fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Protasiewicz w Radiu Zet o zarządzie krajowym PO

Jacek Protasiewicz i Donald Tusk we Wrocławiu (2007 r.)
Fotorzepa, Bartek Sadowski Bartek Sadowski
Paweł Majewski
Jacek Protasiewicz przyznaje, że nie uczestniczył we wczorajszym posiedzeniu zarządu krajowego PO, ale zdradził, że premier Donald Tusk był "bardzo podenerwowany" sytuacją na Dolnym Śląsku
Europoseł Protasiewicz wygrał z Grzegorzem Schetyną rywalizację o stanowiska szefa dolnośląskich struktur PO. Wczoraj zarząd partii zdecydował, że wybory nie będą powtórzone. Czytaj więcej
- Zakładam, że gdyby były powtórzone, prawdopodobnie moja przewaga byłaby jeszcze większa, bowiem logika tego zjazdu, który przecież wielu ludzi mogło na żywo oglądać w relacji TVN 24 była taka, że im więcej było tajnego głosowania, tym lepszy był mój wynik - ocenił Protasiewicz, który był dziś gościem Radia Zet.
Stwierdził, że za ujawnieniem nagrań kompromitujących stronników Protasiewicza może stać otoczenie byłego marszałka Sejmu, bo on sam jako wiceprzewodniczący partii raczej nie działał na jej szkodę. Nie chciał wyrokować czy Schetyna powinien nadal być zastępcą Tuska.
- To będzie decyzja rady krajowej po zjeździe 23 listopada, ale trochę gorzkich słów, słyszałem, padło wczoraj na zarządzie krajowym. Że, no że jak, że wiceprzewodniczący może, powinien też jakby z większą troską myśleć o swojej własnej organizacji - mówił.
Przyznał, że rozmawiał o sytuacji na Dolnym Śląsku z premierem.  -Całą tą sytuację był bardzo, bardzo podenerwowany, ponieważ coś, co miało być i mogło być przykładem dobrej, uczciwej, demokratycznej rywalizacji odwróciło się w swoje zaprzeczenie - relacjonował.
Odniósł się też do ujawnionych przez "Newsweek" taśm, na których nagrane zostały propozycje pracy w zamian za poparcie jego kandydatury.
- To jest przede wszystkim głupota polityczna, bardziej niż korupcja, dlatego że pani redaktor proszę mi znaleźć teraz człowieka, który w zamian za to, że miał na mnie oddać głos, czy na kogokolwiek w Platformie ma pracę w KGHM. No widać było ewidentnie, że poseł Wojnarowski zachował się karygodnie - przekonywał.
Prowadząca rozmowę Monika Olejnik przypomniała, że w 2006 r., gdy na jaw wyszło nagranie, na którym wiceprezes PiS Adam Lipiński przekonuje posłankę Samoobrony do opuszczenia partii, PO żądała samorozwiązania Sejmu.
- Jest różnica jednak, ponieważ mieliśmy do czynienia po pierwsze z wiceprezesem, który zdaje się działał absolutnie w imieniu swojej własnej partii, a tutaj była to samowolka jednego z posłów Platformy - wyrokował Protasiewicz.
Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA