiego, którzy uczestniczyli w obradach Rady Najwyższej, tak pesymistyczni już nie byli.

Kwaśniewski nie traci nadziei

- Wiemy, że z punktu widzenia politycznego jest to niezwykle skomplikowane. Jednak mamy nadzieję, że pojawi się jeszcze wystarczająco dużo dobrej woli, aby osiągnąć kompromis – powiedział Kwaśniewski dziennikarzom po wyjściu z ukraińskiego parlamentu. Wyraził także nadzieję, że Rada uzgodni warunki uwolnienia Tymoszenko na następnej sesji plenarnej 19 listopada.
W nocy Kwaśniewski i Cox zdali relację ze swojej misji w Parlamencie Europejskim. Na tej podstawie w poniedziałek „ostateczną" decyzję w sprawie stanowiska Unii mają podjąć spotykający się w Brukseli szefowie dyplomacji „28".
Wiele wskazuje jednak, że ten kalendarz zostanie zmodyfikowany.
– Ostateczna decyzja może zostać podjęta nawet 27 listopada w Wilnie przez samych przywódców Unii – przyznaje „Rz" proszący o zachowanie anonimowości wysoki rangą dyplomata Wspólnoty. – Nie jest nawet wykluczone, że porozumienie będzie podpisane, mimo iż Tymoszenko pozostanie w więzieniu. W takim przypadku Janukowycz musiałby jednak podjąć w tej sprawie odpowiednie zobowiązania – dodaje.
Niezależnie od losu umowy stowarzyszeniowej ukraiński prezydent powinien wziąć udział w szczycie w Wilnie po to, aby podpisać porozumienie o uwolnieniu rynku przewozów lotniczych. Dzięki niemu do Kijowa czy Lwowa mają zacząć latać tanie linie.

Decyzja w rękach Niemiec

Na zawarcie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą, mimo pozostania Julii w więzieniu, naciskają przede wszystkim Polska i Wielka Brytania a także większość krajów Europy Środkowej. Holandia i Szwecja uważają zaś, że Bruksela nie powinna iść na kompromis w sprawie respektowania praw człowieka. Decydujące znaczenie będzie miało stanowisko Niemiec. Z jednej strony kanclerz Merkel zobowiązała się publicznie do uwolnienia Tymoszenko. Z drugiej coraz bardziej niepokoi ją umocnienie autorytarnego reżimu Władimira Putina i nie chce, aby Ukraina wpadła w objęcia Kremla.
- Czas ucieka - ostrzegł szef niemieckiej dyplomacji Guido Westerwelle, dając jednak do zrozumienia, że nie wszystko jeszcze stracone.
Z perspektywy Unii zagadką pozostają jednak prawdziwe intencje Wiktora Janukowycza. W ostatnich dniach prezydent dawał coraz więcej sygnałów, że wcale mu nie zależy na porozumieniu z Unią. Powodem zmiany jego stanowiska była być może tajemnicza wizyta w Moskwie w miniony weekend, podczas której rozmawiał z Władimirem Putinem.
We wtorek Janukowycz spotkał się z przedstawicielami ukraińskich przedsiębiorców, którzy domagali się odłożenia zawarcia umowy o rok. Ich zdaniem tyle potrzeba na przygotowania do stawienia czoła otwartej konkurencji ze strony UE.
– Z uwagą przeczytałem wasze listy i sugestie. Podzielam waszą ocenę sytuacji kraju – powiedział po spotkaniu Janukowycz. Kondycja ukraińskiej gospodarki jest bardzo zła. Kraj znów pogrążył się w recesji, rezerwy walutowe szybko topnieją, a deficyt rachunku bieżącego powiększył się do niebezpiecznych rozmiarów. W tej sytuacji Kijów potrzebuje na gwałt zewnętrznej pomocy finansowej, aby uniknąć bankructwa. MFW nie chce udzielić takiego wsparcia bez przeprowadzenia przez Janukowycza bolesnych reform rynkowych. Być może podejmując grę z Moskwą, prezydent chce szachować Zachód i wymusić na nim złagodzenie warunków pomocy finansowej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA